Green Velo w praktyce

Green Velo w praktyce

Recenzja szlaku rowerowego Green Velo biegnącego przez wschodnie województwa Polski.

niedziela, 28 marca 2021

Podróże | seria Koronawyprawa

Dzisiejszy artykuł pragnę w całości poświęcić szlakowi rowerowemu Green Velo, który wiedzie przez wschodnie województwa Polski. Uchodzi on za jeden z najdłuższych, a na pewno za najdłuższy spójnie oznakowany i przygotowany szlak w naszym kraju. Razem z trasami bocznymi i odcinkami łącznikowymi do przejechania jest ponad 2071 kilometrów. Szlak powstawał w latach 2008-2014 z inicjatywy pięciu województw: świętokrzyskiego, podkarpackiego, lubeskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Przygotowania obejmowały nie tylko wytyczenie i oznakowanie trasy, ale też budowę niezbędnej infrastruktury: miejsc obsługi rowerzysty, ścieżek rowerowych i remonty lokalnych dróg.

Na Green Velo znalazłem się dwukrotnie. Po raz pierwszy zmierzyłem się z nim w 2019 roku, jednak tamta wyprawa zakończyła się niepowodzeniem. Musiałem ją przerwać w Terespolu z powodu kontuzji, przejechawszy od Krakowa 550 kilometrów, w tym około 320 km po właściwym szlaku. Powtórka miała miejsce ubiegłym roku jako część większego projektu: Koronawyprawy, czyli podróży rowerowej dookoła Polski (z zachowaniem reżimu sanitarnego). Drugi przejazd zakończył się pełnym sukcesem: na szlak wjechałem w rodzinnym Nisku i nie tylko dojechałem nim do Elbląga, ale i kontynuowałem podróż przez Gdańsk, Szczecin i Poznań z powrotem do Krakowa.

Ilustracja
Biebrzański Park Narodowy, okolice Goniądza

Dla kogo?

O Green Velo usłyszałem po raz pierwszy już kilka lat temu, i to od razu w kontekście budowy infrastruktury rowerowej w moich rodzinnych stronach, później jechało nim kilku znajomych. Dzięki odpowiedniej promocji przez kilka lat swego istnienia szlak zdobył uznanie rowerzystów. Zarówno w 2019, jak i w 2020 roku codziennie spotykałem około 4-5 grupek jadących w przeciwnym kierunku (na południe) i mogę się tylko domyślać, że podobna ilość ludzi podróżowała tak, jak ja: na północ. Wśród jadących nie brakuje obcokrajowców. Nawet w trakcie pandemii na Podlasiu spotkałem parę młodych Niemców, którzy wyruszyli spod Zamościa i chcieli później kontynuować jazdę w kierunku Niemiec, aż do Berlina.

Profil rowerzystów jest bardzo różny. Jeżdżą zarówno młodzi, jak i starsi. Samotni podróżnicy, grupki przyjaciół, a nawet rodziny. Myślę, że na Green Velo odnajdzie się każdy miłośnik wycieczek rowerowych, a doskonałym tego przykładem jest wyprawa moich znajomych z Rzeszowa, którzy przejechali nim do Elbląga wraz ze swoim (wtedy) półtorarocznym synkiem. Spali w namiotach, dziennie pokonywali po około 50 kilometrów, a synka wieźli w przyczepce rowerowej. Szlak nie narzuca też żadnej konkretnej formuły wyprawy. Choć oficjalny kilometraż zaczyna się na północy w Elblągu i kończy w Końskich w województwie świętokrzyskim, możemy podróżować w dowolnym kierunku, w dowolnym miejscu rozpocząć jazdę i w dowolnym ją zakończyć na tyle, na ile pozwala nam czas i siły. To od nas też zależy czy raczej będziemy trzymać się głównej trasy, czy eksplorować mijane okolice, korzystając z dodatkowych odcinków wariantowych.

Ilustracja
Droga przez Lubelszczyznę, w kierunku Krasnegostawu

Przebieg szlaku

Poniższa mapka prezentuje orientacyjny przebieg szlaku na tle Polski. Czerwona linia to oficjalna trasa, zaś cienka niebieska linia to przejechane przeze mnie odcinki (wraz z zaznaczonymi moimi noclegami):

Celowo nie pokazuję tutaj dokładnego przebiegu, ponieważ Green Velo posiada swoją stronę internetową: greenvelo.pl, na której znajduje się dużo bardziej dokładna i przede wszystkim na bieżąco aktualizowana mapa. To właśnie tam odsyłam zainteresowanych zaplanowaniem swojej podróży. Wspomniałem wcześniej o odcinkach wariantowych, dlatego myślę, że warto tutaj wspomnieć, co składa się na szlak Green Velo:

  • Trasa główna: główny odcinek z Elbląga do Końskich, oznakowany znakiem R-4 z kolorowym logiem Green Velo,
  • Odcinki wariantowe: boczne odcinki zahaczające o dodatkowe miejsca bądź pozwalające na ominięcie jakiegoś fragmentu głównej trasy. Oznakowane są znakiem R-4 z czarno-białym logiem Green Velo i numerem wariantu. Przykładowo, odcinek wariantowy spod Niska do Zwierzyńca pozwala pominąć prawie całe Podkarpacie i odcinki górskie. Z kolei na północy Lubelszczyzny inny odcinek wariantowy omija prom na Bugu w Niemirowie, który nie zawsze jest czynny.
  • Wycieczki: krótkie pętle będące propozycjami jednodniowych wycieczek rowerowych w okolicy głównego szlaku. Nie mają jednolitego oznakowania w terenie, jednak zaznaczone są na oficjalnej mapie Green Velo.

Warto zaznaczyć, że znaki R-4 oraz R-4a do R-4e wprowadzono do kodeksu drogowego właśnie dzięki realizacji projektu Green Velo. Obecnie są one także wykorzystywane do znakowania innych długodystansowych szlaków rowerowych na terenie Polski.

Ilustracja
Znak drogowy R-4 używany do oznakowania głównego przebiegu Green Velo oraz odcinków wariantowych.

Infrastruktura

Dużym atutem Green Velo jest wybudowana w ramach projektu infrastruktura rowerowa. Szlak poprowadzony jest głównie po utwardzanych drogach bocznych z małym ruchem samochodowym o nawierzchni asfaltowej oraz miejscami szutrowej. W wielu miejscach wykonano remonty istniejących dróg lub dobudowano dedykowane ścieżki rowerowe (zwłaszcza przy bardziej ruchliwych odcinkach dróg). Kolejnym udogodnieniem są MOR-y (Miejsca Obsługi Rowerzystów), których wzniesiono aż 230, głównie przy ciekawych miejscach i atrakcjach (ale nie tylko). W MOR-ach znajdziemy wiatę, stojaki rowerowe, ławki i stoliki, kosze na śmieci, a przy części z nich także toaletę. Zadbano również o stronę informacyjną w postaci dużych tablic informacyjnych z mapą oraz informacjami o atrakcjach w najbliższej okolicy. Duża gęstość sieci MOR-ów sprawia, że zaplanowanie odpoczynków nie stanowi trudności. Średnio trafiamy na jeden co 8-10 kilometrów. W rzadkich przypadkach te odległości są większe, jednak nigdy nie przekraczają kilkunastu kilometrów.

Ilustracja
Przykładowy MOR na Podlasiu
Ilustracja
W wielu miejscach w ramach projektu Green Velo wybudowano dedykowane drogi rowerowe
Ilustracja
Typowa tablica informacyjna na Green Velo: mapa okolicy oraz informator w trzech językach

Warmińsko-mazurskie

Jedynym województwem, gdzie jakość infrastruktury rowerowej odstaje od reszty jest początkowy odcinek w województwie warmińsko-mazurskim. Zauważyłem tutaj szereg problemów, których raczej nie było w innych województwach i postanowiłem napisać o tym województwie trochę szerzej. Oto najważniejsze problemy, które dostrzegłem:

  • dużo większy udział dróg o nawierzchni szutrowej,
  • nawierzchnia wielu bocznych dróg asfaltowych jest bardzo zniszczona,
  • MOR-y wybudowane są wg innych projektów i z mniej trwałych materiałów (np. w całości z drewna), w wielu z nich widoczne ślady dewastacji takie, jak odpadające i obluzowane deski,
  • ścieżki rowerowe wykonane są niestarannie:
    • nie wykonano niwelacji terenu, jest mnóstwo hopek i ostrych podjazdów/zjazdów, których nie ma na biegnącej równolegle drodze dla samochodów; nawet dla mnie po dłuższej jeździe były one męczące, a co jakiś czas widziałem starszych ludzi, którzy musieli prowadzić swoje rowery pod górkę, bo nie byli w stanie podjechać o własnych siłach,
    • w wielu miejscach nawierzchnia ścieżek rowerowych po zaledwie kilku latach od budowy pełna jest pęknięć i garbów spowodowanych przez roślinność.

Muszę jednak uczciwie wspomnieć, że zauważyłem bardzo konsekwentne podejście do lokalizacji ścieżek rowerowych. Wygląda, że w tym województwie postanowiono budować je przy absolutnie każdej drodze asfaltowej na trasie Green Velo, niezależnie od natężenia ruchu. Gdyby nie problemy z jakością wykonania, warmińsko-mazurskie zapewne wybijałoby się swoją infrastrukturą rowerową na tle pozostałych województw. Z infrastruktury szlaku korzystają też mieszkańcy i mam wrażenie, że przy tych problemach ta infrastruktura im po prostu nie służy tak, jak by mogła.

Dużym problemem w tym województwie jest kombinacja fatalnego stanu bocznych dróg oraz niezbyt gęsta sieć dróg o asfaltowej nawierzchni: wiele dróg gminnych, a nawet powiatowych (!) to wciąż drogi bite. Wygląda na to, że każdy bardziej kompleksowy remont wymaga de facto całkowitego zamknięcia drogi i jej budowy od zera, a gdy tak się stanie - znalezienie alternatywnego przejazdu nie jest łatwe. Na mapce widać, że w warmińsko-mazurskim pominąłem spore odcinki szlaku i wymusiły to na mnie remonty. Fragment od Korsz to Bartoszyc był remontowany i zamknięty, a najkrótszą alternatywą dla niego była ruchliwa droga wojewódzka na południe od niego. Musiałem też całkowicie zrezygnować z jazdy przez Górowo Iławeckie, Pieniężno i Braniewo: prowadząca tam z Bartoszyc droga wojewódzka także była rozkopana, a most na rzece Elmie - w przebudowie. Co ciekawe, oficjalna trasa objazdowa... też była zamknięta z powodu remontu mostu :). Mi udało się jakoś przejechać, ponieważ robotnicy przepuścili mnie po roboczej kładce; gdyby nie to, utknąłbym z rowerem na wschodnim brzegu i musiał wrócić się do Bartoszyc. Straciłem jednak dużo czasu na ogarnianie sytuacji i musiałem pojechać prosto do Elbląga główną drogą, aby dotrzeć tam na jakąś rozsądną godzinę. Podsumowując, w warmińsko-mazurskim przygotujcie się na niespodzianki.

Ilustracja
Droga powiatowa w warmińsko-mazurskim
Ilustracja
Na Mazurach ścieżki rowerowe wybudowano wzdłuż wszystkich odcinków Green Velo biegnących asfaltowymi drogami, pełno na nich jednak hopek oraz pęknięć (nie wszędzie, acz zniszczonej nawierzchni jest dość dużo).

Noclegi

Znalezienie noclegu na Green Velo nie stanowi większych trudności niezależnie od tego, jak długie dzienne odcinki planujemy jechać. Na całej trasie możemy trafić na prywatne kwatery i pensjonaty oferujące noclegi. W ich znalezieniu pomoże oficjalna strona greenvelo.pl. Na potrzeby projektu Green Velo stworzono system certyfikacji obiektów (nie tylko noclegów, ale też i gastronomii czy punktów informacyjnych) o nazwie "MPR: Miejsce Przyjazne Rowerzystom". Są to miejsca, które spełniają określone standardy w zakresie obsługi osób podróżujących rowerem i tylko takie obiekty promowane są na stronie szlaku. Co oznaczają standardy? Na przykład dedykowane miejsce, gdzie możemy bezpiecznie zostawić rower na noc. Podczas mojej ubiegłorocznej podróży ruch turystyczny - pomimo pandemii - był dość duży i w wielu obiektach nie było wolnych miejsc, dlatego część kwater namierzyłem poprzez Booking.com. Okazało się, że znalezienie noclegu przystosowanego dla rowerzysty nie stanowi problemu. W rezerwacjach pisałem po prostu, że potrzebuję miejsca na zostawienie roweru na noc i takie miejsce zawsze się znajdowało, a szczególnie miło mi się zrobiło w Gołdapi, gdzie właścicielka kwatery zaoferowała mi zrobienie prania.

Jeśli chcemy podróżować z namiotami, wybór jest dużo mniejszy. Kempingów w Polsce ogólnie jest mało, a strona Green Velo wymienia ich zaledwie sześć. Pozostaje jedynie nocleg na dziko.

Miejsca

Ilustracja
Rynek w Chełmie
Ilustracja
Drewniany kościół Św. Piotra i Pawła w Hannie, 20 km za Włodawą
Ilustracja
Przeprawa promowa przez Bug w Mielniku
Ilustracja
Prawosławny klasztor w Grabarce, miejsce corocznych pielgrzymek (polecam sprawdzić, dlaczego)
Ilustracja
Rzeka Narewka na pograniczu Puszczy Białowieskiej
Ilustracja
Supraśl, Prawosławny Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogarodzicy
Ilustracja
Zachód słońca nad Biebrzą, Goniądz
Ilustracja
Krajobraz Suwalszczyzny
Ilustracja
Monument Green Velo tuż obok trójstyku granic Polski, Litwy i Rosji
Ilustracja
Tężnie solankowe w Gołdapi

Podsumowanie

Po Green Velo zostały mi bardzo pozytywne wspomnienia. Była to dla mnie okazja do zobaczenia wielu ciekawych rejonów i miejsc naszego kraju, w których nigdy dotąd nie byłem, co było moim marzeniem już od kilku lat. Myślę, że każdy miłośnik dwóch kółek powinien prędzej czy później rozważyć wycieczkę tym szlakiem. Widać, że włożono w niego dużo pracy, a efekty są widoczne w postaci satysfakcji z jazdy. Ponieważ mojej podróży nie zakończyłem w Elblągu, tylko kontynuowałem ją jeszcze przez kolejne 1,5 tysiąca kilometrów, mogłem dodatkowo docenić tę pracę, gdy już w okolicach Szczecina zjechałem z jakichkolwiek długodystansowych szlaków i ruszyłem samodzielnie wytyczoną drogą. Oj, brakowało mi tych MOR-ów i ścieżek rowerowych.

Ilustracja
Green Velo się kończy, ja jadę dalej.

Tomasz Jędrzejewski

Programista Javy, lider techniczny. W wolnych chwilach podróżuje, realizując od kilku lat projekty długodystansowych wypraw pieszych.

ten wpis jest częścią serii

Koronawyprawa

poprzedni wpis Rowerem dookoła Polski

Komentarze (0)

Skomentuj

Od 3 do 40 znaków.

Wymagany, anonimizowany po zatwierdzeniu komentarza.

Odpowiedz na pytanie.

Edycja Podgląd

Od 10 do 8000 znaków.

Wszystkie komentarze są moderowane i muszą być zatwierdzone przed publikacją.

Klikając "Wyślij komentarz" wyrażasz zgodę na przetwarzanie podanych w nim danych osobowych do celów moderacji i publikacji komentarza, zgodnie z polityką prywatności: polityka prywatności