Dziś jest piątek, 5 grudnia 2008 roku (z kalendarza...)

Życie w sesji

Icon

10.09.2008, 16:55

Ogólna

Komentarze (1)

Powrót

Sesja jest nieciekawym okresem, szczególnie gdy wypada w samej końcówce wakacji i masz świadomość, że przed Tobą najgłupszy z możliwych przedmiotów. Teoretycznie, aby mieć pewność zdania, należałoby poświęcić całe dnie na naukę, ale tak się po prostu nie da. Nawet najtwardszy student coś jeść musi, a o sobie daje znać kupa innych kwestii, jak na przykład ogarnięcie mieszkania.

Tempo nauki jeszcze nie jest zabójcze, ale jak to w życiu bywa, wystarczy poczuć nieco większą presję i od razu człowiek się mobilizuje. Zdaję egzamin z analizy - tylko tyle i aż tyle. Właśnie przerobiłem zagadnienia zbieżności jednostajnej szeregów funkcyjnych i będę się brał za funkcje dwóch zmiennych, dział operujący już na wyższym poziomie abstrakcji. Co z tego wyniknie, zobaczymy. Interesujące jest, że formalnie będę przystępować do egzaminu bez wpisu z ćwiczeń. W czerwcu po zaliczeniu kolokwium poprawkowego na wymarzone 3.0 wyprowadziłem się z Krakowa, zanim ćwiczeniowiec wziął się za wpisywanie tego do indeksów, a gdy napisałem do niego w ostatnią niedzielę, okazało się, że właśnie wyjeżdża na delegację. Termin wyznaczył - na godzinę przed tym, jak odebrałem i przeczytałem jego mail :). Na szczęście drugi mail z wyjaśnieniem posłany do pani doktor wykładowczyni rozwiał wątpliwości: "Proszę przyjść na egzamin." Teraz tylko zdać i odfajkować najbardziej nielubiany z dotychczas poznanych działów matematyki.

Mieszkanie...

O ile problem ze znajdowaniem mieszkania w naturalny sposób mnie nie dotyczy, zawartość i stan lokum stale rodzą różne perypetie. Na wakacje zaplanowane było ostateczne jego wyprzątnięcie i odremontowanie niektórych pomieszczeń, ale rodzina z powodu nagłej i ciężkiej dla niej sytuacji musiała niemal wszystko anulować. Jako dobry Zyx, przygotowaniem mieszkania dla współlokatorów zająłem się więc we własnym zakresie, odgracając ich pokój tak bardzo, jak tylko się dało, za magazyn wykorzystując nieduży pokoik zwolniony po kumplu, który nie podołał AGH-owskiej informatyce. Później przyszła kolej na instalację internetową. Okablowanie od kwietnia miało status prowizorki pociągniętej, byleby działało. Pod podłogą przedpokoju ciągnęła się istna plątanina - kable szły zygzakami, najpierw niezgodnie z kierunkiem przeznaczenia, by później tajnymi kanałami w rodzaju transmisji podprogowej zawracać we właściwe miejsce. Wynikało to z faktu, że adaptowałem wtedy do potrzeb to, co już było. Wygodniej było zabrać końcówkę z jednego miejsca i puścić ją po najmniejszej linii oporu we właściwe miejsce. Ponadto uchwyty do kabli na klej się nie sprawdziły i pod półką na router majestatycznie zwisał pęk przewodów. W ruch poszedł młotek, piła, śrubokręt i taśma klejąca z dodatkiem zestawu montera. Cała instalacja została zdemontowana i złożona z powrotem zgodnie z kanonami literatury. Pozostało jedynie skrócić zbyt długie kable, ale do tego potrzebna mi jest zaciskarka. Dziś natomiast do grona gruntownie wysprzątanych pomieszczeń dołączyła kuchnia.

Gołębie

Kraków to miasto gołębi. Są wszędzie: na rynku, na uczelni, w domu, w pracy. W miejscach odwiedzanych przez turystów cieszą się zainteresowaniem, ale wystarczy trochę dłużej pomieszkać w ich sąsiedztwie, by mieć tego ciaratajstwa dość. Obsrane parapety i balkon, zadrapania na powierzchniach plastikowych, skrobanie pazurami rano o parapet... dość, by wziąć wiatrówkę i wystrzelać w ramach porannej rozgrzewki. Cała moja ubiegłoroczna praca nad nauczeniem gołębi, że to mieszkanie jest dla nich niedostępne, poszła przez wakacje na marne. Przyjechałem, na parapecie oczywiście kolekcja ptaszków. Przez tydzień cierpliwie je odganiałem, gdy tylko zauważyłem, że jakiś nawet próbuje usiąść. Jednak na dłuższą metę jest to nużące, dlatego postanowiłem zbudować odgołębiacz, czyli specjalną instalację mającą zniechęcić ptaki do siadania w miejscach dla nich niedozwolonych. Patent jest podpatrzony z instalacji na różnych budynkach publicznych, gdzie z różnych powierzchni płaskich sterczą do góry metalowe, ostre blaszki. Oczywiście można to tanio wykonać samemu we własnym domu...

Potrzebujemy cztery wkręty, sznurek i pudełko spinaczy do papieru. Wkręty mocujemy jakieś trzy, cztery centymetry nad parapetem, po dwa z każdej strony. Rozciągamy między nimi dwa sznurki, a na końcu za pomocą spinaczy zmieniamy je w... drut kolczasty. Końcowy efekt prezentuje poniższe zdjęcie:

mini

Rozwiązanie zdaje się sprawdzać - od czasu zamontowania na parapecie nie usiadł jeszcze ani jeden gołąb :). Jeśli dalsze testy to potwierdzą, zamontuję takie cudo na wszystkich oknach oraz balkonie, hehehe.

Powrót

Komentarze

Napisał kFYatek w środę, 10 września 2008 o 21:30

A propos perypetii z naszym ukochanym panem ćwiczeniowcem od analizy ;) - ja miałem taką sytuację, że część zadaniowa egzaminu była dla mnie częścią zaliczenia - miałem po prostu zaliczenie warunkowe. Po tym, jak na tzw. egzaminie ustnym dowiedziałem się, że tę część mam zdaną, przed przygotowaniem się do drugiej części wypadało zdobyć spis z ćwiczeń - no i naszego ukochanego pana Ż. udało mi się złapać w jednym z wąskich korytarzyków budynku B-7, nachylonego nad kserem i postawionym obok niego laptopem ;) I w takich warunkach dał mi wpis :D

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że wygłaszane przez niego pogróżki "do zobaczenia w przyszłym semestrze", które wystosował do kolegów z grupy II, okażą się tylko pogróżkami ;)

Co do gołębi - nie wiem, jak to możliwe, ale Miasteczko jakimś cudem zdają się omijać. A może po prostu jestem (wraz ze współlokatorami) tak dużym ignorantem - w końcu w warunkach, w których trzeba co wieczór zasypiać przy akompaniamencie szumu generowanego przez grillujących studentów, z którego wyłaniają się dźwięki gitary oraz wokali wspomaganych magiczną substancją o wzorze C2H5OH, które nie ustają często do 3-4 w nocy (inna sprawa, że ja też wcale wcześnie spać nie chodzę...), rozważania, czy na parapecie są gołębie, czy też nie, byłyby w najlepszym wypadku ironią.

No i cóż - powodzenia na analizie :) Nie wiem w jakiej sytuacji jesteś (czy masz do zdania cały egzamin, czy tylko pół), ale mimo poziomu abstrakcji, jaki całość prezentuje, da się to zdać - zwłaszcza metodą, której kod źródłowy zaprezentowałeś w poprzedniej notce ;)

Strona 1 z 1 :: 1

Skomentuj

NickInformacja
E-mailTylko do użytku wewnętrznego.
WWWNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki
Internauto, pamiętaj! Wolność to nie samowola - dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2008 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia