Problem jest, wbrew pozorom, poważny. Język słowacki kulał, bo nie miałem żadnego dłuższego tekstu, który mógłbym sobie w wolnych chwilach analizować. Matematyka jakoś się kręciła, ale tylko dzięki zadaniom przynoszonym ze szkoły. Algorytmy stoją, bo nie było jak drukować ciekawych problemów, by je rozwalać.
Dzisiaj, kiedy rodzice wrócili z pracy, rzuciłem przed obiadem ogólnik, że wypadałoby wreszcie pomyśleć nad zakupem drukarki, ponieważ tak już nie może dłużej być. Padło pytanie, ile jestem się w stanie dołożyć, więc powiedziałem, co trzeba. Tato wtedy od razu mówi: "No to Jacka będziemy na angielski odwozić, to się do pana Łuki skoczy i kupi" :). I rzeczywiście. Minęły zaledwie dwie godziny od rzucenia hasła, a my staliśmy się nowymi właścicielami nie tylko drukarki, ale i skanera z kopiarką. Mówiąc prościej, urządzenia wielofunkcyjnego HP PSC 1510 kosztującego zaledwie 400 złotych. Jak na razie, jesteśmy z niego zadowoleni. Wykonałem dla próby kilka skanów moich map :). Pod względem jakości nie mam im raczej nic do zarzucenia, poza tym, że rozdzielczość skanera to 1200x1200 (kwadrat), zatem wynik jest rozdzielony na dwa pliki. Wydruki także działają w porządku, czyli tym samym do naszych potrzeb urządzenie wpasowało się, jak znalazł.
Jedyny kłopot ma charakter stricte geograficzny. Otóż mój komputer jest upchnięty na mikroskopijnej przestrzeni i urządzenie trzeba było podpiąć do drugiego, stojącego w sąsiednim pokoju. Chociaż kto wie, czy to aż taki problem... kalorii trochę spalimy, latając między pomieszczeniami :).















Napisał bela_666 w wtorek, 28 marca 2006 o 20:37
Uwierz mi, to jest problem :)
Ja albo kupię drugi laser, albo kupię router i podepnę do niego obecny laser :P