Do mego nowego mieszkania dokoptowałem sobie kumpla z klasy licealnej znanego co poniektórym z cyklu "Opowieści o stawianiu serwera". Rozwiązanie jest satysfakcjonujące, ponieważ nadal będziemy wspólnie pracować nad paroma rzeczami, a także studiować będziemy dokładnie ten sam kierunek na dokładnie tej samej uczelni. Kilku innym znajomym pomogłem w poszukiwaniu jakiegoś lokum. Kontakt nie powinien również urwać się z osobami, które kolejny etap edukacji będą odbywać w innych miastach, nawet pomimo tego że w Krakowie będzie okazja do zawarcia szeregu nowych znajomości, jak choćby spotkanie w realu paru innych blogerów, którzy "przypadkiem" będą studiować w tym samym miejscu :).
Spora część zakupów została już zrobiona, resztę kupi się na miejscu już choćby z takiego powodu, że nie chce mi się kolejny raz robić obchodu po całej Stalowej Woli :). Dziś sprzątnąłem z półek moje książki i uzbierał się tego pokaźny, półtorametrowy stosik, którego jedną trzecią stanowi literatura informatyczna. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że aż tyle tego jest, a przecież w październiku mają dojść kolejne. Wezmę też ze sobą kilka gier; priorytetem jest znalezienie płytek do Trainz 2004, które gdzieś mi się zapodziały, a których brak dotkliwie odczuwam. Kilka innych będę musiał nabyć ponownie we własnym zakresie (na pewno Age of Empires III, po ukazaniu się Orange Boxa również Half-Life 2). Jednak póki co trzeba tu, na miejscu ostatecznie zamknąć wszystkie sprawy.







Napisał radzio w wtorek, 18 września 2007 o 18:59
Heh ja bym się w Krk na dłuższą metę wykończył w Krk. I poważnie jak już jeździć czymś po krk to np skuterem albo rowerem. Wtedy masz wolność i łatwiej zaparkować ;-).
W Tarnobrzegu powiedziałbym to co Ty, że dojedziesz kiedy chcesz, gdzie chcesz i nie ma problemu z zaparkowaniem a komunikacja miejska jest za przeproszeniem do dupy.
W Krakowie nie ma tego problemu wszędzie dojedziesz tramwajem/autobusem szybciej niż samochodem (i taniej). Wiem z doświadczenia ;-)
Wiadomo, że jak ktoś ma autko (z klimą bo w lecie liiipa), kasę na benzynę i czas na stanie w korkach i opłacenie miejsca parkingowego to spoko, ale ja tam nie chcę tracić na to czas :| wolę wsiąść w autobus/tramwaj i wiem że dojadę na czas według rozkładu. A to że muszę się troszkę dostosować do tegoż rozkładu... dla mnie to nie problem ;-) (gorzej jak człowiek się spóźni :D)