Zacznijmy od tego, że samych zaimków jest dużo więcej. Dla przykładu formy nieokreślone w sumie mamy dwie: ktoś oraz ktokolwiek. Słowacy mają: niekto, ktosi, dakto, hocikto, barskto, voľakto, ktokoľvek, kadekto, bohviekto i jeszcze parę innych rzadziej używanych. Okazuje się niestety, że gramatycy mają mały problem z opisaniem, kiedy się którego dokładnie używa i trzeba tutaj iść po prostu na wyczucie. Kolejną ciekawą właściwością jest trójstopniowy zaimek wskazujący: ten, tamten oraz henten, lecz zdecydowanie najciekawiej wypadają zaimki koreferencji, czyli odniesienia się do jakiejś grupy nominalnej w zdaniu poprzednim identyfikującej ten sam przedmiot. Ile razy zdarzyło się wam napisać zdanie z dwoma rzeczownikami w rodzaju, dajmy na to, żeńskim i zastanawiać się potem, jak w późniejszej części tekstu wskazać, do którego z nich się odwołujemy. Polski, dopóki rodzaje są identyczne, bardzo często jest w tej materii dwuznaczny: Anna już nie lubi Justyny. (Ona) naplotkowała na nią. Bez względu na to, czy ona pojawi się, czy nie, zawsze uzyskamy jakąś dwuznaczność. Słowacki nie ma tego typu problemów. W języku oficjalnym zaimek ten może bowiem dokładnie odsyłać do ostatniego elementu poprzedniego zdania: Anna už neľubí Justyny. Tá naklebetila o nej. Dodam, że sam stosuję podobną konstrukcję we własnych opowiadaniach, niemniej jednak jest to swego rodzaju kolokwializm i w teorii może być uznany za nieprawidłowy.















Napisał shw w sobotę, 12 listopada 2005 o 13:03
Nie jestem polonista, ale reguly gramatyki mowia bodajze jednoznacznie w polskim, ze jezeli uzywasz zaimka czy podmiotu domyslnego, to oznacza on podmiot zdania poprzedniego. Czyli twoje zdanie z ania i justyna ma inne znaczenie niz te po slowacku - bo po polsku ania nie lubi justyny i na nia plotkuje, a po slowacku ania nie lubi justyny, BO justyna na nia plotkuje. Mnie tam by przerazal ogrom zaimkow - wole jakis prostrzy jezyk. Swoja droga - piszesz, ze zasady sa bardziej klarowne, a zaraz potem piszesz, ze trzeba isc na wyczucie..