Wokół siebie słyszę ogrom narzekań: "no dobrze, wybory są, ale nie ma na kogo głosować". Jest to paradoks, bo te same osoby często potrafią radzić "ty się nawet nie próbuj mieszać w politykę", nie zastanawiając się, czy przypadkiem właśnie nie zniechęciły do niej osoby, która faktycznie mogłaby coś konstruktywnego zrobić i za pomocą dostępnych narzędzi uczynić dla Polski coś dobrego. Być może jest to wynikiem pokutujących wciąż pozostałości poprzedniego systemu, a może zwyczajne przywiązanie Polaków do narzekania na wszystko i wszystkich, co się znajdzie w zasięgu wzroku.
Polakom, jako całości, brakuje wspólnego celu. Poza korzeniami, językiem i faktem zamieszkiwania w tym samym kraju nie łączy ich właściwie nic, a nietrudno zauważyć to nawet na ulicy. Stojący dzisiaj w kolejkach do paru okienek w UM Kraków mogli obserwować starszego jegomościa, który wdał się w kłótnię z jedną z pracownic, bo czegoś mu tam nie chciała wypisać. Prezentował przy tym postawę "mnie się wszystko należy, a ty milcz i wypisuj, durna ladacznico", demonstrując ją wszechobecnym słowem ustawa mówi oraz to jest państwo faszystowskie (sic!). Klozetowe obrzucanie błotem słyszymy w autobusach, w szkole, portale internetowe są pełne bzdur pisanych bez różne niewyżyte jednostki. Nad tym wszystkim krążą duchy "mnie się wszystko należy" oraz "niech inni się męczą". Absurd nie wynika z tego, że "inni" są "szurnięci" - tyle osób jest przekonanych o swej praworządności, że powinniśmy mieć raj na ziemi. Może więc lepiej zaczynać naprawianie kraju od siebie?
Odpowiedzialność za swoje czyny i słowa to jeden z fundamentów, na którym zbudowane jest zdrowe państwo. Słowa "nie idę głosować, bo wszyscy kandydaci nadają się do klozetu" lub "nie idę, bo mój głos nic nie zmieni" to uciekanie od odpowiedzialności. Popatrzmy - jeśli wszyscy tak pomyślą i nikt nie kiwnie małym palcem, będziemy się dalej taplać w tym samym bagienku. Takie osoby według mnie nie mają moralnego prawa do krytykowania tego, co się w kraju dzieje, ponieważ dają jasny sygnał, że poza własnym ego całą resztę świata mają daleko gdzieś. Przede wszystkim, głosując, mamy możliwość wyrażenia sprzeciwu wobec pewnych lansowanych ostatnio w polityce dziwnych praktyk.
Bardzo podoba mi się akcja Schowaj babci dowód, ale nie w dosłownym znaczeniu, lecz tym, co się pod nią kryje - gdyby wejść na stronę www.schowajbabcidowod.pl, można tam poczytać, że jej głównym celem jest racjonalna rozmowa ze starszymi osobami na temat polityki, które często zmieniają gwałtownie poglądy pod wpływem impulsu lub w oparciu o przedpotopowe przyzwyczajenia, bez żadnej weryfikacji. Taki elektorat jest głównym narzędziem fanatyków. Dawno temu napisałem na Zyxist.com pewien wpis pt. "Rydzyk terrorysta". Jego myślą przewodnią było stwierdzenie, że islamscy terroryści oraz osoby pokroju Rydzyka robią dokładnie to samo, poza wykorzystywanymi narzędziami. Zagrożeniem dla Polski nie jest PiS jako taki, lecz osoby publiczne najwyraźniej świetnie czujące się w roli informacyjnych terrorystów. Zamiast zajmować się problemami kraju, skupieni są wyłącznie na wyeliminowaniu wszystkich, którzy myślą inaczej, posługując się kłamstwem, oszczerstwem, atakami oraz szeroką paletą epitetów. To na ich eliminacji powinniśmy się skupić w wyborach; jeśli odpowiada nam program PiS-u, zamiast Kaczyńskiego, oddajmy głos na polityka niecierpiącego na manię prześladowczą, który faktycznie coś robi, a nie wszczyna wojny; sympatycy PO niech zastosują podobne kryterium na swojej liście itd. Dopóki terroryści będą istotną częścią Sejmu, żadna partia nie pchnie Polski znacząco do przodu.







Napisał Komentator newsa w wtorek, 9 października 2007 o 16:33
Warto wspomnieć o porozumieniu LPR (Liga Prawicy Rzeczypospolitej). Niestety, nieliczni wiedzą o tym. Powinni przynajmniej wejść do Sejmu. Program LPR (Wikipedia)
Kalkulator wyborczy :: Odpowiedzi partii
Wprawdzie nie można kierować się tylko tymi pytaniami, lecz one mogą pomóc w wyborze odpowiedniej partii.
Zarówno PO i PiS zwalczają się wzajemnie, kłamią, wyszukują słabych punktów...