W tym roku nie mogłem być obecny na początku warsztatów, gdyż przebywałem wtedy na Słowacji - po prostu dojechałem na miejsce we własnym zakresie później, wraz z koleżanką. Wandzin okazał się być tzw. zapadłą dziurą, przy czym określenie to dotyczy dużego oddalenia od jakichkolwiek większych skupisk ludzkich i punktów usługowych, tudzież szlaków komunikacyjnych, bo akurat jego ok. 80 mieszkańców żyje w całkiem ładnych domach. Znalazła się tam też szkoła podstawowa, którą na czas warsztatów została zaadaptowana na kwaterę główną. Dotarcie do samego Lublina nie nastręczało problemów. Gorzej było później - kierowca busa minął nasz przystanek i wysiadłszy za daleko, musieliśmy się wrócić. Później należało przejść jeszcze jakiś kilometr od drogi głównej, by zobaczyć rogatki wsi. Według przesłanych mi informacji, była to odległość przystanku od szkoły, lecz mocno mijało się to z prawdą. Wandzin składa się w zasadzie z jednej ulicy, przy której porozrzucane są domy na dość długim dystansie. Samą podstawówkę minęliśmy, nie zorientowawszy się, że to ona, co wprowadziło pewien niepokój, czy wylądowaliśmy na pewno tam, gdzie chcemy :). Ostatecznie jednak wszystko się wyjaśniło. Po prostu szyld wisiał z boku budynku, a z przodu była tylko fasada sklepu.
Warunki bytowe były przeciętne. W porównaniu z kwaterą pierwszych WWW, podstawówką w Ostrówku wypada blado, ale z lubelskim Staszicem nieznacznie wygrywa - przynajmniej była tam ciepła woda, naturalnie pod warunkiem włączenia bojlera, mieliśmy też stoły do ping-ponga. Na warsztatach mieliśmy dwa laptopy, lecz żadnego rzutnika, który uznaję za element bardzo pożyteczny w trakcie wykładu. Do tego dochodziło nieco literatury naukowej przywiezionej przez uczestników i osobiste ich rzeczy.
Samych wykładów było dużo, można było trochę powybierać. Z informatyki omawiana była m.in. złożoność obliczeniowa, maszyny Turinga, data mining oraz rachunek lambda, na który znów nie udało mi się załapać (był też rok temu i go przegapiłem). Ze swojej strony przygotowałem trzy wykłady. Celowo nie podjąłem się żadnego tematu algorytmicznego, ponieważ temat uznaję za przereklamowany. Na wszelkiego typu obozach jest tego tyle, że można dojść do wniosku, że informatyka i programowanie to wyłącznie algorytmy i zadanka konkursowe. Zaproponowałem dlatego programowanie obiektowe, wzorce projektowe oraz prezentację języka D. Ten ostatni okazał się na miejscu być jednym z najbardziej wyczekiwanych wykładów i szkoda, że z powodu bardzo małej ilości czasu na przygotowanie musiałem omawiać tam ten sam program, który w lipcu zamieściłem na Zyxist.com. Jeśli chodzi o poziom wykładów - zależy to od tego, kto i co wykładał. Podobały mi się szczególnie omówienia maszyn RAM oraz liczb porządkowych. Swoje ułożyłem w ten sposób, by nawet osoby niesiedzące na co dzień w informatyce mogły z tego coś wynieść i zrozumieć, dlaczego się z danego zagadnienia korzysta. Efekt był taki, że np. wprowadzałem wzorzec "obserwator" historyjką o obserwowaniu bazy niemieckiej przez partyzantów :). Ostateczny wynik niech ocenią sami słuchacze.
Warsztaty to nie tylko nauka, ale również wspólne spędzanie czasu. Ogólnie uważam, że kadra (tzn. organizatorzy) jakby o tym zaczęła nieco zapominać i stopniowo odchodzić od ideału, jakim była pierwsza edycja. Niby w tekście propagandowym napisane jest, że Specyficzną cechą Warsztatów jest brak wyraźnego podziału na "kadrę" i "uczestników", lecz w tym roku podział ten aż bił po oczach, zwłaszcza że kadra popsuła chrzest zorganizowany m.in. przeze mnie. Niestety, ale jeśli to się nie zmieni, z udziału w kolejnych edycjach po prostu zrezygnuję.
WWW #3 uplasowałbym na drugim miejscu w rankingu dotychczasowych edycji, aczkolwiek do ideału, czyli pierwszych warsztatów, sporo mu brakuje. I na tym kończę ten wpis, ponieważ innego pomysłu na jego zakończenie zwyczajnie nie mam. Zobaczymy, co z tym będzie i pomyślimy.















Napisał shaql w czwartek, 16 sierpnia 2007 o 09:49
nie chce mi sie czytac, bo tam bylem xD ale pewnie sporo falszywych informacji i reklam umiesciles, co? :P