Możecie sobie tylko wyobrażać moją minę, gdy dostałem od kumpla wiadomość na GG, że mi strona nie działa i ujrzałem to na własne oczy. Było to tuż przed wyjściem na zajęcia. W parę minut przekopałem dosłownie całą stronę WWW Lighthostingu, dodatkowo poszedł e-mail do biura obsługi z pytaniem, co robić. Na szczęście znalazła się informacja, że domena jest usuwana z systemu DNS dopiero po upływie 21 dni od terminu ważności. Przez ten czas wciąż mogę ją odzyskać, po prostu opłacając zaległą fakturę. Tak też zrobiłem i już w piątek wieczorem przelew poszedł na konto firmy. Weekend - trudno, przebolałem, że szykowany na 26 kwietnia wpis będzie można przeczytać dopiero "po fakcie", ale cóż. Dni wolne, przelew też trochę idzie w końcu. Jednak gdy w poniedziałek, mimo wysłania e-maila z zapytaniem, jak stoją sprawy, nadal nic nie ruszyło, trochę zacząłem się niepokoić. Do diabła, przecież według dotychczasowych doświadczeń to było niemożliwe. LightHosting pod względem obsługi klienta ZAWSZE dotąd działał szybko, sprawnie (raz nawet sami zadzwonili do mnie z pytaniem, co chcę robić z innymi wykupionymi u nich domenami, bo zbliża się termin ich ważności). Dzisiaj postanowiłem skorzystać ze znalezionego w panelu admina helpdesku. Wybrałem typ "Problem z płatnościami", opisałem, że przelew poszedł 4 dni temu, domeny nie ma, a ja nie mogę nawiązać kontaktu z pracownikiem. Kliknąłem "Wyślij", poszedłem umyć głowę i gdy wróciłem po pięciu minutach, powrócił też stary, dobry LH :). Zgłoszenie przyjęte, domena aktywowana, a po niecałej godzinie kumpel mi już mówi, że mógłbym jakiś wpis z wyjaśnieniem puścić :).
Wpis pojawia się z opóźnieniem, ponieważ z wyłączeniem przerwy na dwa zajęcia na uczelni, przygotowywałem również zaległe okołoweekendowe notki, które dla celów archiwalnych puściłem z przeszłymi datami. Chociażby wpis o Czarnobylu głupio by wyglądał: wszędzie "26 kwietnia", a data publikacji: "29 kwietnia" :). Na koniec jeszcze raz przepraszam wszystkich za tę kosmiczną wpadkę. Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło, bo rzeczywistej utraty domeny chyba bym sobie nigdy nie wybaczył.
PS. Przez kilka dni nie będę mieć dostępu do sieci, więc m.in. nie będę miał jak aktywować pisanych przez Was komentarzy. Jak wszystko wróci, natychmiast się tym zajmę.















Napisał Kodon w środę, 30 kwietnia 2008 o 14:43
Można było wejść na blog, wpisując adres zyxist.acs.pl :) Nie zaktualizowali jeszcze domeny zyxist.com (bez www na początku).
PS. Zamiast ikony Open Power Board przeglądarka pobiera stronę główną invenzzia.org.