Rzecz polega na tym, że według postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 26 lipca dot. prawa prasowego, jeśli strona internetowa aktualizowana jest przynajmniej raz w tygodniu, należy ją uznać za... dziennik, zaś przynajmniej raz w roku za czasopismo. Tak więc aby być w zgodzie z prawem, musimy nasze dzieło zarejestrować w sądzie. Zważywszy na to, że strona nieaktualizowana przez ponad rok zazwyczaj uznawana jest za "porzuconą" przez autora, w teorii przepisowi temu podlega niemal cały polski Internet. Nie oznacza to, że sądy muszą postanowienie bezwzględnie respektować, ale na pewno będą brały je pod uwagę. Komentatorzy wprawdzie twierdzą, że przepisy należy błyskawicznie znowelizować, gdyż w erze cyfrowej są anachronizmem, ale dla obecnej ekipy ważniejszy jest dziś Kaczmarek, wprowadzanie demokracji z elementami totalitaryzmu i produkowane taśmowo orędzia do narodu. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że polskiego Internetu nie zdziesiątkuje fala pozwów sądowych, lecz jeśli to nastąpi, proponuję zacząć od zaskarżenia:
- jakiegoś Ministerstwa, najlepiej Sprawiedliwości :)
- Prawa i Sprawiedliwości :D - przy okazji przekonamy się, czy pan premier nie rzuca słów o robieniu porządków na wiatr.
- samego Sądu Najwyższego =D
Żadna z wymienionych instytucji i organizacji nie ma na swej stronie numeru ISSN, a treści aktualizują dość często. Ba - w tym ostatnim przypadku mamy wręcz do czynienia z alternatywną czasoprzestrzenią, jako że najnowsza wiadomość oznaczona jest datą 14 listopada 2007. Chciałbym również obejrzeć ich proces. Sędzia broniący siebie samego przed aktem oskarżenia opartym na jego własnym postanowieniu...







Napisał Swacza w niedzielę, 2 września 2007 o 12:05
To nie jest tak do końca, numer ISSN jest całkowicie niezależny od sądowej rejestracji czasopisma. Aby je zarejestrować należy wydać 40 zł i wypisać prosty wniosek. Natomiast numer ISSN w Polsce, o ile się nie mylę, wydaje Biblioteka Narodowa. Należy jednak brać pod uwagę, że takiego numeru najprawdopodobniej strona internetowa nie dostanie.
Co zaś do samego pomysłu, to ciekawie będzie wyglądać jak znowu wejdzie ustawa lustracyjna o lustracji redaktorów naczelnych i każdy twórca strony internetowej będzie musiał oświadczenie lustracyjne złożyć.