Najważniejsze, że takie stoisko prowadzą studenci mogący udzielić informacji, których w oficjalnych ulotkach próżno szukać. Klimat na uczelni, warunki lokalowe, oprogramowanie, kadra profesorska... można tego sporo wymieniać. Analogiczna sprawa jest z dniem otwartym, gdzie o tym samym można choć po części przekonać się na własne oczy. Cóż, przyjdą studia, będzie trzeba pomyśleć o możliwości rozkręcenia takiego czegoś :).
Jeśli chodzi o resztę wycieczki do stolicy, to nie widzieliśmy za wiele. W zeszłym roku mieliśmy cztery godziny czasu wolnego i zdążyliśmy obejść całe Śródmieście, zawitać do Sejmu, okrążyć Pałac Kultury, zjeść coś i jeszcze na dokładkę ponudzić się pod Zamkiem Królewskim. Teraz opiekunowie najpierw mimo uzasadnionego sprzeciwu zarządzili 3,5 godziny łażenia po terenie targów (w zeszłym roku wystarczyło półtorej), a później gromko oprotestowali nasze plany, "że korki przez pół dnia będą i nawet do Śródmieścia nie dojedziemy", zawtórował im kierowca i tak skończyło się na "zwiedzeniu" centrum handlowego w Jankach, a właściwie na zjedzeniu czegoś w tamtejszej pizzerii i ponarzekaniu, na czym świat stoi. A nie wiemy, na czym stoi. Machają nam przy każdej próbie zorganizowania wyjazdu setkami "obostrzeń i zakazów" stworzonych najwidoczniej "for 3B only", ponieważ ludzie z innych klas podczas opowiadania im o naszych perypetiach, robią wielkie oczy, jakbyśmy na Marsie mieszkali (już nie wspomnę tu o ich opowieściach, jak u nich wyglądają wyjazdowe formalności). A zresztą... jeszcze niecałe 60 dni harówki zostało i żegnaj Staszicu.







Napisał gilmar w sobotę, 3 marca 2007 o 00:15
No to ciekawie, ciekawie. Ja się wybieram w najbliższy wtorek na targi edukacyjne odnośnie wyboru szkoły ponadgimnazjalnej. Zapowiada się ciekawie :). My też mamy wszystko "for 3A only". Kilka razy na dzień słysze od nauczycieli "jaki tutaj Matrix jest". Nie wiem za co to... są od nas gorsze klasy.