W poniedziałek powoli będę zaczynać pracę wakacyjną jako programista przy paru projektach. Wszystko zsypało się praktycznie tego samego dnia, to jest w poprzednią sobotę, i to bez żadnych starań własnych. Ech, chciałoby się tak zawsze, ale to był raczej bardzo pozytywny wyjątek, niż reguła. W każdym razie będzie trochę grosza, a ponadto trafia się okazja na praktyczne doszlifowanie nowego silniczka do stron WWW, który zastąpi wysłużoną platformę C-Z-W.
W tym wszystkim trzeba jeszcze znaleźć czas na rowerowe eskapady po okolicy, gdzieś w przerwie między jedną a drugą burzą :). Nie ma to, jak maj.














