Blitzkrieg rozpoczął się z komercyjnymi projektami, które określam mianem "błyskawicznych". Na poskładanie ich jest najczęściej tylko kilka dni, czasem nie wiadomo, co trzeba zrobić i później muszę mnóstwo rzeczy zmieniać (oczywiście w trybie natychmiastowym). Choć klienci czasem potrafią denerwować swoimi żądaniami, a otrzymywane dane niekoniecznie pasują do nowej wizji projektu, lecz wiadomo... jest to normalne w branży IT. Nerwy są, ale za to zawsze człowiek się uczy, jak sobie można w trudnej sytuacji poradzić.
Blitzkrieg jest w szkole. Dzisiaj trzy przerwy spędziłem na bieganiu z jednego miejsca w drugie. Sekretariat - zdobycie informacji o dofinansowaniu. Szkolny sklepik - zebranie w sprawie wyborów do stalowowolskiej Młodzieżowej Rady Miasta. Gabinet dyrektora - dyskutowanie sprawy nowego folderu na dzień otwarty. Organizacja targów edukacyjnych. A do tego sala informatyczna, gdzie byłem świadkiem "wybuchu" zasilacza w jednym z kompów :). Muszę przyznać, że ma to swój urok. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy.






Napisał gilmar/mzweb w środę, 15 marca 2006 o 20:23
U nas też był ciekawy dzień w szkole... Damska część mojej klasy rozlała w pracowni informatycznej kawę, na nasz dziennik... Nie powiem co by było gdyby serwer został zalany.
Każdego dnia dzieję się coś ciekawego.