O tym, że mam synestezję, dowiedziałem się jakieś siedem lat temu, trafiając na krótką wzmiankę o niej w takiej książce popularnonaukowej dla młodej młodzieży pt. "Kipiący mózg". Wcześniej traktowałem to jako coś tak oczywistego, że niewartego wzmianki. Wszystkie powiązania dotyczą u mnie kolorów (piszę o tym, bo mogłoby to być też np. kojarzenie smaków czy zapachów):
- Muzyka - chyba najsilniejsze z wrażeń :). Słuchając jakiegokolwiek dźwięku, w głowie też bardzo wyraźnie widzę jego kolor. Aby było ciekawiej, patrząc na grający głośnik, "wiem", że ten "kolor" wydobywa się właśnie stamtąd (dobrze, że sam głośnik koloru swego nie zmienia, bo byłaby wtedy niesamowita jazda :D). Charakterystyczną cechą synestezji jest to, że słysząc jakąś piosenkę bardzo długi czas później, odbiera się niemal identyczne wrażenia kolorystyczne - to samo ma miejsce i w moim przypadku. To też chyba tłumaczy, dlaczego tak lubię muzykę :).
- Liczby - myśląc o jakiejś liczbie, "wiem", jaki ona ma kolor. Przykładowo, zero jest szarociemnogranatowe, pięć jasne, szóstka ma kolor krzemowy. Liczby ujemne mają trochę inne kolory, niż dodatnie i mogę w ten sposób jednoznacznie "zakolorować" dowolnie dużą liczbę. Podobnie i tutaj, przyporządkowanie koloru do liczby jest zawsze identyczne.
- Litery - identycznie, jak w przypadku liczb. A ma taki zielonkawy kolor, B jest (o dziwo) brązowe, C ma kolor takiego nieco oświetlonego chodnika. Patrząc od końca alfabetu: Z ma kolor stali, Y jest szare, X ma kolor ciemny.
- Słowa, morfemy gramatyczne, itd. - także słowa mają swój określony kolor, częściowo powiązany z kolorem ich brzmienia.
- Miejsca, zdarzenia - także i te kojarzą mi się zawsze z pewnym kolorem.
Ludzki mózg łatwiej zapamiętuje kolory. Niekiedy może prowadzić to do fenomenalnych rezultatów, jak np. w wypadku Rosjanina o nazwisku Samson żyjącego w pierwszej połowie XX wieku. Dzięki synestezji miał on właściwie pamięć absolutną. U mnie nie jest to aż tak hardcore'owe, a w zasadzie to nie wiem nawet, w jakim stopniu synestezja u mnie wpływa na zapamiętywanie itd.
Bardzo możliwe, że wśród czytających Dzienniki Zyxowe też są osoby mające synestezję. Jeśli tak, to zapraszam do podzielenia się swymi wrażeniami :).















Napisał eRiZ w piątek, 19 stycznia 2007 o 19:33
Heh, nie wiem, czy to można nazwać syntestezją, ale:
- co do dźwięków - widzę je jakby warstwy w obrazku,
- litery i cyfry - jakieś określone miejsce, ale jakie to jest konkretnie, to sam nie potrafię wytłumaczyć.
...i inne dziwne schizy, których akurat sobie nie przypominam. ;]