Już po wszystkim. Jedyna w swoim rodzaju noc przeszła do historii wraz z pierwszymi promieniami słońca, które przebiły się przez pokrywające niebo szare chmury. Bawiłem się świetnie, mam także nadzieję, że moja partnerka, Róża, również. Zabawę z braku sił zakończyliśmy o wpół do piątej nad ranem.
Ja w domu byłem jak dzwony w kościele na siódmą biły :-D
Żeś krawatu nie dopasował :P ;) Wiem, czepiam się :D
A głupoty gadasz :). Ładnie się krawat prezentuje :P.
Ja wróciłem do domu o 7:30 a z poprawin o 1 :P
Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.
Napisał Ktos w niedzielę, 11 lutego 2007 o 15:50
Słabo, ja swoją zakończyłem przed szóstą ;-)