Dziś jest sobota, 31 lipca 2010 roku (z kalendarza...)

Społeczności programistyczne

Powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że postawienie na polskich programistów, jeśli chodzi o projekty z serii OPL, było poważnym błędem. Przez ostatnie miesiące powoli i mozolnie budowaliśmy całą infrastrukturę internetową nastawioną na pełną dwujęzyczność i trafienie w gusta rodzimych odbiorców, idąc im na rękę, jak to tylko możliwe. Efekt jest taki, że na forum mamy pustkę, a zagraniczni potencjalni użytkownicy nie mają nic.

O czym dyskutujemy?

Serwisy społecznościowe kwitną, jak grzyby po deszczu i stanowią ostatnio żyłę złota dla ludzi, którzy lubią inwestować swoje pieniądze. Podobne systemy są organizowane wokół każdego większego projektu open-source, aby koordynować prace między programistami, zbierać opinie użytkowników oraz udzielać im pomocy. Jednak bez względu na to, dokąd zajrzymy, dostrzeżemy, że poza nielicznymi wyjątkami lub grupami, aktywność zarejestrowanych użytkowników ogranicza się do "doskoków" - osoby zostawiają po kilka wyrwanych z kontekstu zdań i znikają równie szybko, jak się pojawiły. Tak jest na Wikipedii, tak jest na Wikibooks, tak jest w polskim Arch Linuksie, tak było w OpenPB i tak jest teraz w OPL.

Świat jest duży, ale Polska ma w tym jakiś udział. Postanowiłem więc sprawdzić, z czego rodzimi programiści korzystają. Rozejrzyjmy się:

  1. Zend Framework - Izrael/USA
  2. Symfony - Kanada
  3. Code Igniter - kraje anglosaskie
  4. Kohana - jw.
  5. Linux - rozwijany głównie przez zachodnie koncerny
  6. Windows - USA
  7. Eclipse - USA
  8. PHP - Izrael/USA
  9. Ruby - Japonia
  10. MySQL - Szwecja
  11. Python - zaczynał w Holandii
  12. Ruby on Rails - Dania
  13. phpMyAdmin - zaczynał w Słowacji

Listę można ciągnąć w nieskończoność i wyłania się z niej dość smutny obraz: praktycznie nie ma w nim nic naszego. Jedyny polski projekt programistyczny (PHP) z większą społecznością, jaki mi teraz przychodzi do głowy, to system gier tekstowych Vallheru, który znam dzięki temu, że udzielał oficjalnego wsparcia dla OPT, gdy bliżej mu było jeszcze do Smarty'ego. Do tego można doliczyć PLD i Auroksa, który nawiasem mówiąc został zarżnięty przez tę samą nację, która go zrodziła. Smutny obraz projektów open-source w kraju, który reklamuje się jako "Informatyka specjalnością młodych Polaków" i w którym utalentowanych programistów nie brakuje. Czyżbyśmy nie dorośli jeszcze do takich zadań?

Moje własne przeboje

Z doświadczenia wiem, że prowadzenie projektów open-source w Polsce idzie, jak orka po asfalcie. Zaczęło się od ruszającego z pompą OpenPB, gdzie 95% ekipy zrezygnowało, bo jej się nie chciało, jeszcze zanim ruszyły prace nad kodem. Jedyne, co zostało z tamtych lat, to Open Power Template; autor nazwy oczywiście zaginął w mroku dziejów, ginąc wraz z poprzednim projektem. Próbowałem zorganizować coś wokół niego, ale pozostawiony samemu sobie nie miałem sił zarządzać caluteńką infrastrukturą, pisać dwujęzyczną dokumentację i na dokładkę jeszcze tworzyć kod. Teraz jest Invenzzia. Nowy szyld, nowa organizacja, powiększona ekipa pomagająca jakoś to spiąć, a problemy dokładnie identyczne.

Najsmutniejsze jest to, że ludzie chcieliby przyjść na gotowe: gotowy projekt, gotowy kod, gotowa społeczność, gotowa dokumentacja, gotowe artykuły, wziąć to wszystko i nie dać nic od siebie. Uwagi - owszem, ale tylko na własnym podwórku i blogu, broń Boże podesłać to na oficjalne forum, broń Boże, żeby się autor dowiedział (i tak się dowiaduję dzięki Google :)). Tym bardziej chwała nielicznym, którzy mają to gdzieś i mimo wszystko piszą.

Przejdę teraz do trochę innej działki, mniej związanej z programowaniem. Niedawno na forum php.pl pojawił się temat, w którym ktoś proponował stworzenie "kursu wszystkiego", czyli kompleksowego zbioru materiałów do nauki XHTML, CSS, JavaScript, PHP i baz danych - wszystkiego, czego potrzeba webmasterowi. Idea dość ciekawa, ale od strony praktycznej zakrawa na masochizm zaczynanie wszystkiego od początku. Dlatego poleciłem bardziej rozwój kursu XHTML na BrowseHappy oraz zainteresowanie się podręcznikiem PHP na Wikibooks, który od dłuższego czasu leży już odłogiem napisany do połowy. Oto odpowiedź autorstwa użytkownika Babcia@Stefa: "A niby dlaczego nie możemy stworzyć Własnego kursu? Przecież to najlepsze, największe forum o technologiach internetowych w Polsce."

Gdy to przeczytałem, padłem. Naturalnie znalazły się osoby, które mnie poparły, ale pomysłodawca uparł się, by pisać od zera. Wtedy już kreśliłem mu krzyżyk na drogę, wiedząc doskonale, jak to się skończy. Pytanie było, czy znudzi im się po dwóch czy po czterech rozdziałach. Ale nic, twardo rozbudowałem swą wypowiedź, przedstawiając argumenty i przykłady z przeszłości, że wielkość forum nijak ma się do powodzenia projektu. Potem nastała cisza. Minęło półtora miesiąca. W temacie nikt się nie odezwał, a żadnego ruchu na phpedii nie widać. Zgodnie z przewidywaniami, kurs wszystkiego skończył się wcześniej, niż zaczął, a podręcznik na Wikibooks nadal pozostaje bez opiekuna. Leży tak sobie odłogiem napisany do połowy, czekając na nowe pomysły i odświeżenie i nie wiem... ale czuję, że poleży tak jeszcze długo. Ja niestety musiałem z czegoś zrezygnować.

Obserwacje

Poczynione obserwacje pozwalają mi wysnuć kilka wniosków. Sporo w nich uogólniania, pewnie część się oburzy, że wcale tacy nie są, ale może kogoś skłoni to do myślenia:

  1. Polscy programiści pochłonięci są pracą. Cała ich aktywność zaczyna ograniczać się do napisania paru notek na blogu, skierowania kilku osób na forum do manuala i od czasu do czasu napisania paru dodatkowych zdań.
  2. Polscy programiści nie znają angielskiego. Nie przeszkadza im to oczywiście korzystać z całej gamy projektów, w których o polskiej dokumentacji można zapomnieć, ale gdy tylko polski projekt takiej nie ma, podnosi się krzyk i lament.
  3. Polscy programiści to indywidualiści. Nie lubią włączać się w prace większych zespołów lub też szybko im to się nudzi, chyba że im za to płacą.
  4. Polscy programiści to rzemieślnicy. Nie zadają sobie pytań "a dlaczego robimy to właśnie TAK"? Gotowe wzorce są na wyciągnięcie ręki w dokumentacjach dziesiątek frameworków, podręczników itd.
  5. Polscy programiści nie są wizjonerami. Gdyby naprawdę tacy byli, to przy takim potencjale już dawno stworzyliby własny system operacyjny i wykosili Microsoft. Niemożliwe? Jeśli odpowiedziałeś "Tak", to sorry, ale wizjonerem nie jesteś.
  6. ... ale pomimo tego uwielbiają się porywać z motyką na słońce ("zróbmy kurs wszystkiego od zera, yeeeaaaa, hurrra, największe forum PHP w Polsce do boooju!!!" - sorry, ale musiałem :)).
  7. Polscy programiści potrafią narzekać na prowadzenie projektu, jednocześnie samemu uprawiając samowolkę. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, na jaki opór materii można napotkać, próbując nakłonić ludzi do używania bugtrackera.

Niektóre podpunkty naturalnie są niezłym usprawiedliwieniem. Praca zarobkowa z pewnością tłumaczy wiele - życie w naszym kraju tanie nie jest, a każdy chce mieszkać godnie. Także ja nie stronię od komercyjnych prac. Tylko ludzie, jeśli tak Was to pochłania, to nie wymagajcie od twórców projektów robienia dla Was rzeczy, z których i tak nie będziecie korzystać. Hasło "żyj i daj żyć innym" wciąż jest aktualne.

Tylko w Polsce?

Możecie zapytać, co mi tak zależy na typowo polskim projekcie. A guzik, a nie mi zależy. Dokładnie to samo można zaobserwować przy projektach zagranicznych, gdzie także ciężko wypatrzeć Polaków, nawet jeśli o danym projekcie rozpisują się długo i szeroko we własnym kraju. Chodzi mi tylko o jedno: jeśli już polscy programści chcą się zamykać i izolować od świata, jedynie pobierając stamtąd terabajty danych, niech przynajmniej nie sabotują polskich projektów open-source żądaniami, by ich twórcy uwzględniali sprawę polską, a najlepiej wynosili ją na miejsce pierwsze. Osobiście mam gdzieś, czy piszę dla Polaka, Niemca czy Amerykanina.

Recepta

Zamierzasz stworzyć nowy projekt open-source? Powiem krótko: OLEJ POLAKÓW. Zrób całą stronę po angielsku, dokumentację również. Przynajmniej nie jesteś ograniczony przez barierę językowy i zamknięty dla całej reszty świata. Najlepiej nie ujawniaj na początku, że jesteś Polakiem, bo fakt - może i pierwsi użytkownicy będą Polakami, ale wtedy natychmiast pojawią się żądania:

  1. Polskiego forum
  2. Polskiej dokumentacji
  3. Polskiej strony WWW
  4. Polskiego bugtrackera (NIEMOŻLIWE!!! NIE DA SIĘ PROWADZIĆ DWUJĘZYCZNEGO BUGTRACKERA I MIEĆ NA NIM PORZĄDEK BEZ DUPLIKATÓW BŁĘDÓW I TOTALNIE ODERWANYCH OD SIEBIE DYSKUSJI NAD TYM SAMYM Z POWODU BARIERY JĘZYKOWEJ!!!)

I jeśli w tym momencie im ulegniesz, olewając resztę świata, to:

  1. Zginiesz podczas tłumaczenia (nie licz, że ktoś Ci pomoże)
  2. Polacy wcale tak się garnąć nie będą z powodów wyjaśnionych dwa rozdziały wyżej.
  3. ... a na ich miejsce nie wkroczy nikt z zagranicy, gdyż niestety program powszechnej nauki języka polskiego na świecie jeszcze jest w powijakach.

Krótko mówiąc, będziesz mieć problem, dokładnie taki, jak ja teraz mam z OPL - polskojęzyczną infrastrukturę, która służy jedynie garstce zapaleńców. A ten wpis jest jednocześnie początkiem końca polskiej strefy Invenzzii w obecnym kształcie i znaczeniu.

Powrót

Komentarze

Napisał AdvMDev w sobotę, 20 września 2008 o 17:30

Czy czasem pisanie OpenPB nie było też pisaniem czegoś, co już istnieje? ;)

Poza tym, pisanie kursu "do wszystkiego" jest do niczego z jeszcze jednego powodu. Im kurs bardziej szczegółowy, tym bardziej przydatny. Przykład? Dowolne "encyklopedie komputerowe" czy inne tego typu książki | kursy.

Napisał Kłeczek Marcin w sobotę, 20 września 2008 o 18:22

Cóż, wpis bardzo bolesny - choć prawdziwy. Niestety ja również należę do grupy osób, które nie udzielają się w projektach OS (było kilka prób, niestety mój poziom "niewiedzy" angielskiego był wystarczającą blokadą [choć pewnie gdybym bardzo się postarał, to mój kod mówiłby za mnie wystarczająco dobrze]). Jeśli zaś chodzi o polskie projekty OS, to... nie znalazłem nic, co by mnie wystarczająco zainteresowało (kiedyś), nie mam kompletnie czasu na nic, poza tym co robię "firmowo" (jednoosobowe firmy to kara, nie nagroda). Prędzej zdecydowałbym się na wsparcie finansowe dla projektu z którego bym korzystał, niż "kodowe" (chyba, że moja potrzeba byłaby zgodna z roadmap/todo).

Jeszcze tylko krótkie rozliczenie z "zacznijmy od zera". Większość takich pomysłów należy odrzucić bez zastanowienia - aby zrobić coś na prawdę sensownego i dużego potrzeba zarówno "rąk" jak i "czasu" (oba kosztują - dużo), tylko ktoś, kto nie ma kompletnie pojęcia wyciąga motykę i krzyczy "urrraaaaa..." (a jeśli projekt/ksiązka/zadanie jest małe, to nie trzeba organizować ekipy).

Jeszcze jedna refleksja - być może brakuje nam "konia pociągowego" - lokalnego Linusa, bądź lokalnego M$?

Kolejna refleksja (jak się człowiek rozpisze, to różne rzeczy do głowy przychodzą :D ). Spróbuj "zorgnizować" społeczność na uczelni? Ja bardzo żałuję, że nie udało nam się wykorzystać potencjału, jaki mieliśmy będąc na studiach - próbowaliśmy, ale było już zbyt późno (5 rok) i brakował odrobinę kapitału na początek. Startupy rozwijają się dużo lepiej, jeśli grupa jest zbita i podąża w odpowiednim kierunku (nie tylko startupy).

Napisał Mateusz w sobotę, 20 września 2008 o 20:16

heh widać po tonie wypowiedzi, że jesteś trochę poirytowany sytuacją... szczerze mówiąc nie wiedziałem, że sprawy mają się u nas tak źle. Kilka rzeczy mnie rozbawiło jak ten kurs wszystkiego i nauka polskiego na świecie :D

Napisał WebCM w sobotę, 20 września 2008 o 23:17

Problemem polskich programistów jest często brak czasu i chęci do kontynuowania projektu. Rozpoczynanie projektów wiąże się z chęcią wpływu na rzeczywistość (aby ją zmienić) bądź ochotą do ich prowadzenia i angażowania się w większe przedsięwzięcia (przyczyny pomijamy).

OLEJ POLAKÓW

Z tym nie zgadzam się. Prowadzenie projektu w wielu językach to dodatkowe utrudnienie, lecz nie można pomijać rodaków. :) Program / gra / skrypt / inny projekt w języku polskim zostanie doceniony przez większą ilość Polaków właśnie za to, że wszystko będą mogli zrozumieć bez tłumaczenia niektórych słów (jeśli ktoś w ogóle zna angielski).

Polscy programiści to indywidualiści.

To też prawda. Zespół wymaga dobrej organizacji. Na początku członkowie wyrażają chęć zaangażowania się w projekt, a potem rezygnują z braku czasu lub innych powodów. Inne bariery to: brak wystarczającego doświadczenia, zróżnicowane poglądy...

Naprawdę lepiej niektóre projekty tworzyć indywidualnie, korzystając z gotowych rozwiązań (ikony, skrypty JS, klasy PHP). Chociaż z czasem w społeczności projektu znajdą się ludzie, którzy będą zaangażować się w coś więcej niż instalację i powierzchowne przetestowanie aplikacji.

Oni czekają teraz na mnie - zapowiedziałem dokończenie kilku projektów jeszcze na wakacjach. Nie wyszło. :( Większość czasu poświęconego systemowi CMS spędziłem na dyskusjach na temat rozwiązań, bezpieczeństwie, wydajności...

uwielbiają się porywać z motyką na słońce

Większość z nich pada lub rozwija się bardzo powoli. Na ten temat można pisać dużo.

Gdybyśmy zapytali przypadkowego webmastera, czy chciałby stworzyć, wypromować i prowadzić największe forum / portal / serwis, odpowiedź prawdopodobnie byłaby twierdząca. Gdyby tak rzeczywiście się stało, można go zapytać po kilku miesiącach: "Czy chcesz dalej prowadzić serwis?". Zapewne będzie miał dylemat. Zależy też, czy jest zaangażowany w inne projekty. :D

Do wszystkich, którzy zamierzają rozpocząć projekt...
1. Przed rozpoczęciem projektu zastanów się nad konsekwencjami. Lepiej go nie rozpoczynać, jeśli zabraknie Ci czasu na jego prowadzenie.
2. Nie chcesz udzielać wsparcia? Nie podawaj adresu e-mail i nie twórz forum. Wtedy użytkownicy skierują problemy na inne fora. Nie licz na to, że przylecą tylko z problemami typu: "skrypt nie instaluje się" albo "jak zmienić tło". Oni będą oczekiwać od Ciebie przeróbek. Możesz zastrzec wcześniej, że nie będziesz pomagał w modyfikacji kodu.

Jeśli chodzi o bugtracker - mogą pomóc ekstremalne rozwiązania typu: rozbudowany formularz z wieloma polami i kategoryzacja błędów za pomocą tagów (wyświetlanych w wybranym języku). Niestety, dalszy opis błędu i okoliczności, które go powodują, muszą zostać napisane po angielsku.

Podsumowując, polskie projekty powinny mieć przynajmniej witrynę w języku polskim. :) Po tym internauci rozpoznają, że to polski projekt! Najlepiej zastosować auto-detekcję języka (domyślny = angielski).

Napisał Zyx w niedzielę, 21 września 2008 o 11:26

AdvMDev -> o ile pamiętam, OpenPB miał być odpowiedzią na skomercjalizowanie i zamknięcie źródeł jednynego sensownego ówcześnie systemu forów. Ale mniejsza z tym. Nie jestem przeciwko powstawaniu nowych projektów, ale nie na zasadzie "bo też chcę mieć własny". Dlatego m.in. nie zdecydowałem się na przekształcenie OPL we framework, bo wiedziałem, że do poziomu np. Symfony nigdy w ten sposób nie dojdziemy.

A Invenzzia dalej będzie mieć witrynę po polsku, lecz to, ile materiałów tam się pojawi, zależeć już będzie tylko od dobrej woli i chęci, natomiast wszystko będzie można przeczytać po angielsku.

Jeśli zaś chodzi o sam język, to się ludzie za bardzo przejmują poprawnością. Żeby nauczyć się poprawnie używać języka, właśnie trzeba go używać.

Napisał albi w niedzielę, 21 września 2008 o 14:45

Wyjątkowo ciekawy wpis... Niech no się nieco ustosunkuję do tego co tutaj padło...

Akurat mam okazję napisać nieco na temat Vallheru którego nazwa tutaj padła, ponieważ jestem w zespole który aktywnie rozwija ten silnik (jak na razie bez jego udostępniania) od ponad roku. W chwili obecnej pracuje działające SVN, forum, devBlog oraz sama gra. Dzięki niej udało nam się nabyć dwie osoby do składu programującego - obecnie dokształcają się ;)

Smarty pozostało nadal naszym głównym systemem szablonów ze względu na konieczność przepisania całości szablonów pod OPT, co było totalnie nieopłacalne (to tak odnośnie rzucania się z motyką na słońce ;)). Obecnie w trakcie projektowania jest nowy silnik który będzie korzystał z czegoś sensowniejszego i intensywniej rozwijanego (OPT jest jedną z opcji).

Co do dokumentacji w języku polskim - problem leży w pewnym miejscu między początkującym a zaawansowanym. Kiedy po raz pierwszy dostałem w swoje ręce OPT, nie było polskiej dokumentacji. To był okropny ból, ponieważ język angielski znałem dość słabo. Obecniej jednak stan ten uległ znacznej poprawie i angielska dokumentacja nie sprawia mi żadnych problemów. I teraz ja także nie widzę sensu tłumaczenia manuala PHP czy tworzenia polskiej wersji. Jednak takowa przyda się tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę i wpłynie pozytywnie na ich rozwój ;)

Ogólnie cały twój wpis zmobilizował mnie właśnie do zajrzenia na forum invenzzia. Pomimo że dość mocno używam OPL, to jednak niezbyt często tam zaglądałem. Obiecuję poprawę ;).

Pomysł pisania poradnika od wszystkiego rozbroił mnie totalnie. Może zamiast tego napisać tutorial, ale dość mocno linkujący do innych źródeł? To bym zaproponował autorowi tamtego tematu na php.pl.

Napisał heniu w niedzielę, 21 września 2008 o 14:59

Z wlasnego doswiadczenia moge powiedziec, ze ze spolecznoscia na uczelni jest podobnie jak ze spolecznoscia na dowolnym 'forum programistycznym' - wcale nie jest lepiej. Studenci przewaznie sa albo zajeci swoja praca, albo praca uczelniana - jednym sie nie chce, a drugim poczucie obowiazku nie pozwala sie poswiecic innym sprawom niz uczelnia.

Co do zakladania projektow 'bez szans', to wedlug mnie lepiej zaczac samemu i napisac 'sam nie skoncze, ale moze ktos sie dolaczy' niz czekac na forum az zbierze sie ekipa i kazdy podpisze oswiadczenie ze pod kara grzywny bedzie pracowal:)

Co do projektow OS, to prawie nikt nie rozwaza chyba najwazniejszego czynnika: MOTYWACJI. Nic tak nie zacheca do tworzenia softu, niz szczera potrzeba posiadania go:) Dlatego sadze, ze zamiast pisac kolejny kurs php (istniejace mozna poprawic, lub 'forknac' w razie potrzeby) trzeba zabrac sie za cos wyjatkowego. Nie trzeba od razu miec super oryginalnych pomsylow, ale np. polaczenie juz istniejacych technologi tworzacych cos szalenie pomocnego itp.

Jeszcze w obronie Polakow w projektach OS - wbrew pozorom jest ich sporo, nikt nie prowadzi oficjalnej listy, ale sam wiem o kilku developerach konkretnych dystrybcji, takich jak ubuntu, fedora lub gentoo ktorzy sa polakami. Analogicznie przy innych projektach dosc czesto mozna sie natknac na 'naszych', nie sa to przewaznie osoby pierwszoplanowe o ktorych sie slyszy, ale swoj udzial mamy.

Jeszcze odnosnie sytuacji na studiach - to byla jedna z rzeczy, ktora najbardziej mnie zaskoczyla, to znaczy jak wielu ludzi na teoretycznie 'elitranych' kierunkach informatycznych lub ogolnie technicznych znalazla sie tam tak jakos z przypadku. Chodza na zajecia, osiagaja dobre wyniki i na tym sie konczy, potem do pracy i klepia kod. Poza zajeciami i praca zero wlasnego zainteresowana w jak by na to nie patrzec nasza dziedzine nauki, zadnej ambicji zeby zrobic cos dla siebie lub lepszego niz inni. Tak sobie wegetuja przez studia i nic wiecej - rownie dobrze mogliby studiowac cokolwiek - otrzymujemy taki automat do produkcji kodu i nic wiecej. Co najgorsze jak sie dobrze przyjrzec, to ci ludzie stanowia dosc duza czesc ogolu.

Napisał eRIZ w niedzielę, 21 września 2008 o 17:30

Tak naprawdę, to wszelkie projekty powinny udokumentowane i nastawione na anglojęzycznych programistów.

"programista" nie znający angielskiego, to jak kierowca bez prawa jazdy... Tak samo, jak językiem lekarzy jest łacina, tak samo angielski developerów.

Tak samo, jak wypytywanie o polskojęzyczną dokumentację mimo istnienia angielskiej... Olać, olać i jeszcze raz olać, a w przypadku, gdy ktoś usilnie się czepia - niech wraca po rozum do głowy - przecież programów/skryptów w logo nikt pisał nie będzie. :P

Napisał Chlebik w wtorek, 23 września 2008 o 10:22

Co do dokumentacji - zgodze sie. Pisanie polskiej mija sie z celem, po co? Wybaczcie, ale raczej powstajace obecnie projekty OS to nie sa 'Hello world' dla poczatkujacych, ale konkretne skrypty dla ludzi bardziej cokolwiek zaawansowanych (przynajmniej kiedy mowimy o programistach). I tutaj twierdzenie, ze nie kazdy zna angielski jest smieszne.

Kwestia zas samych projektow i partycypacji. Kwestia jest tez inna - praca zdalna. Owszem jest to mozliwe, ale w firmach i kiedy programistom za to placa. I wtedy tez czesto istnieje jakis kierownik projektu co ogarnia temat calosciowo (to jest praca). W przypadku projektow OS pisanych czesto dla zabawy/rozwoju w godzinach wolnych od pracy wowczas osiagniecie takiego stopnia koordynacji jest zasadniczo niemozliwe.

Napisał MarcinTryka w niedzielę, 28 września 2008 o 00:41

Tak apropo orki po asfalcie to nie jest takie nie możlie (pozwolę sobie zaspamować).
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5628838,Traktorzysta_zaoral_40_metrow_asfaltu.html

Ale odnośnie do tematu to:

Na zachodzi programiści zarabiają dużo więcej. U nas tylko mała grupa w najlepszych firmach. Mają więcej czasu.

Na zachodzie ludzie częściej klikają w "donate it".

Kolejna sprawa to takie myślenie, po co ja mam robic z panem Z, Y czy X skoro moge sam coś utworzyć, i wtedy to ja będę robił po swojemu, a inni się dopasują. Mam wrażenie że często w Polskich projektach twórca chciałby sprowadzić resztę do "klepaczy", a tu każdy chce być wizjonerem i chce robić po swojemu (:

Napisał stormfly w sobotę, 4 października 2008 o 10:57

Pamiętam jak był nabór ludzi do OpenPB. Nie zgłosiłem się ponieważ od początku nie wierzyłem, że z projektu coś wyjdzie. Co więcej zakładanie, że zrobi się coś dorównującego IPB było totalną głupotą. Jak można twierdzić, że grupa ludzi, w większości studentów rozsianych po kraju może stworzyć coś dorównującego produktowi stworzonemu przez firmę, w której ludzi pracują nad projektem po 8 godzin dziennie i mają ze sobą stały kontakt. Do tego dostają za to wynagrodzenie.

By jakiś projekt był dobry i coś osiągnął to, albo musi być innowacyjny, albo przynosić ludziom korzyści. Na samym początku robiony często przez 1 czy 2 osoby, a potem jak się projekt zaczyna przydawać innym to chętnie się przyłączają inni. Należy też prowadzić dobry marketing, nawiązać współpracę z firmami działającymi na rynku i przekonywać ich by używali tego produktu i jednocześnie prosić o małe wsparcie finansowe dzięki czemu będzie można więcej czasu poświęcić na projekt. Bo należy pamiętać, że produkty open source to nie są produkty, w przypadku, których pracuje się za darmo. Tylko na początku, ale potem ten projekt musi przynosić dochody by można było go rozwijać. Inaczej nie ma to sensu i z czasem zajmiemy się inną pracą, która pozwoli nam zarobić na dom, na rodzinę.

Napisał Ash w środę, 22 października 2008 o 05:12

To co mnie najbardziej uderza to walka o rozwiązanie. Ciężko przynajmniej mnie było znaleźć wpisy gdzie ktoś napisał "ja to robię inaczej, ale zróbmy to wedle waszego pomysłu".
Tu środowisko jest rodem polityczne momentami. Oczywiście przesadzam, ale tak to wygląda u nas.
Na "obcych" forach ktoś pomoże lub nic nie napisze, na naszych często offtop i kpiny.

Z tym angielskim to ja bym nie lamentował ;)
Znam szereg osób, które znają powiedzmy na 3+/4- i dobrze techniczny. Z żadną dokumentacją nie mają problemu w zrozumieniu, na forum się wypowiedzą, ale nie czują się na siłach w pisaniu. Gdyby to "nasze podwórko" nie było takie zażarte, czekające aż ktoś się pomyli, to więcej osób by się odważyło napisać i dać do poprawy stylistyznej niż pozostawić całość komuś innemu.

Ale co do pracy w zespole to się w pełni zgadzam. Czasem czytając php.pl zastanawiam się jak niektóre osoby w ogóle w pracy się dogadują. Ja pracuję w dziale gdzie jest 9 programistów i 3 grafików (mały dział). Nie wyobrażam sobie abym zmianiał core bez porozumienia z kierownikiem i resztą zespoły, po czym nie opisał zmian. Poza tym jak to w informatyce, równouprawnienia nie ma. :P Ktoś jest szefem, reszta to respektuje lub odchodzi.
Szef mówi nie podoba mi się ta koncepcja, chce tak i tak - i wtedy się zmienia lub nie. Szczerze przepraszam jeśli ktoś poczuje się nie tak, ale w przypadku OPB, wydało mi się żę najpierw słomiany zapał a potem uczestnictwo dla samego faktu, bez podejścia "wypas projekt, pracujemy wspólnie".

Ale to zawsze działa w obie strony, nigdy nie miałem sytuacji gdy szef chcił inaczej, a po przedstawienu argumentów i mojego stanowiska żebym dalej realizował projekt jeśli nie doszliśmy do wspólnego stanowiska. Albo się zgodził, albo zajmowałem się innymi sprawami. Nie było sytuacji gdy czuję że produkuję "kupę".

Napisał verm w piątek, 21 listopada 2008 o 19:53

Nie zgodzę się z tym, że w Polsce nie powstał dobry system operacyjny zdolny wykosić Windowsa. Taki system powstaje i nazywa się Aros.
Zatem możesz tam dodać
"Aros- Polska"

Napisał verm w wtorek, 25 listopada 2008 o 18:36

Hmmm....
Jednak informacja trochę mi się popierniczyła. Czytałem niedawno, że powstaje w Polsce nowy system operacyjny, ale nie jest to jak podałem AROS, tylko jakiś inny system (nie liuxowy), tylko nie mogę teraz tego artykułu nigdzie znaleść.

Pamiętaj, dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Skomentuj

NickInformacja
E-mailNa wypadek potrzeby kontaktu z autorem (niepublikowany)
BlogNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wikiKomentarze są moderowane - przeczytaj zasady!

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2010 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia