Zyxist.com już niejednokrotnie był świadkiem takich scen. Nie bawią one ani mnie, ani, jak podejrzewam, czytelników. Być może autorzy niektórych blogów, wspomagani systemem uprzedniej autoryzacji komentarzy, nie dopuszczają zwyczajnie takich słów do głosu, patrząc co najwyżej z politowaniem i bez zastanowienia packając przycisk "Delete"? A może też unikają jakiegokolwiek wspominania o innych, byleby broń Boże kogoś nieopatrznie nie urazić? Fakt, wyjść z takiej sytuacji jest sporo. Całkowite wyeliminowanie niedomówień jest niemożliwe, bowiem nikt nie jest nieomylny. Każdemu się może zdarzyć umknięcie jakiegoś zdania i sam znalazłem się kilka razy w takich sytuacjach. Jednak skutki nie były poważne, sprostowanie i przeprosiny wystarczają (a przynajmniej nikt reklamacji nie zgłaszał :)).
Komentarz, którego autor nie zadał sobie trudu przeczytania całości wpisu (tj. przeczytał to, co chciał, a resztę sam wymyślił, jak było trzeba), bardzo łatwo poznać i zwykle doczekiwał się on adekwatnej odpowiedzi mojego autorstwa, po której zalegała cisza. Pisania takowych już mam po dziurki w nosie, lecz nie oznacza to, że komentarz zostanie zignorowany. Wszak ta sama nieformalna zasada wspomniana na samym początku obowiązuje również komentujących. I tak się miło składa, że nowe oskryptowanie dla Zyxist.com posiada już weryfikację komentarzy, której nie omieszkam odpowiednio spożytkować, naturalnie za powiadomieniem autora.







Napisał Bastion w środę, 18 października 2006 o 19:42
"Komentarz, którego autor nie zadał sobie trudu przeczytania całości wpisu (tj. przeczytał to, co chciał, a resztę sam wymyślił, jak było trzeba), bardzo łatwo poznać i zwykle doczekiwał się on adekwatnej odpowiedzi mojego autorstwa, po której zalegała cisza."
Odpisuję i czytam wtedy kiedy mam na to czas (praca i studia dzienne - spróbuj kiedyś), nie każdy chodzi do liceum gdzie ma czas na zabawy z komputerem w ramach "zajęć" szkolnych i nie tylko. Co do cenzurowania komentarzy to wygląda mi to na próbę dopuszczania wyłącznie takich, które "poklepują Cię po ramieniu".