Dziś jest piątek, 25 lipca 2008 roku (z kalendarza...)

Słowacja 2007

Icon

11.08.2007, 16:26

Podróże

Komentarze (0)

Powrót

Właśnie wróciłem z kolejnej tygodniowej podróży na Słowację, a konkretniej okolice Liptowskiego Mikulasza. Decyzja o tym, że w tym roku również pojedziemy, zapadła dopiero miesiąc temu, kiedy już zdążyłem potwierdzić obecność na trwających właśnie pod Lublinem Wielowakacyjnych Warsztatach Wielodyscyplinarnych. Efekt jest taki, że wybieram się tam z trzydniowym opóźnieniem dopiero jutro, dopiero piszę skrypty, a tajny projekt robiony z Krzyśkiem diabli wzięli. Niemniej wyjazd był najbardziej udany ze wszystkich dotychczasowych.

Krótko i treściwie: zakwaterowanie tuż pod zaporą Liptowska Mara, półprywatny rejs po zalewie dzięki wpływom gospodarzy, dziewiętnaste urodziny spędzone na Koprowym Szczycie (2364 m.n.p.m), przejście przez Bystre Sedlo na wysokości 2314 m.n.p.m, dwie wizyty w parku wodnym Bešeňova oraz zwiedzenie muzeum wsi liptowskiej w Pribylinie, wraz ze statyczną ekspozycją leśnej kolejki wąskotorowej zamkniętej w 1972 roku z powodu nierentowności. Nawet nie wiedziałem, że coś takiego się tam znajduje, a tu taka gratka się trafiła :). Fanom kolei polecam, bo choć sama wystawa to zajezdnia z kawałkiem toru oraz schowany w garażu ocalały tabor wraz z odremontowanymi lokomotywami, to jednak wszystko robi niezłe wrażenie i można to sobie na spokojnie dokładnie obejrzeć z bliska.

Wyprawy wysokogórskie udały się niesamowicie. Na Koprowy Szczyt idzie się początkowo tą samą trasą, co na Rysy od strony Południowej. Później szlak rozdziela się i docieramy do Hińczowego Plesa na wysokości ok. 1950 metrów - najwyższej położonego zarybionego jeziora w Tatrach. Stamtąd trzeba trawersami pokonać dość strome zbocze, by dostać się na przełęcz, z której prowadzi już bezpośredni szlak na szczyt. Radzę nie sugerować się ściśle tabliczkami czasu. Wyjście na przełęcz, według TANAP-u miało zajmować 45 minut, a pokonaliśmy ją w 20 :). Czas wejścia na szczyt z przełęczy wyniósł ok. 25-30 minut. Szlak prowadzi po samym czubku grani - po obu stronach mamy prawieże przepaść. Szczyt to w zasadzie skalisty czubek wybijający się w niebo z niemal pionowymi ścianami z kilku stron, na którym z trudem pomieści się kilkanaście osób, zaś przy każdym większym podmuchu człowiek ma ochotę przylgnąć do skały "by nie spaść" :). Trasa na Koprowy należy do średnio trudnych - są tu jedynie dwa ostrzejsze podejścia, nie ma też akrobacji na łańcuchach. Niemniej trzeba pamiętać, że są to Tatry Wysokie, gdzie możliwe są gwałtowne zmiany pogody i jest znacznie zimniej, niż w dolinach.

Przejście przez Bystre Sedlo (sedlo = przełęcz) jest już raczej trudnym szlakiem. Dużą jego część idzie się po otwartych gruzowiskach skalnych leżących w wysoko zawieszonych dolinach, trzeba też pokonać więcej wysokich progów będących najprawdopodobniej pozostałościami po dawnych lodowców. Już na pierwszym z nich, przy wodospadzie Skok, trzeba skorzystać z pomocy łańcuchów, idąc po skale, która może być (i często jest) obmywana przez wodę. Ponadto sama przełęcz to w zasadzie wąziutkie przejście między dwoma wysokomi skałami, na które trzeba wdrapać się kilka metrów po łańcuchach prawie pionowo w górę. Co więcej, szlak jest formalnie jednokierunkowy, ale mnóstwo nieodpowiedzialnych "turystów" ignoruje to i wchodzi na przełęcz z drugiej strony, powodując czasem ogromne zatory i problemy. Wszystkie niedogodności nagradzane są surowymi, acz majestatycznymi widokami. Idąc szlakiem docieramy najpierw do Capiego Stawu leżącego na wysokości 2072 metrów, a wyżej widoczne jest jeszcze jedno jeziorko, często zamarznięte przez okrągły rok. I faktycznie, na jego powierzchni unosiła się brudnobiała tafla lodu. Z przełęczy widać niemal same skalne pola oraz resztki śniegu, jedynie w oddali majaczą zielone plamki lasów. Coś wspaniałego. Świeżo zakupione buty górskie zdały egzamin. Różnica między zwykłymi "adidasami", a nimi, jest wręcz kolosalna. Ciepło i wygodnie, stopy się nie pocą ani nie przesuwają, podeszwa twardo trzyma się nawet gładziutkiej skały - wydatek rzędu 300 złotych był wart swej ceny.

W tym roku zmieniliśmy miejsce pogórskiego wypoczynku z Tatralandii na inny park wodny w niedalekiej Bešeňovej. Jest on mniej znany i póki co mniejszy, ale znacznie lepiej zorganizowany i osobiście bawiłem się tu lepiej. Przede wszystkim projektanci pamiętali, że ludzie nie przychodzą do parku wodnego od razu w kąpielówkach, tylko zazwyczaj mają ze sobą choćby ubranie, dokumenty i jakieś pieniądze, wobec czego zaproponowali wliczone w cenę indywidualne szafki otwierane specjalnym magnetycznym zegarkiem. Można tam schować wszystkie niepotrzebne oraz co cenniejsze rzeczy, dzięki czemu nikt nie musi zostawać przy pilnowaniu "obozowiska". Dla bardziej obawiających się o bezpieczeństwo można bardzo tanio (chyba 50 koron, czyli ok. 5 zł) wynająć miejsce w sejfie. Baza sanitarna jest lepsza - wraz z szatniami są tu również prawdziwe prysznice, umywalki oraz normalne toalety, ze spłuczkami, a nie żadne polowe drewniane budki. Po zakończonej zabawie można się normalnie umyć, by zmyć z siebie zapach słonej wody (Bešeňova również bazuje na mineralnych źródłach) oraz spokojnie wysuszyć włosy czy przebrać się. Polecam jednak wziąć własny szampon i mydło, bo tego standardowego jest trochę mało :). W Bešeňovej nie ma też problemów z wyżywieniem. Oprócz budek z jedzeniem, jest tu też normalna restauracja fast-food, z odpowiednią ilością stolików i zadaszeniem. W zeszłym roku w Tatralandii na zakup głupich frytek musieliśmy czekać ponad pół godziny w kolejce - tu jedzenie było niemal od razu. Co do basenów - odkryte występują w liczbie czterech: jeden pływacki o nieregularnym kształcie, ale wystarczająco duży, z temperaturą wody 18 - 26 stopni i głębokością 1,70 m, mały chłodny, duży termalny z głębokością 1,30 m i temperaturą wody ok. 37 stopni oraz jeszcze jeden mniejszy. Zjeżdżalnie są, owszem, ale po pierwszym zjeździe rozwaliłem sobie oba łokcie i kolano, tak więc za bardzo się nimi nie nacieszyłem :D. Jeśli mamy więcej kasy do wydania, możemy zakupić droższe bilety na korzystanie z zadaszonych basenów oraz "witalnego świata". Naturystów ucieszy wiadomość, że jest tutaj dla nich plaża :). Z umieszczonej w holu makiety wynika, że park będzie w przyszłości rozszerzany o kolejne baseny i budynki użyteczności publicznej. Dla fanów kolei jest też mała niespodzianka - park wodny leży tuż przy dolnej zaporze Bešeňova, której szczytem poprowadzona jest bardzo ruchliwa linia kolejowa - średnio co kilkanaście minut przejeżdża tamtędy jakiś pociąg, tak więc można się ich naoglądać do woli.

Z powodu matury na pewien czas przerwałem naukę słowackiego, ale dzięki oglądaniu wieczornych wiadomości i innych programów w TV, tudzież słuchaniu radia szybko nadrobiłem zaległości. Okazało się, że rozumienie ze słuchu nie sprawia mi już specjalnych trudności, podobnie jak fonetyka. Pozwoliło to szybciej uzupełniać słownictwo. Jednak najcenniejszym nabytkiem okazał się... porządny słownik słowacko-polski po przystępnej cenie znaleziony w księgarni w Liptowskim Mikulaszu :). Krótko i treściwie: dwukierunkowy, 25 000 haseł wraz z informacjami gramatycznymi oraz przykładami użycia, a dodatkowo krótkie rozmówki. Autorka, Anita Krčova, napisała też wcześniej chwalone przeze mnie "Rozmówki polsko-słowackie" wydawnictwa Kram, tak więc jakość jest odpowiednia. Dla zainteresowanych jest też krótka sekcja poświęcona polskiej gramatyce i wymowie (słownik przeznaczony jest na rynek słowacki). W naszym kraju podobnego opracowania praktycznie obecnie nie da się dostać. Mamy do wyboru miniaturowy słownik wydawnictwa Ex Libris jedynie ze znaczeniami wyrazów albo ogromny, jednokierunkowy "Słownik języka słowackiego", którego oba tomy kosztują łącznie ok. 400 złotych (!!!).

Aktualnie nie mam czasu dołączyć żadnych zdjęć, by poprzeć opowieści o tatrzańskich wyprawach dokumentacją fotograficzną - czas przygotować się do warsztatów. Jak wrócę, postaram się dorzucić do wpisu również i ten element.

Powrót

Skomentuj

NickInformacja
E-mailTylko do użytku wewnętrznego.
WWWNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki
Internauto, pamiętaj! Wolność to nie samowola - dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2008 | Wykonanych zapytań: 1 | Serwer wirtualny zapewnia