Dalsze dzieje to już historia. Żałoba ogólnoświatowa, pogrzeb. W Stalowej zmarłego uczciliśmy wielkim maszem młodzieży do poświęconej swego czasu przez jeszcze kardynała Wojtyłę konkatedry, gdzie następnie odbyła się msza święta. W jego trakcie udzieliłem krótkiego wywiadu reporterom z TVP Rzeszów. Choć w telewizji wyemitowano tylko kilkanaście sekund, reporterzy zazwyczaj rozmawiają z ludźmi znacznie dłużej. Trudno mi było uwierzyć, że udało mi się aż tak długo opowiadać improwizowany, ale spójny tekst bez żadnego zająknięcia. Być może dlatego, że całe to wyznanie płynęło z serca i głęboko zakorzenionej we mnie świadomości osiągnięć zmarłego.
W tamtych dniach postanowiłem sobie, że postaram się wsłuchać w przynajmniej część słów Ojca Świętego. Idzie mi to z różnym skutkiem, ale postępy widać. Przede wszystkim nie mam już takich obaw przed przyznaniem się do swej wiary. Z artykułów w prasie dowiedziałem się, że nie tylko we mnie coś w tym kierunku drgnęło. I dobrze. Katolicy są taką grupą, jak każda inna, także mają prawo (a w myśl zasad religii nawet obowiązek) prezentować swe poglądy. Prezentować nie znaczy oczywiście narzucać siłą i tak też ja do tego podchodzę. To w końcu drugi człowiek musi ostatecznie zadecydować, czy wybierze Chrystusa czy nie. Wiem, że rozumie to też większość niewierzących i jedyne zaciachy z nimi występują co do utożsamiania wszystkich z Rydzykiem. Tej niewielkiej pozostałej grupce pozostaje co najwyżej dać cukiereczka, poklepać po główce i olać. Chcą pokazywać własną niedojrzałość, niech pokazują, jak im się tak podoba.
Moc przeżyć sprzed roku była na tyle silna, że zmieniła kolor kwietnia na złotobiały, przywodzący na myśl Rzym (aluzja do mojej synestezji (Synestezja) dla niekumatych). Z pewnością na zawsze zostaną one w mej pamięci.















Napisał Vergilius w niedzielę, 2 kwietnia 2006 o 18:02
Tak, najlepsze, co możemy zrobić, to poznawać jego naukę i wprowadzać ją w czyn. I nie wstydzić się swojej wiary.
†