Zatem pojechałem sobie do rowerowego sklepu i kupiłem nowy moduł, lśniący jeszcze czernią. Powróciwszy i popodziwiawszy robotników łatających dziury głębokości 15 centymetrów na ulicy Tysiąclecia, zabrałem się za montaż, przy czym jedynym dostępnym mi narzędziem był poczciwy klucz francuski. Reszta była w samochodzie, którego lokalizacja była mi w tamtej chwili nieznana. Niemniej udało mi się podmienić moduły bez konieczności restartowania systemu i wszystko znów zaczęło spełniać wymogi bezpieczeństwa drogowego.
Moja broń przeciwko brudowi to specjalny roweroczyszczący płyn oraz szmatka wycierająca. W trakcie usuwania brudu definitywnie odpiłowałem pozostałości rozwalonego dwa lata wcześniej licznika i podregulowałem siodełko. Wtedy przypomniało mi się, że hamulec w tylnym kole coś słabo ostatnio chodził. Chyba się linka obluzowała, lecz rzeczywistość okazała się dużo gorsza. Otóż powierzchnia trąca była umocowana nierówno w stosunku do obręczy koła, przez co nierówno się starła i hamulec praktycznie nie nadawał się do użytku. Pomajstrowałem coś tam jeszcze (cały czas kluczem francuskim! Dopiero w połowie tej operacji do piwnicy wpadł tato i zostawił mi zestaw narzędziowy, przy okazji przypominając o obiedzie). Skończyło się to całkowitym rozregulowaniem hamulca. Mój wzrok przerzucił się wtedy na samą obręcz, która była brudna, jak siedem nieszczęść (więcej brązu, aniżeli chromu). Zacząłem ją czyścić i wtedy kolejny szok: dwie szprychy były... pęknięte. Autentycznie się przeraziłem. Przecież jeszcze godzinę wcześniej tym jechałem!
Cóż, lista niezbędnych zakupów uległa wydłużeniu, więc wszystko schowałem z powrotem do piwnicy i zamknąłem w oczekiwaniu na lepsze czasy. Muszę teraz czekać, aż ktoś będzie samochodem jechał na miasto, aby się z nim zabrać i kupić: nowe pedały (w starych się już plastik wystrzępił porządnie przez 8 lat i kiepsko to wyglądało), nowy licznik, nowe szprychy i nowe hamulce. Tak więc na razie jestem uziemiony, ale kiedy naprawy zostaną poczynione, Grzejnik odzyska dawny blask i mam nadzieję, że dziewiąty rok swej posługi wytrzyma z godnością.







Napisał slipkid w czwartek, 6 kwietnia 2006 o 21:05
zyx, moze od razu nowy rower kup ;] zaoszczedzisz sobie nerwow ;] chyba ze w gre wchodzi sentyment do starego jednoslada ;]