Dziś jest piątek, 5 grudnia 2008 roku (z kalendarza...)

Sezon rowerowy 2006

Icon

06.04.2006, 18:19

Sport

Komentarze (4)

Powrót

I nastał dzień, wieczór i poranek. I pojechałem do kościoła w Stalowej Woli na rekolekcje i z nich wróciłem, po drodze zaliczając salę informatyczną. Na niebie pełno szarych chmur, co w połączeniu z brakiem śniegu na ulicach oznaczało tylko jedno: czas rozpocząć tegoroczny sezon rowerowy. Pojazd był już ostatnio kilka razy w użyciu, lecz bardziej z przymusu dostania się szybko w określone miejsce. Przecież wiadomo, że nie ogłasza się nowego sezonu z rowerem, na którym było więcej błota, aniżeli oryginalnej czerni.

Zrzuciwszy plecak, zszedłem cichaczem do piwnicy mieszczącej się w podziemiach bloku. Przy słabym świetle pomalowanej na zielono żarówki otworzyłem drzwi do prywatnego pomieszczenia, po czym natychmiast zapaliłem dodatkową, znajdującą się w nim lampę. Z mroku wyłonił się czarny Grzejnik, bowiem takim mianem mój rower został niedawno ochrzczony. Aby w ogóle rozpocząć prace konserwatorskie roweru, musiałem na niego wsiąść i pojechać na rynek. Powód jest prosty. Podczas ostatniej mej jazdy w listopadzie 2005 odkryłem, że nawaliła część modułu jądra "dynamo" odpowiedzialna za przytrzymywanie prądnicy przy kole w czasie jazdy. Objawiało się do osobliwym zanikiem napięcia dostarczanego do kernela przy jakiejkolwiek próbie ruszenia. Wtedy poradziłem sobie, przywiązując wszystko na sztywno kablem, ale jest to rozwiązanie bardzo nieestetyczne.

Zatem pojechałem sobie do rowerowego sklepu i kupiłem nowy moduł, lśniący jeszcze czernią. Powróciwszy i popodziwiawszy robotników łatających dziury głębokości 15 centymetrów na ulicy Tysiąclecia, zabrałem się za montaż, przy czym jedynym dostępnym mi narzędziem był poczciwy klucz francuski. Reszta była w samochodzie, którego lokalizacja była mi w tamtej chwili nieznana. Niemniej udało mi się podmienić moduły bez konieczności restartowania systemu i wszystko znów zaczęło spełniać wymogi bezpieczeństwa drogowego.

Moja broń przeciwko brudowi to specjalny roweroczyszczący płyn oraz szmatka wycierająca. W trakcie usuwania brudu definitywnie odpiłowałem pozostałości rozwalonego dwa lata wcześniej licznika i podregulowałem siodełko. Wtedy przypomniało mi się, że hamulec w tylnym kole coś słabo ostatnio chodził. Chyba się linka obluzowała, lecz rzeczywistość okazała się dużo gorsza. Otóż powierzchnia trąca była umocowana nierówno w stosunku do obręczy koła, przez co nierówno się starła i hamulec praktycznie nie nadawał się do użytku. Pomajstrowałem coś tam jeszcze (cały czas kluczem francuskim! Dopiero w połowie tej operacji do piwnicy wpadł tato i zostawił mi zestaw narzędziowy, przy okazji przypominając o obiedzie). Skończyło się to całkowitym rozregulowaniem hamulca. Mój wzrok przerzucił się wtedy na samą obręcz, która była brudna, jak siedem nieszczęść (więcej brązu, aniżeli chromu). Zacząłem ją czyścić i wtedy kolejny szok: dwie szprychy były... pęknięte. Autentycznie się przeraziłem. Przecież jeszcze godzinę wcześniej tym jechałem!

Cóż, lista niezbędnych zakupów uległa wydłużeniu, więc wszystko schowałem z powrotem do piwnicy i zamknąłem w oczekiwaniu na lepsze czasy. Muszę teraz czekać, aż ktoś będzie samochodem jechał na miasto, aby się z nim zabrać i kupić: nowe pedały (w starych się już plastik wystrzępił porządnie przez 8 lat i kiepsko to wyglądało), nowy licznik, nowe szprychy i nowe hamulce. Tak więc na razie jestem uziemiony, ale kiedy naprawy zostaną poczynione, Grzejnik odzyska dawny blask i mam nadzieję, że dziewiąty rok swej posługi wytrzyma z godnością.

Powrót

Komentarze

Napisał slipkid w czwartek, 6 kwietnia 2006 o 21:05

zyx, moze od razu nowy rower kup ;] zaoszczedzisz sobie nerwow ;] chyba ze w gre wchodzi sentyment do starego jednoslada ;]

Napisał Zyx w czwartek, 6 kwietnia 2006 o 22:48

A po co wyrzucać pancerny rower? Po ośmiu latach nadal największą usterką było tylko pęknięcie linki hamulcowej, a ścieranie się hamulców to rzecz normalna. W tym samym czasie ludziom pękają już widelce, odpadają pedały i inne cuda się dzieją. I to w rowerach znacznie mniej eksploatowanych, niż ten.

Napisał zimaq w piątek, 7 kwietnia 2006 o 23:10

Ech, ja też usiałbym się zabrać za 'konserwację' jednośladu po zimie. Mam o tyle lepiej, ze przed snem zimowym został wstępne przejrzany cały system i wszystko wydawało sie stabilne. Ale to było ponad 4 miesiące temu...

to jak z tą książką/tomikiem? ;)

Napisał KeyBi w czwartek, 13 kwietnia 2006 o 13:06

Fakt... pogoda nie najgorsza, ale jakoś jeszcze nie wyciągnąłem rowera z piwnicy :] Chyba najwyższy czas...

Strona 1 z 1 :: 1

Skomentuj

NickInformacja
E-mailTylko do użytku wewnętrznego.
WWWNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki
Internauto, pamiętaj! Wolność to nie samowola - dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2008 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia