Ściana wschodnia ścianie wschodniej nierówna. Zapewne wyobrażenie o niej typowego mieszkańca Polski zachodniej nie odbiega zbytnio od przedstawionego przez eRiZa obrazu, jednak do tego regionu różnorodność także zagląda. Niektórym miastom wiedzie się lepiej, innym gorzej. Nie zawsze jest to wina lokalizacji. Wszystko zależy także od gospodarzy.
Pierwsze spojrzenie
Jadąc samochodem, szczególnie po mniej uczęszczanych drogach, bardzo łatwo zauważyć różnicę w krajobrazach Małopolski i Podkarpacia. Wystarczy zjechać z szerokiej drogi wiodącej ku Rzeszowowi, aby ujrzeć półdziki krajobraz lasów i łąk, wśród których od czasu do czasu trafiają się wioski. Wbrew pozorom, nie składają się one tylko z brudnych, ceglanych domów pamiętających co najmniej Gierka. Niemal w każdej można natrafić na nowe budynki, czasem na nowiutką szkołę czy inny budynek użyteczności publicznej. Jadąc od strony Sandomierza w kierunku Stalowej Woli, poruszamy się równą asfaltówką (z debilnie zrobionym "poboczem"), mijając wsie pełne nowych domów. Nagle przed nami wyrasta szereg lamp, pojawiają się dwie jezdnie, wyprofilowane zakręty, wiadukty... oto obwodnica Stalowej Woli. Mknąc po nowym asfalcie możemy podziwiać panoramę wznoszących się na wzgórzu budynków mieszkalnych. Choć nie są one cudami architektury, zawsze mi się ten widok podobał, podobnie jak miasto widziane z drugiej strony Sanu. Jedziemy, jedziemy i nagle... dup. Obwodnica kończy się w środku pola, musimy zjechać dojazdem do miasta, bo radni od roku nie mogą się zdecydować, którędy dalej ją puścić :).
Nisko
Nisko to niewielkie miasteczko (ok. 16 tys. mieszkańców) w dolinie dolnego Sanu, na północy województwa. W zasadzie jest bardziej zbiorem porozrzucanych na ogromnym obszarze skupisk domków jednorodzinnych z niewielkim centrum (leżącym na obrzeżach, żeby było ciekawiej) i paroma osiedlami mieszkaniowymi. Miasto ma najniższy w województwie wskaźnik wykorzystania funduszy unijnych, bezradność radnych jest tu traktowana jako rzecz normalna. Sztandarowe Zakłady Mięsne Nisko od kilku lat są przeszłością, zaś włoska firma Toora, która parę lat temu tu nieźle zainwestowała, także ma problemy finansowe. Komunikacja jest dość słabo rozwinięta - gdyby nie sąsiednia Stalowa Wola, nie byłoby tu nic poza PKP. W rozmowach wziąż te same tematy - wysokie bezrobocie, spór z GDDKiA o remont jedynej drogi, którą mogą przez miasto jeździć TIRy, tragiczny układ ulic zupełnie niepasujący do potrzeb, przekręty radnych itd. Ale czy jest źle? Nie nazwałbym obecnego Niska tym samym, które pamiętam z dzieciństwa:
- Powstała oczyszczalnia ścieków.
- Powstały od zera dwie szkoły podstawowe i gimnazja (wraz z budynkami), zaś inne wyremontowano.
- Zespół Szkół Elektrycznych ma nową halę sportową.
- W budowie jest nowy szpital.
- Odremontowano najstarszy niżański kościół, wybudowano nowy, w budowie jest jeszcze jeden.
- Nie sposób odmówić zarówno władzom, jak i prywatnym właścicielom, upiększenia miasta. Nawet te chodniki z kostki budowane tylko po to, by podnieść notowania przed wyborami, są miłą odmianą po błocie i całkowicie zniszczonych traktach z betonowych płyt. Obecnie zmieniana jest płyta rynku (nawiasem mówiąc w tamtej okolicy mamy nawet hot-spota :D). Część budynków ma nowe elewacje.
- W porównaniu z początkiem lat 90. jest gdzie robić zakupy. W centrum jest trochę sklepów z różnych branż, trzy supermarkety, parę pizzerii i innych lokali.
Stalowa Wola
Dużo pomaga obecność leżącego po sąsiedzku drugiego co do wielkości miasta Podkarpacia, czyli Stalowej Woli, która także zmienia swoje oblicze. Ostatnie zmiany nawet zostaną na długo zapamiętane przez tysiące kierowców, u których były przyczyną wielu przekleństw - po prostu drogowcy jednocześnie wzięli się za remonty połowy ważniejszych ulic, w tym jedynego dojazdu do Niska. Stalowa Wola jest nie tylko sypialnią dla pracowników wielu pobudowanych w okolicy zakładów przemysłowych, ale stanowi także lokalne centrum kulturalno-rozrywkowe. Wybierać jest w czym. Są tu dwa kina, a przedsiębiorczy kapucyni z rozwadowskiego klasztoru otwarli ściankę wspinaczkową i nie przepuszczą żadnej okazji, by zorganizować koncert. Od kilku lat działa tu także niezwykłe Muzeum Regionalne. Okazało się, że niejedno muzeum narodowe ma mu czego zazdrościć. Co roku organizowanych jest kilkanaście ekspozycji wybitnych artystów (Picasso, obrazy Jana Matejki, Salvador Dali, najlepsze fotografie National Geographic to tylko niewielka część tego, co można było tam zobaczyć), a potwierdzeniem starań władz tej instytucji są nagrody. W prestiżowym konkursie dla muzeów Sybilla 2006 w kategorii "Programy edukacyjne" zdobyło ono pierwszą nagrodę, pokonując m.in. Muzeum Narodowe w Warszawie, zaś w kategorii "Wystawy etnograficzne" zajęło trzecie miejsce. Nie sposób też nie wspomnieć o edukacji; w mieście działa trzecie pod względem jakości liceum w województwie, do którego miałem przyjemność uczęszczać i z którym wciąż utrzymuję kontakt.
Nie tylko Nisko korzysta na rozwoju Stalowej Woli. Wiele leżących wokół wsi rozbudowuje się w związku z napływem ludności miejskiej pragnącej mieć własny domek na przedmieściach. Modelowym przykładem jest Pysznica, gdzie w kilka lat wyrosło od zera całe nowe osiedle.
Leżajsk
Spójrzmy także po mniejszych miejscowościach i przenieśmy się do Leżajska, 40 kilometrów w górę Sanu. To miasto z ponad 600-letnią historią, w którym do dziś czuć klimat wielokulturowej Galicji. Znajduje się tam przepiękny barokowy klasztor z jednymi z największych w Europie organami. Dysponują one łącznie 75-ma głosami i mają szereg brzmień dodatkowych, zaś największa z piszczałek ma aż 10 metrów wysokości! Nie jest to jednak jeden instrument, a aż trzy samodzielne - dwa mniejsze w nawach bocznych i jeden główny, na których może grać trzech organistów jednocześnie (unikat w skali świata). Wracając do teraźniejszości - w Leżajsku mieszka moja rodzina i tam również trochę remontów było. Do miasta dojechać mogę od siebie wyremontowaną drogą (i tradycyjnie zbyt wąską - akurat za to ktoś powinien solidny opieprz zebrać, albo za karę samemu jeździć czymś takim do pracy przez 10 lat).
IT
eRiZ wspominał na swoim blogu o braku jakichkolwiek konferencji IT w tej części Polski. Cóż, raczej ciężko wyobrazić sobie takie Google budujące kompleks badawczy w Szczebrzeszynie czy Nisku, ale także tu mam nieco inne doświadczenia. Pierwsza firma IT, z jaką współpracowałem, miała główną siedzibę właśnie w Stalowej Woli. Swego czasu byłem też zaproszony do wygłoszenia wykładu o PHP w Rzeszowie, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło z powodu mego własnego. Z konferencjami tak już jest, że z reguły mają one miejsce w większych miastach, bo relatywnie łatwo jest tam dotrzeć uczestnikom i znaleźć zakwaterowanie.
Podsumowanie
Podkarpacie jest najładniejsze późną wiosną i latem, gdy króluje ogrom zieleni. Urok nie jest zarezerwowany tylko dla niewielkich skrawków naszego świata; dla mnie zwiedzanie rowerem podkarpackich wsi i miasteczek nie było gorsze od rekreacji w bardziej znanych miejscach. Mawia się cudze chwalicie, swego nie znacie. I faktycznie, jeśli z definicji zakładamy, że to, co widzimy za własnym oknem, jest do dupy, to wtedy nawet centrum Krakowa będzie beznadziejne. Oczywiście nie byłem tu w stanie wymienić wszystkiego, co się pozmieniało, więc skupiłem się tylko na wybranych tematach. Tym oto (jak zawsze) optymistycznym wpisem żegnam się w Święto Niepodległości.
PS. Dokładnie dwa lata temu opublikowałem na Zyxist.com link do galerii zdjęć ukazujących Nisko z lotu ptaka. Ponieważ w międzyczasie strona miasta została przebudowana, podaję w przypisach uaktualniony odnośnik.















Napisał eRIZ w niedzielę, 11 listopada 2007 o 20:58
Zyxie, ale Ty mieszkasz bliżej Rzeszowa, to trochę zmienia postać rzeczy...
Popatrz tylko na mapę pogody - kiedyś był i Lublin, a teraz...? Rzeszów urósł...
PS. Moja notka była trochę subiektywna; w takim zamierzeniu.
Nad obiektywną się już ładny kawałek czasu zastanawiam i przypuszczam, że niebawem coś się w sposób obiektywny ukaże. :]