Arch Linux nazywany jest lekką i prostą dystrybucją, lecz nie w takim sensie, jak np. zdobywające szerokie rzesze zwolenników Ubuntu. Prostotę uzyskano tutaj przez logiczne zorganizowanie konfiguracji systemu oraz układ innych elementów, natomiast lekkość objawia się w tym, że system nie narzuca Ci niczego, czego nie potrzebujesz i co nie jest niezbędne do prawidłowego działania już posiadanych elementów. W przeciwieństwie do wspomnianego już Ubuntu czy Windowsa, nie ma tutaj graficznych kreatorów. Edycja plików konfiguracyjnych z klawiatury daje dużo większą swobodę i elastyczność, a ponadto czegoś uczy - a nauka przez użytkownika działania systemu to jedno z założeń. Elementem systemu jest także znakomity menedżer pakietów pacman, który pozwala szybko i łatwo zainstalować z internetowych repozytoriów aktualnie potrzebne oprogramowanie. Dobrze dobrane zależności powodują, że zazwyczaj instalując jeden program, ściągamy jedynie to, co jest niezbędne do jego działania, bez żadnych śmieci.
Linux w zasadzie nie zawiódł moich oczekiwań. Do niemal wszystkich aplikacji windowsowych znalazłem zamienniki, a tam, gdzie wolna propozycja nie pasowała, w mniejszym lub większym stopniu pomaga wine. Szczególnie dobrze wyglądają kwestie programistyczne. Lokalny serwer WWW jest bardziej zadbany wyposażony w większy asortyment opcji. Zdobycie kompilatora/interpretera do dowolnego języka, jaki sobie zażyczę, nie nastręcza trudności. Spora część jest już nawet zainstalowana w ramach gcc, zaś inne znajdują się przeważnie w którymś z repozytoriów i można je pobrać pacmanem lub yaourtem. Układ katalogów systemu wymusił także większą dyscyplinę. Na Windowsie mnóstwo plików leżało, gdzie popadnie, podczas gdy tutaj mam wydzielony katalog domowy, nie śmiecąc w systemie. Odpowiednią dyscyplinę wymuszają uprawnienia :). Znajomość Linuksa przydaje się teraz także na studiach, gdzie czeka mnie już w grudniu egzamin z przedmiotu Wprowadzenie do systemu Unix, jednego z dwóch ulubionych.
Oczywiście Linux nie jest bezbłędny i niektóre rzeczy mnie w nim czasem irytują. Bolączką systemu są kiepskie sterowniki do części urządzeń. W moim przypadku jest to wielofunkcyjna drukarka HP Photosmart. O ile skanowanie działa świetnie, o tyle jakość części drukującej pozostawia sporo do życzenia. W porównaniu z oprogramowaniem windowsowym, widać tutaj niesamowite ubóstwo funkcji. Brakuje choćby druku obustronnego czy upychania kilku stron na arkuszu, a ponadto widoczne są błędy w działaniu - czasem przy braku papieru drukowane są dziwne znaczki (strumień bajtów?), a przy większej ilości stron drukarka nagle zamiera w połowie arkusza i poza wyłączeniem jej już nic nie da się zrobić. Z tego powodu do drukowania większej ilości arkuszy zawsze odpalam Windows, aby nie marnować papieru i czasu. Także niektóre aplikacje bywają niedopracowane. Opisywany jakiś czas temu na Zyxist.com kFTPGrabber okazał się także mieć problemy ze stabilnością w niektórych momentach, z podobnego powodu kompresję przeprowadzam z linii komend, zamiast wygodnym programem Ark. Ciężko mi wyrokować, które z błędów są wynikiem twórców danej aplikacji, a które spowodowane twórcę pakietu dla tej konkretnej dystrybucji.
Pozostałe kwestie zależą już od konkretnych upodobań. Bardzo podobają mi się możliwości dostosowania systemu. W Linuksie powszechne są skrypty, dzięki czemu przy znajomości języka można nawet pozmieniać sobie procedurę startową lub zautomatyzować często powtarzane czynności. Tekstowa konfiguracja faktycznie daje znacznie większe możliwości, niż kreatory (także w sferze automatycznej edycji), tyle że trzeba do niej przywyknąć i zrozumieć ją nieco :). Według mnie znacznie lepiej wygląda też zestaw narzędzi oraz rejestrowanie zdarzeń. Gdy w połowie września walczyłem, aby mieć Internet na komputerze w ostatnich dniach pomieszkiwania w Nisku, windowsowy dziennik zdarzeń w zasadzie w ogóle nie pomógł, zgłaszając to, co doskonale sam wiedziałem: nie ma sieci :). Dopiero połączenie reguł linuksowego firewalla iptables i tamtejszych narzędzi sieciowych pozwoliło stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że to admin zablokował w jakiś sposób translację NAT.
W trakcie powstawania tego wpisu nie ucierpiał żaden system operacyjny :).















Napisał Albi w czwartek, 15 listopada 2007 o 22:26
Duże były problemy ze wstępną konfiguracją systemu? Powoli zaczynam mieć dość Ubuntu, ale nie mam odwagi rzucić się na coś innego. Poradzę sobie, ale potrzebuję do tego kompletnej instrukcji, a nie tekstów w stylu "karty nVidia mogą tutaj mieć problemy, należy wtedy --jakas abstrakcyjna instrukcja ;)--". Jak z pomocą (szczególnie polską) w Archu?