Z tego właśnie powodu wszystko inne poszło dosłownie w odstawkę. Od wtorku nie było nawet czasu na porządne przejrzenie for. Od razu po zasiadnięciu do komputera zaczynała się praca, a kończyła się w okolicach północy, podczas gdy normalnie od ekranu wstaję dwie godziny wcześniej. Wiem, że każdy w zespole dał z siebie tyle, ile mógł, zaangażowanie było naprawdę widoczne. Kto tam dał mniej, kto więcej - prawdę mówiąc dla mnie nie ma to znaczenia. To przecież nie obóz koncentracyjny, tylko zabawa :).
Teraz co do Zyxist.com... w najbliższych dniach postaram się odrobić zaległości. Pojawi się nowy odcinek "Opowieści o stawianiu serwera" (hehe), przedstawię jakiś algorytm związany z przetwarzaniem tekstu (może jakaś stała rubryka z tego wyewoluuje? Kto wie?), ale przede wszystkim pora zadbać o nasze artykuły. Paru osobom "wiszę" już opowiadanko, o którym pisałem w poprzednim wpisie, ponadto na dysku wciąż czeka na skończenie następna porąbana opowieść z Yermenii i artykuł o kartografii. Nie omieszkam także wrzucić tu moich tekstów z projektu dla Diversity, gdyż trzymają naprawdę dobry poziom. A dotyczą one... cenzury, bowiem tak zinterpretowaliśmy tegoroczny temat (czemu akurat tak - na stronie napisane jest). Niechaj tylko odeśpię te zarwane noce... :).















Napisał Tuner w niedzielę, 14 maja 2006 o 00:26
Mieliśmy takie coś rok temu :] W dokładnie 24 godziny z przerwą na kibelek stworzyliśmy od podstaw serwis internetowy "projektowany" wcześniej przez 2 miesiące. Nie ma jak obudzić się w ostatniej chwili :D