Problemem było to, że planetę Zea, na której dzieje się cała akcja, zechciałem umieścić w tym samym wszechświecie, co nasz. Było mi to potrzebne, gdyż zamierzam w przyszłości jakoś wykorzystać motyw podróży między Ziemią, a Zeą. To oznacza, że zgodnie z kanonem Religii Chrześcijańskiej, powinien go utworzyć ten sam Bóg, co nasz.
Banalne? A skąd! Pragnę, aby istoty duchowe ingerowały w świat Zei; ba... nawet w niektórych wstępnych opowiadaniach pojawia się już Posłaniec Boski: Wielki Fubu. Ha! Żeby tylko jedna istota; jest ich kilka, w dodatku wszystkie mają większego lub mniejszego świra. I jak tu pogodzić politeizm z monoteizmem?
Rozwiązanie jest (chyba) genialne. Otóż wpadłem na pomysł, że Zea nie jest pomysłem Boga, a jednego z jego aniołów. Dostał on więc, wraz z grupką innych niezagospodarowany układ gwiezdny, aby tam działać, oczywiście ku chwale Bożej. W ten sposób połączyłem dwie pozornie niedające się pogodzić doktryny.
Wszechświat składa się tutaj z dwóch części: materialnego COŚ i duchowego NIC, gdzie mieszczą się wszelkie siedziby istot duchowych. Ten jest podzielony na poziomy. Namiestnicy Boscy Zei dostali takich poziomów 11, a między nimi uknuta jest misterna siatka przejść. Jeden z poziomów jest wydzielony dla dusz będących w fazie śpiączki/medytacji. Teoretycznie można z niego dostać się tylko z powrotem na Zeę, ale istnieje tajne przejście pozwalające przechodzić stąd na inne poziomy. To jest furtka do stworzenia różnych religii na Zei :). Ludzie pierwotni, którzy dochodzili jedynie do tego pierwszego poziomu, wierzyli, że wszystko ma swojego ducha. Gdy udało im się dostać dalej i mieli już większą wiedzę teologiczną, wypracowali doktrynę politeizmu, jako że dotarli do Namiestników. Uznali ich za właściwych bogów, gdyż dalej już z przyczyn technicznych iść nie mogli. Namiestnicy, aby to wyprostować, wysłali Posłańców, aby ci przetłumaczyli ludziom, że są w lekkim błędzie. Tak narodził się monoteizm, gdzie jest Bóg, a Namiestnicy są tylko jego aniołami. Oczywiście wypracowany pogląd trzeba było później lekko skorygować w związku z zajściami na Ziemi związanymi z nadejściem Jezusa. Tutaj jego miejsce znów zajęli Posłańcy, którzy przekazali o tym nowinę. Tak narodziła się druga religia monoteistyczna (działo się to na podobnej zasadzie, jak Chrześcijaństwo rodziło się z Judaizmu). Ta niedługo później znów rozpadła się i mieliśmy trzy monoteistyczne religie.
W ten sposób znów udowodniłem sobie, że wystarczy jeden świetny pomysł, aby na jego bazie zbudować dosłownie wszystko. Gdyby nie te poziomy, pewnie do dzisiaj głowiłbym się, jak przeprowadzić na Zei stopniowy rozwój doktryn religijnych.
Jednocześnie zaznaczam, że wszystko to jest jedynie fikcją literacką, żeby nie było, że jakiś napalony hipokryta/fanatyk/stuknięty islamski fundamentalista/stuknięty (pozostali) niepotrzebne skreślić wyzywa mnie od sługusów Szatana, heretyków i chce mnie ekskomunikować :). To nie są wcale moje poglądy religijne, tylko (póki co luźne) fantazje nt. fikcyjnego świata na zasadzie "co by było, gdyby". A jeśli nawet, to byłoby 100 razy gorzej, gdybym dał tam prawdziwy politeizm, osadziwszy Zeę wcześniej w naszym wszechświecie lub też uczynił wszystkich mieszkańców ateistami. Już bez przesady. Negowanie wszystkiego, co MI nie pasuje w imię religii, jak to czyni np. Radio Maryja, to z kolei przegięcie w drugą stronę. Z laicyzmu w fanatyzm.














