Matura. To słowo jest obecnie głównym tematem rozmów trzecioklasistów i nic dziwnego, skoro już 4 maja ta wielka, prawie 400-osobowa grupa zasiądzie do pierwszego z egzaminów. Przygotowania idą pełną parą, także i u mnie, choć w obliczu czekającego wyzwania wolę zachować spokój, co daje mi spokój od niepotrzebnych obecnie nerwów i emocji. W maju czeka mnie sześć najść murów liceum na zaliczenie: polskiego, angielskiego, matematyki oraz informatyki (wszystko na poziomie rozszerzonym, także egzaminy ustne). Z infy zabawiam się w rozwiązywanie zadań z poprzednich matur na 100 sposobów :). Na przełomie maja i kwietnia organizowałem też spotkania dla maturzystów ze szkoły zdających ten przedmiot, na których prezentowałem tajniki algorytmiki, ale z powodu niskiej frekwencji trzeba je było zawiesić. Cóż, ich matura, nie moja. Matematyka; plan 40-dniowej mega-powtórki w toku. Przerobiona analiza matematyczna, szybki przelot przez logikę oraz podstawy matematyki, wszystkie funkcje za wyjątkiem trygonometrycznych, ciągi, "wszystko co powinno się wiedzieć o równaniach i może przydać się na maturze + dodatki". Powtórek mieliśmy jednak już wcześniej od groma, zafundowanych nam przez naszego profesora. Mniej więcej od grudnia musieliśmy zaliczać zestawy zadań powtórkowych opublikowanych na stronie chorzowskiego LO im. Juliusza Słowackiego, a od września co miesiąc raczeni byliśmy próbnymi maturami. Ostatnia z nich, pisana jeszcze przed powtórką generalną i w skróconym czasie (3 godz. lekcyjne zamiast zegarowych): 76% (niby najlepszy wynik w klasie, ale jakoś nie jestem usatysfakcjonowany, bo spokojnie mogłem 80% przekroczyć). Angielski - dodatkowe zajęcia robione w całości pod maturę mam aż do 4-go maja. Hehe, napiszę egzamin z polskiego, szybki rajd do domu, żeby się przebrać, wziąć zeszyt i z powrotem uderzać do Stalowej Woli :). Dzięki jakiemuś dziwnemu talentowi do nauki gramatyki nie mam z tym językiem problemów, ale będzie trzeba powtórzyć słownictwo i przygotować się z dłuższych form wypowiedzi. Język polski - zdawanie poziomu rozszerzonego przy realizacji materiału podstawowego i zmienionej formule egzaminu niektórym może wydawać się głupotą, ale wiem, że jestem w stanie zrobić to przyzwoicie i nie skompromitować się. W końcu gimnazjalny tytuł laureata olimpiady polonistycznej zobowiązuje :). Trzecia klasa, gdzie dosłownie zostaliśmy zakatowani lekturami tak, że ich czytanie autentycznie mi obrzydło, pokazała, że nie tak wcale trudno napisać "wstrzelone w klucz" wypracowanie przy znajomości wyłącznie problematyki utworu, zarysu fabuły oraz najistotniejszych motywów/fragmentów. Niemniej czytania lektur nie lekceważę, wykorzystując maksymalnie czas do zamknięcia biblioteki 20 kwietnia. "Zdążyć przed Panem Bogiem", "Mistrz i Małgorzata", "Dżuma" - to rezultat ostatnich czterech dni. Dwie ostatnie książki nawiasem mówiąc polecam. "M&M" pokazuje, że lektury szkolne wcale nie muszą być nudne. Książka napisana z humorem, zwłaszcza w części pierwszej opisującej przybycie szatana do Moskwy i rozpierduchę, jaką tam czyni :). Zaś "Dżuma" to fikcyjne zdarzenie z historii istniejącego w rzeczywistości miasta Oran w Algierii, które nawiedza w końcu lat 40. XX wieku epidemia dżumy. Podobał mi się tu świetnie oddany klimat zamkniętego i odizolowanego od reszty świata miasta, które na 10 długich miesięcy stało się więzieniem dla wszystkich przebywających tam ludzi, w dodatku otoczonych wszechobecną śmiercią oraz ukazanie, jak zmagali się oni z całą sytuacją. Jeśli w książce widzisz coś więcej, niż nudną szkolną lekturę (pomijając autentyczne "przynudzacze"), polecam!
Trzymajcie kciuki 4, 7, 9, 14, 17 i 22 maja :). Pozdrowienia dla innych tegorocznych maturzystów, w szczególności dla czytelników Zyxist.com!















Napisał radzio w środę, 18 kwietnia 2007 o 20:14
Widzę, że pan Zyx zdaje prawie identyczną maturę co ja;-). Tylko, że radzio zdaje ustny angielski na podstawie, a reszta to identycznie. Na swoim blogu też trzeba coś podobnego napisać :-). Życzę powodzenia.