Zestawienie znajduje się na angielskim Wikibooks pod adresem http://en.wikibooks.org/wiki/FOSS_A_General_Introduction. Jest to bardziej książka poświęcona całemu zagadnieniu sponsorowana przez International Open Source Network oraz UNDP Asia-Pacific Development Information Programme. Zawiera wstęp do problematyki prawa autorskiego oprogramowania, przegląd popularnych licencji, a także studia przypadku pokazujące, gdzie w praktyce ujawniają się zapisy tychże licencji.
Krótkie streszczenie wraz z moimi przemyśleniami po lekturze:
- GNU GPL - licencja zezwalająca na swobodne dzielenie się kodem, lecz zawiera zabezpieczenia gwarantujące, że cały program pozostanie wolnym oprogramowaniem bez względu na skalę modyfikacji. Nie nadaje się do łączenia z zamkniętym kodem (w sensie że np. korzystamy w nim z objętej GPL-em biblioteki), gdyż w takim przypadku reszta projektu również musi być objęta tą licencją. Wbrew pozorom, oprogramowanie GNU GPL można legalnie sprzedawać, pod warunkiem że nie zmieniamy licencji i dołączamy pełen kod źródłowy, z którym końcowy użytkownik może zrobić, co chce. Jedynie przy binarnych dystrybucjach koszt nabycia nie może być większy, niż cena nośnika.
- GNU LGPL - nieco łagodniejsza wersja powyższej licencji. Zezwala na łączenie z projektem oprogramowania zamkniętego, z tym, że sam projekt musi pozostać wolnym oprogramowaniem ze wszystkimi tego konsekwencjami (np. użytkownik może sobie wgrać legalnie własną wersję, a nawet dokonać reverse engineeringu reszty aplikacji, w razie gdyby ta nie chciała z nią współpracować).
- Nowa licencja BSD - w zasadzie cała rodzina licencji łagodniejszych od GNU LGPL. Bardzo łatwo jest łączyć tego typu projekty z zamkniętym kodem, gdyż licencja dotyczy jedynie kodu naszego projektu i nie rozciąga się na resztę. Jest bardzo krótka i zwięzła, a przez to łatwa do zrozumienia i stosowania. Na jej zasadach rozpowszechniany jest np. Zend Framework. W dodatku mamy gwarancję, że ktoś nie zrobi nam kuku i nie zamieni nam kodu na oprogramowanie w pełni własnościowe, jako że warunkiem rozpowszechniania, oprócz zachowania informacji o autorach, (z modyfikacjami, bez nich, w formie źródłowej bądź binarnej) jest dołączenie, przez co rozumiem: zachowanie, istniejącej licencji. Tekst licencji BSD dostępny jest jako public domain, czyli można go dowolnie przerabiać i dopasowywać do potrzeb.
- Licencja MIT - niezwykle liberalna i ekstremalnie łatwa w stosowaniu. Jedynym warunkiem jest zachowanie informacji o prawach autorskich, a poza tym mamy pełną swobodę. Dopuszczalna jest nawet zmiana licencji i tak się składa, że niektóre projekty się na tym mocno przejechały. Przykładem jest Wine, początkowo dostępny właśnie na MIT, który po powstaniu zamkniętych forków, przeszedł na GNU LGPL.
- Public domain - w zasadzie zrzeczenie się praw autorskich, o ile system prawny danego kraju na to zezwala, lub udostępnienie innym pełnych praw do dysponowania kodem. Co ciekawe, są aplikacje rozprowadzane w ten sposób, np. baza danych SQLite.
I tak na koniec: Open Power Template 2 dostępny będzie na nowej licencji BSD, bez żadnych dodatkowych udziwnień. Skoro sprawdziło się w przypadku Zenda, sprawdzi się i tu.







Napisał radious w czwartek, 28 lutego 2008 o 18:06
A mnie się zawsze wydawało, że projekty na BSD można modyfikować i wypuszczać pod inną licencją. Inaczej chyba Microsoft nie mógłby zaimplementować BSDowego TCP/IP w Windowsie, co podobno zrobił. Ale może gdzieś jest jakiś kruczek...