O PHP usłyszałem gdzieś w czerwcu '01 i kiedy postanowiłem spróbować na początku 2002 roku (dokładniej 16 stycznia) napisania własnego forum dyskusyjnego, tak się jakoś złożyło, że pozostałem w tym na dłużej. Scena PHP przypominała wtedy pospolite ruszenie i była dopiero na początku krystalizacji. Małe serwisy stopniowo zaczynały przekształcać się w większe, powstawały też nowe, jak np. WebCity.pl, którego sam jestem współzałożycielem.
Czas robi swoje. Ludzie zaczynający w pionierskich czasach dziś są już dorośli lub w tę dorosłość szybkim krokiem wkraczają. Praca zarobkowa i umiłowanie indywidualizmu często wykluczają ich z aktywniejszego obiegu. To właśnie jest przyczyna zmian, a także poważna przeszkoda dla zbudowania czegoś trwalszego. Popatrzmy na samo WebCity.pl. W tej chwili siedzą nad nim cztery osoby: Sickboy, Gedi, Dcooper i ja, przy czym na dobrą sprawę tylko ja jestem "etatowym" redaktorem, a pozostała trójka zajmuje się bardziej sprawami techniczno-organizacyjnymi. Nic dziwnego, że przygotowywanie nowej wersji idzie opornie, ale ważne że idzie i ciężko powiedzieć, że serwis ten umarł :).
Podobna rzecz zresztą miała miejsce w przypadku OpenPB. Dołączając do niego w listopadzie 2004 miałem zamiar skoncentrować się głównie na systemie szablonów i zostawić resztę innym. Jednak "innym" zapał szybko minął, na dopytywania się o kod słychać było tylko "nie mam teraz czasu" i okazało się, że jedynie Slump i ja zostaliśmy w tym wszystkim. Samotna praca nad całym kodem jest faktycznie trudna, teraz z powodu mojej OI i matury, praca odbywa się skokami, ale się odbywa i kiedyś projekt ten dociągnę do końca.
Php.pl przez długi czas pozostawało w powijakach i w obecnej formie ruszyło znacznie później, niż pozostałe serwisy. Niedługo później zaczęły powstawać devblogi i największą aktywność można obecnie obserwować w tych dwóch miejscach. Niewątpliwymi zaletami php.pl są częste aktualizacje i bardzo aktywne forum. Różnie się mówi o sytuacji wewnętrznej, ale ponieważ nie jestem związany z tym serwisem, więc kwestię tę całkowicie pomijam. Wielu programistów od prac na rzecz konkretnego serwisu woli prowadzenie własnych blogów. Publikują tam swoje rozwiązania, przedstawiają projekty, czasem rozbudowane tutoriale, a miejscem do dyskusji są niewymagające rejestracji komentarze. Zaletą blogów jest bez wątpienia wolność w myśl zasady "każdy sobie rzepkę skrobie". Wszyscy prowadzą blogi w takim stylu, jaki im najbardziej odpowiada. Hwao koncentruje się na dostarczaniu rozbudowanych poradników, Normanos na frameworkach, u mnie najczęściej gościły informacje o OPT, wzbogacone o wpisy niezwiązane z programowaniem i tak się to sympatycznie kręci.
Przez ostatnie cztery lata bezapelacyjnie in plus poprawiła się jakość opracowań. Stale rosnące doświadczenie programistów zaowocowało wieloma naprawdę dobrymi artykułami, także pod względem merytorycznym, które przydatne są również dla zawodowców. Myślę, że sam mam w tym też całkiem niezły udział - końcu do jakości przykładałem wagę od dawna, nie bojąc się reedycji. Na polskiej scenie PHP nie ma problemów z wymianą doświadczeń, a dobre rozwiązania szybko rozchodzą się po sieci. Zauważcie też, że wiele inicjatyw tworzonych jest poza jurysdykcją jakiegokolwiek serwisu webmasterskiego. Kurs PHP5 na Wikibooks, drugi u Riklaunima, jedyny chyba kurs XHTML-a powstaje pod patronatem akcji BrowseHappy. Myślę, że to dobry trend, czerpiący to co najlepsze, z idei Wikipedii. Jest on możliwy dzięki wzrostowi kultury w całym środowisku. Ludzie generalnie respektują sprawy autorstwa i licencji, wojny między frakcjami/użytkownikami zmieniają się na cywilizowane dyskusje na argumenty.
Jednak są też poważne problemy. OpenPB był zapewne najbardziej spektakularną porażką polskiej pracy zespołowej nad wolnym oprogramowaniem. Polacy to chyba potrafią współdziałać razem dla jakiejś wyższej idei tylko wtedy, gdy zagrożona jest niepodległość kraju i grozi mu inwazja przeważających sił wroga :). W pozostałych przypadkach wykrzesanie nawet odrobiny zapału i motywacji udaje się nielicznym. Potrafi to strasznie wkurzyć - przyłącza się 20 osób, przez dwa tygodnie każdy usiłuje narzucić za wszelką cenę fragmenty swojej wizji, a jak się już osiągnie jakiś kompromis i pragnie przejść do właściwej roboty, zaczyna się "ja dziś nie mam czasu, może jutro" i tak w n-i-e-s-k-o-ń-c-z-o-n-o-ś-ć. Nie mogę zrozumieć - jakim cudem ja, mimo prowadzenia własnych zleceń, zbliżającej się matury, życia prywatnego (które takie znowu bezbarwne nie jest), jestem w stanie jakoś jeszcze przynajmniej odrobinę czasu wygospodarować na przedsięwzięcia, których się podjąłem? Jeżeli już bywają zastoje, to ich powód jest ogólnie znany, podobnie jak termin ponownej zdatności do spożycia. Ogólnie - zdolność do współpracy oceniam negatywnie.
Zamiast podsumowania napiszę, jak na mój gust powinna wyglądać przyszłość - dwa, trzy duże serwisy, które oprócz zdrowego konkurowania także ze sobą na różnych płaszczyznach współpracują poprzez różne wspólne przedsięwzięcia, otwarte na materiały ogólnego użytku na luźnych licencjach. Do tego aktywna blogosfera, jakaś reprezentacja polskich projektów za granicą... i lepsza praca zespołowa, ot co.







Napisał php blog w sobotę, 27 stycznia 2007 o 23:05
Z moich obserwacji wynika, że akurat ludzie w okresie LO / początek studiów są zawsze najbardziej aktywni w takich otwartych społecznościach. Później się wykruszają właśnie z powodów zarobkowych, już każdy zaczyna myśleć o zapewnieniu sobie bytu. Z czasem dochodzimy do wniosku, że lepiej nam kupić IPB niż pisać własne OpenPB ;) No chyba, że znajdą się sponsorzy, którzy nas wspomogą finansowo.