Dziś jest sobota, 6 września 2008 roku (z kalendarza...)

Piramidy nadciągają

Czy zastanawiałeś się kiedyś, skąd się wzięły piramidy i jak się one mają do losów wszechświata? Czy zastanawiałeś się, jakie konsekwencje miałby fakt, gdyby to nasza rzeczywistość była alternatywna wobec jakiejś innej antyrzeczywistości? Tajemnicze wrota zostały uchylone. Zaczęło się wszystko tego wrześniowego poranka, gdy wieczorne słońce jeszcze zachodziło, gdyż wersja poranna właśnie się picowała na zapleczu. Stalowowolscy matematycy pisali kolejne słowa Bardzo Ważnego Dowodu Jeszcze Ważniejszego Twierdzenia: "obierzmy taką pomarańczę, że...". Zyxowy długopis ślizgał się po papierze, a była to lekcja języka niemieckiego, w jakiś tajemniczy sposób rzeźbiąc na kartce słowa w Polnischsprache, które później miały stać się za sprawą jego własnego umysłu Deutschsprache (no... powiedzmy, że Pseudodeutschsprache :)). Na polu zaskrzypiał krawężnik. Powstała w wyniku tego reakcja łańcuchowa zesłała nagle wielką jasność taką, że początek zdania "On pyta, czy..." został dopełniony zwrotem "zaparkowałeś swój samochód w piramidzie".

Co dwie piramidy to nie jedna, rzekł, a że akurat właśnie podręczny kij bejsbolowy model "Translator 2000" sugerujący jego inne użycie w celu użycia, zapoczątkowana została piramidologia. Faraon bynajmniej musiał być zachwycony, iż wreszcie ktoś dostrzegł genialność jego konstrukcji oraz prostotę samego kształtu. Jej funkcjonalność przewyższa wszystko, co do tej pory wymyśliła ludzkość, a badania nad nią doprowadziły do fenomenalnych rezultatów. Obecny przy tym Rołmen potakiwał przecząco, kiwając głową na lewo i do góry. Aczkolwiek wtedy jeszcze to nie było to. Bramy nowego, tajmniczego bytu, otwierały się stopniowo. W naszych umysłach rodziło się wiele trudnych pytań, w tym to najtrudniejsze i najsłynniejsze. Otóż debatując nad tym odkryciem, Zyx sformułował dręczący go coraz bardziej problem, a mianowicie: ile palców należy włożyć do gniazdka, aby uzyskać piramidę? Nie wiedział, że aktywował tym samym magiczne zaklęcie, którego działanie polega na osłabianiu samokontroli osób znajdujących się w bezpośrednim pobliżu. Twarz ni z tego, ni z owego, robi się czerwona, usta rytmicznie otwierają się, po pewnym czasie z oczu zaczynają cieknąć łzy, a całość dopełnia chroniczna wręcz niemożność utrzymania równowagi i konieczność szukania oparcia we wszystkim, co wyposażone jest w płaszczyzny horyzontalne.

Zatem jak myślicie? Ile palców należy włożyć do tego Bogu ducha winnego gniazdka? Okazuje się, że Egipcjanie znają już odpowiedź. Dzięki specyficznym właściwościom tamtejszego napięcia potrzeba im tylko jednego. Co więcej, dolanie oleju jest honorowane nadaniem drugiej piramidy gratis. Kultura egipska bardzo ostro ten fakt wykorzystuje. Tamtejsze przedsiębiorstwa energetyczne już zajęły się dostarczaniem specjalnych gniazdek wyposażonych w dodatkowy interfejs. Obrazowo pokazuje on, jaki jest stopień zaawansowania akcji pozyskiwania piramidy, bowiem trzeba nam pamiętać, iż jest on zależny od naszych gabarytów. Taki pięciolatek może co najwyżej małą schodkową wytworzyć, a tzw. "czterodrzwiowa szafa" żywiąca się produktami należącymi do szeregu homologicznego anabolików (np. metanabol, etanabol czy pentanabol) oraz zapijająca pudło naboi olejem napędowym, to wręcz kosmiczne rozmiary przewyższające nawet to, co zrobił Cheops. Nawiasem mówiąc wypada wspomnieć w tym miejscu, że naukowcy są sprzeczni co do tego, czy tenże faraon rzeczywiście był takim pakerem, na jakiego wygląda uzyskana przezeń piramida. Procesor Athlon LXIV, władca Cepulandii, posunął się nawet do publicznego oskarżenia o włożenie do gniazdka własnych pośladków, czyli krótko mówiąc zwykłego oszustwa. "Jak zdrowy na umyśle człowiek może ładować swoją w urządzenie elektryczne? Prąd mu zwieracz popieści i będzie mieć * na ścianie, a nie piramidę", powiedział w wywiadzie dla dwutygodnika Miesięcznik Bulwarowy. Wulgarny sposób prowadzenia się został mu później publicznie wytknięty na konferencji ds. Krzywego i Płaskiego. Wróćmy jednak do naszych gniazdek. Oprócz tego można sobie zażyczyć, czy piramida ma być pusta, czy też ma się w niej firmowo znajdować jakiś faraon. Druga opcja jest zalecana początkującym, bowiem hax0rzy bez trudu sobie skopiują Faraona od kumpla na własny HDD, ew. znajdą na jakimś torrencie.

Próba instalacji faraona może skończyć się pytaniem o sterowniki. System zaproponuje ich automatyczne wyszukiwanie, co oczywiście zakończy się niepowodzeniem. To jeszcze nic straconego! Pozostaje wciąż wyszukiwanie po dysku, którego nawiasem mówiąc nie ma. Komunikat "Nie znaleziono dysku" uświadomi nam to zawczasu, a w ramach rekompensaty w budżecie znalazły się jeszcze środki na sfinansowanie opcji wyszukiwania w piramidzie. Ta da nam już coś konkretnego. Dostaniemy tym razem wiadomość, że w piramidzie znaleziono faraona. I koło się zamyka, a klucz chowa pod wycieraczkę. Żaden szajbus nie będzie go już bezkarnie otwierać. Jest to niezbędny warunek, aby faraon mógł podróżować swoją piramidą. Przeczytał on raz niemiecki podręcznik nauki jazdy piramidami i znalazł tam frazę Du musst am Kurve einkuppeln. Poszedł z tym do swego instruktora jazdy, a ten mu rzekł, że istotnie, sprzęgło należy wciskać na zakręcie, jak mówią Niemcy. Jakieś tam Szymony próbują sugerować, że to nieprawda, ale po prawdzie nikt się tym zbytnio nie przejmuje. Zatem faraon wraca do swego wehikułu. Żółty on i biały, lśni w słońcu niczym byt doskonały, poraża swym pięknem, damom dech zapiera (choć w tajemnicy w domowym zaciszu powoli je rozbiera, zbereźnik). Tak, to jest właśnie to. Własna, mobilna piramida poruszająca się na jednej kuli będącej w istocie tymże zamkniętym kołem. Zasiadł za sterami, ruszył przed siebie i tak mijał kolejne wsie zadowolony. Lecz wtedy spojrzał po desce rozdzielczej i nagle złapał się za swój czerep kryjący głowę: "jasny gwint, tu nie ma żadnego sprzęgła!" Jako że warsztat był w pobliżu, zajechał tam czym prędzej i jął radzić się mechanika o swoim problemie. Ten słuchał z uśmiechem opowieści o zaginionym pedale, pokiwał głową i odparł: "a wie pan, jak to dwuznacznie brzmi? Kto panu takich głupot nagadał, że piramidy mają sprzęgło? Owszem, parkować w nich można, podobnież brzdękolić na fujarce elektrycznej, ale wciskać sprzęgło?! Hahaha, gdzie ty masz jaja!" Rzecze mu faraon: "Słuchaj ty no, nie nabijaj się z faraona. Nie ma jaj, nie ma sprzęgła, nie ma zapłaty!", po czym z obrażoną miną opuścił to miejsce, cichaczem szepcząc jeszcze parę sprośnych klątw. Nie zdążył jeszcze odpalić silnika, kiedy głos koguta kazał mu się wstrzymać ze swoim zamiarem. Do piramidy wpadł oddział esesmanów, który kopał wszystko, co popadnie. Krążyły o nich mrożące miodek w uszach opowieści. Ponoć jak się tacy na rów natknęli raz, to go aż do wieczora kopali, aż sami nie padli ze zmęczenia. Później tym rowem popłynęła rzeka pełna mleka od syberyjskich krów uszatek, ale to już inna historia. Tak przynajmniej powiada Giertych. Jednak tu było inaczej. Faraon w krzyk: "co wy robicie temu biednemu kogutowi?!". Tamci w śmiech: "Jechałeś pan po polskiej autostradzie, co to się kończy szybciej, niż zaczyna! Hahaha, teraz giń!" Wtem magiczne czółenko przeleciało z prędkością światła przez piramidę, lecz było to tak szybko, że nikt go nie zauważył. "A gówno", faraon się ozwał na te właśnie słowa, "jam je widział. Czegóż chcecie, stróże prawa i sprawiedliwości?" Esesmani spojrzeli po sobie, a najstarszy stopniem przemówił uroczyście: "Podróżowałeś po polskiej autostradzie, co to się szybciej kończy, niż zaczyna. Chcemy twej winiety, ale możemy ją obniżyć o połowę, bowiem nie posiadasz sprzęgła!" Dalszy ciąg tej opowieści owiany jest tajemnicą. Postronni świadkowie twierdzą, że z zaparkowanej na parkingu przed warsztatem, który powoli dzięki klątwom zmieniał się w męski harem, piramidy dobiegały straszne okrzyki: "50! Jeszcze 50! I to wprost na zielonej linii, o tak! Ledwo cztery minęły, a tu już taki ScheiBe się zrobił!" Nikt nie wiedział, co było dalej.

Tymczasem problem mają Słowacy, bowiem nagle otrzymali w darze Nizinę Francuską i nie wiedzą za bardzo, z jakiej paki. Austrowęgry się też o nich upominały, ale ostatecznie dostały im się Czechy. Największą zadymę robi Serborumunia, będąca w otwartym konflikcie z Węgierską Republiką Ludową Demokratycznych Chin. Ich oddziały przemaszerowały ostatnio przez pustynie Bangladeszu, napadając na karawany i rabując caluteńki piasek. Korea Południowa oskarża Tajwan, że ten ze swojej północnokoreańskiej prowincji robi naloty bombowe na ich miasta w Gwinei, natomiast druga strona odpiera zarzuty, że to nieprawda, że to południowokoreańczycy przeprowadzają nielegalne próby z bronią biologiczną (czyt: wojskowe detonacje kibli) na pustyniach Mongolii. Niebezpieczna sytuacja robi się w brazylijskiej części Mozambiku, gdzie nasilają się walki o niepodległość Syrii. Mogą one zadecydować, co ostatecznie zostanie stolicą Sztokholmu: Szwecja czy Norwegia. Rywalizacja trwa już od dawna i nikt nie może się zdecydować, co wybrać. Uzbekistan pragnął zająć Madagaskar, aby uzyskać dostęp do Bałtyku. Nie spodobało się to Stanom Zjednoczonym Emiratów Arabskich, które w odwecie zaatakowały Burkinę. Faso ogłosiło, że przystępuje do kontrofensywy, a skończyło się to wszystko wielką bitwą na Grenlandii. Latające Piramidy Samoańczyków zrównały z ziemią armię francuską działającą z inspiracji serborumuńskiej. Im to jest bardzo nie na rękę. Wprawdzie odnoszą sukcesy na wielu frontach, ale im Czarnogóra Belgrad zajęła. Dobrze, że Polski nie ruszają, bo gdzie byśmy mieli stolicę, gdyby nam Berlin zajęli? Pozostałoby nam Malmo, ewentualnie Kopenhaga (ta wioska w Rosji, bo druga Kopenhaga to stolica Chile). I nie jest to nic dziwnego. Turecka stolica też znajduje się w wiosce. Dwadzieścia chałup na krzyż tam stoi, a obok gmach parlamentu. Więcej polityków tam mieszka, niż jest lokalnych mieszkańców i jakoś żyją. Zresztą, kij wie, jak to ostatecznie będzie. Wprawdzie Polacy piją z Serborumunami, ale po cichu mówi się, że mają zakusy na jedno z naszych przygranicznych miasteczek, Moskwę. Ponoć chcą tylko dostępu do tamtejszego monopolowego; odpowiednia strefa wolnocłowa załatwi sprawę, lecz nigdy nic nie wiadomo. W sumie to ich działania sprawiły, że Rosja jest prowincją Chin... acha, Madagaskar w końcu przypadł Arabii Saudyjskiej, choć zostało mu jeszcze Morze Azowskie. Na barkach tam mieszkają...

Morał płynący z piramidologii jest prosty: jeśli nie wydoisz roweru, to ci wół naleje na malowane wrota. Na tym kończymy pierwszy odcinek "Zyx vs Rołmen, czyli opowieści z piramidy". Dziękujemy za uwagę i polecamy się na przyszłość.

Powrót

Komentarze

Napisał Piramidogłowy w sobotę, 16 września 2006 o 20:21

Ale osssoochooozziii?! Kto to streści?

Napisał Zyx w niedzielę, 17 września 2006 o 17:53

Naprawdę chcesz wiedzieć? Jest to rezultat czterech lekcji niemieckiego + jednej lekcji geografii w trzeciej klasie liceum, z kategorii "co jeszcze wymyśli nasza porąbana wyobraźnia".

Streszczenie: w pierwszym akapicie autor rozwodzi się (i żeni) nad pojawieniem się pierwszej piramidy podczas lekcji niemieckiego. W drugim opisuje odkrycie pytania "ile palców należy włożyć do gniazdka, aby uzyskać piramidę". Trzeci jest próbą odpowiedzi na to pytanie, patrząc z punktu widzenia Egipcjan. Czwarty to historia faraona, który w swej piramidzie nie może znaleźć sprzęgła. W piątym zmieniamy temat i skupiamy się na sytuacji geopolitycznej w świecie latających piramid, natomiast ostatni, szósty, to podsumowanie z morałem.

Strona 1 z 1 :: 1

Skomentuj

NickInformacja
E-mailTylko do użytku wewnętrznego.
WWWNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki
Internauto, pamiętaj! Wolność to nie samowola - dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2008 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia