Gdy prawie pięć lat temu siadałem do PSPada, by "zrobić sobie stronę", chciałem wyprodukować sobie miejsce na publikowanie artykułów i prowadzenie bloga. Wyszedł z tego blog wraz z dodatkiem artykułowym, który po kilku liftingach dotrwał aż do teraz. Po drodze rozpocząłem studia, a z pojawieniem się nowej pasji przybyło sporo materiału fotograficznego, którego zwyczajnie nie mam gdzie umieszczać.
Poprzednie próby przepisania Zyxist.com były przerywane, ponieważ de facto za wzór miało służyć to, co jest teraz i co w pierwotnej roli jako tako się sprawdzało, mimo ewidentnego śmietnika w kodzie i pewnych braków funkcjonalnych. Ilu z Was ma ochotę przerabiać to samo na to samo? Zasadniczą cechą obecnej sytuacji jest posiadanie nowej wizji całej strony (oraz w końcu odpowiednich narzędzi do jej stworzenia :)). W dodatku kwestia ta dręczy mnie już od prawie dwóch miesięcy z coraz większą intensywnością, co wyczerpuje znamiona pilności. A jak by się ona miała prezentować, już mówię...
Co jest potrzebne?
Od pewnego czasu duża część publikacji, jakie pojawiają się na Zyxist.com dotyczy albo zagadnień informatycznych, albo transportowych. Przez lata uzbierało się już sporo materiałów do publikacji, które nie zawsze da się połączyć w ściśle określone ramy. Struktura często ewoluuje z biegiem czasu i pojawianiem się nowych pomysłów, a niektóre treści są wielokrotnie wykorzystywane w różnych miejscach. Słowo-klucz zwie się elastyczność, a jednym z najbardziej elastycznych mechanizmów publikacji jest wiki.
Jednak samo wiki to nie wszystko. Ochota do blogowania mi nie przeszła. Pisząc już 687-my wpis, bogatszy o doświadczenia i uboższy o czas, nawet dużo bardziej doceniam tę formę wypowiedzi jako komentarz do rzeczywistości, problemów czy choćby publikowania relacji z tzw. działalności publicznej. Dzienniki zyxowe zatem dalej są potrzebne, choć w nieco innej formule.
Ostatnia rzecz, której teraz właściwie najbardziej brakuje to galerie zdjęć. 12 kwietnia ubiegłego roku zorganizowałem pierwszą fotowyprawę, do dnia dzisiejszego odbyło się już takich pięć, a do października być może uda się pojechać na trzy kolejne. Problem w tym, że tego wszystkiego kompletnie nie mam gdzie publikować. Zresztą kto widział, jak obecnie wyglądają relacje z fotowypraw, ten wie, co mam na myśli. Co gorsza, niektóre materiały do dzisiaj nie doczekały się publikacji, jak np. ubiegłoroczna wyprawa do Czarnobyla, a takie rzeczy już po prostu bolą.
Uwagi natury użytkowej sporządzone na podstawie obserwacji dotychczasowego Zyxist.com:
- Nad dużą ilością materiałów da się zapanować jedynie poprzez wdrożenie boskiego systemu kategoryzacji - übertagów.
- Publikodawcą jest człowiek, człowiek popełnia błędy. Publikobiorcą jest człowiek, zgodnie z prawem Murphy'ego pierwsza lepsza osoba potrafi natychmiast wskazać błąd, którego Ty nie możesz znaleźć miesiącami. Obecnie ludzie zgłaszają mi takie techniczne błędy ("link nie działa", "nie domknąłeś znaczników") przez komentarze (z dopiskiem "nie do publikacji") lub maile. Ergo, potrzebny jest dodatkowy mechanizm raportowania baboli.
- Obecnie stosowany antyspam jest nie do przejścia dla botów ogólnego przeznaczenia i warto go zostawić :)
Koncepcja
Potrzeby są dość specyficzne. Istnieje oprogramowanie blogowe, istnieją systemy wiki, istnieją galerie zdjęć, ale prowizoryczne łączenie tego w całość mi się nie widzi, zwłaszcza gdy mówimy o budowie w miarę spójnego i prostego w zarządzaniu serwisu. Postawione cele spełni jedynie autorski kod, który - aby powstał szybko i sprawnie (i ku chwale ojczyzny), po prostu trzeba już oprzeć na zewnętrznych, solidnych podstawach. Wybór jest prosty. Zend Framework, Doctrine, Open Power Template 2 i TypeFriendly Markdown, aby nie mnożyć formatów publikacji tekstów ponad miarę. Od strony projektowej, konieczne jest połączenie najlepszych cech starego silnika C-Z-W (dynamicznie ustalany typ węzłów tworzących stronę) oraz wiki (swobodne kształtowanie struktury, brak powiązania "artykułu" z konkretnym działem).
Nie da się ukryć, że obecna szata graficzna, kwestionująca panującą modę na zaokrąglone czasem aż do przesady pastele i nawiązująca do starej szkoły graficznej to znak rozpoznawczy Zyxist.com, podobnie jak uwzględnianie pory nocnej i dziennej. Jednak skoro robimy już rewolucję, chyba najwyższa pora, aby pożegnać się z pixelartowym miastem i niespotykanymi odcieniami. Spróbuję to unowocześnić i nadać temu prawdziwie współczesny wygląd, mając nadzieję, że nie zabije to aż tak bardzo oryginalności, a jednocześnie uczyni teksty bardziej przyjemnymi w lekturze. Podział na noc i dzień nie zniknie, przynajmniej częściowo, lecz nowością będzie możliwość wybrania na stałe jednego lub drugiego. Zmianie nie ulegnie też logotyp pisany czcionką "Kanciasty Superglue".
Zakończenie
Dzisiaj oficjalnie rozpocząłem wakacje. Jestem pewien jednej rzeczy - jeśli pomysł nie zostanie zrealizowany przed ich końcem, to pikselowe miasto będzie witać Was jeszcze przez wiele miesięcy...






Napisał quex w sobotę, 27 czerwca 2009 o 00:56
Cóż, mogę tylko życzyć wytrwałości :-)