Samochodowe idiotyzmy w centrum
Głównym problemem AGH jest brak miejsc parkingowych w pobliżu budynków uczelnianych. Same parkingi wprawdzie są, ale zarezerwowane wyłącznie dla pracowników, co jest odpowiednio respektowane przez szlabany ustawione na wjazdach. Ze wszystkich stron mamy mniej lub bardziej ruchliwe ulice, gdzie odważni ratują się, parkując po prostu na chodnikach, utrudniając przejście zarówno pieszym, jak i ruch samochodom. Oczywiście przez większość dnia wolnych miejsc jest tyle, co kot napłakał, a jeśli się takie przegapi, nie ma "zlituj" i trzeba szukać następnego, gdyż nie ma jak zawrócić. Fakt - dojazd do uczelni zajął mi 10 minut, ale drugie tyle spędziłem w poniedziałek, szukając jakiegoś miejsca wokół C2. Znalazłem je na Kawiorach (zyx. Caviarach), po objechaniu w kółko połowy uczelni. Na samo dojście do auta i opuszczenie okolic uczelni traci się w środku dnia po prostu tyle czasu, że bilans jest raczej mizerny. Nie poratuje nas tu żaden GPS z prostej przyczyny: ilość dróg wyjazdowych jest skończona i gdy wokół jest korek, tylko teleportacja mogłaby nas uratować przed przejechaniem przez niego. W praktyce znalazłem tylko jedne sensowne zajęcia, na które bezpośredni dojazd autem ma sens. Jeśli odbywają się one w okolicach Odlewnika, położonych pod nosem miejsc parkingowych jest już tam więcej.
Park&Ride
Przetestowałem również w praktyce koncepcję Park&Ride. Polega ona na dojeździe kombinowanym: autem na parking dalej od centrum, a później komunikacją publiczną. Obrzeża mają przeważnie znacznie lepiej rozwiniętą sieć drogową o większej przepustowości, jest tam również sporo miejsca na parkingi. Często kursujące autobusy lub tramwaje natychmiast dowiozą ludzi na miejsce przeznaczenia. Ma to wiele zalet:
- Mniejszy ruch w centrum.
- Mniej zanieczyszczeń powietrza z dwóch powodów: auta mają mniejszy dystans do przebycia, a jeden autobus wiozący 100 osób wydziela mniej zanieczyszczeń, niż 25 aut wiozących po 4 osoby. Tramwaj tym bardziej.
- Możliwość stworzenia w centrum tak potrzebnych tam terenów zielonych, które normalnie musiałyby obsługiwać ruch samochodowy.
- Dobrze zaprojektowane tramwaje i metro mają możliwość unikania korków.
- Mniej wypadków, kolizji, mniejszy stres. Człowiek zmęczony po całym dniu w pracy, może sobie chwilę ochłonąć podczas podróży tramwajem,zanim wsiądzie do samochodu.
Polskie eksperymenty
W Polsce zarówno Kraków, jak i Warszawa rozpoczęły eksperymenty z tego typu organizacją transportu. Rezultaty nie były zachęcające, przez co w tym pierwszym mieście inicjatywa formalnie została zaniechana. Powody to błędy projektowe (lokalizowanie parkingów zbyt blisko centrum lub z dala od węzłów komunikacji publicznej), a także sprzeczne sygnały urbanistów, którzy zachęcają do P&R, jednocześnie próbując upchnąć w centrum jeszcze więcej aut. Do tego dorzuciłbym niewielką świadomość społeczną oraz wciąż jeszcze braki w infrastrukturze komunikacji publicznej. W przypadku tego ostatniego sytuacja w ostatnich latach znacząco się w Krakowie polepszyła. Miasto to jest krajowym liderem pod względem zakupów taboru, zarówno autobusowego, jak i tramwajowego, robi się też ostatnio dużo w dziedzinie remontów i budowy nowych linii tramwajowych. Gdyby do P&R wrócić dzisiaj, z pewnością szanse na sukces byłyby większe.
Być P&R dzisiaj
Aktualnie korzystanie z P&R wymaga trochę samozaparcia. W pierwszej kolejności musimy zlokalizować jakiś dobry parking położony wzdłuż linii, którą mamy możliwość dojechania tam, gdzie chcemy. Jednym z pomysłów jest supermarket, który zawsze parking posiada. Przy okazji wracając, możemy od razu zrobić zakupy, zapakować je do bagażnika i gotowe. Myślę, że obecność takich sklepów właśnie w bezpośrednim sąsiedztwie takich parkingów bardzo by wszystkim pomogła. Ja korzystam z usług tramwajów, lecz w przypadku AGH wymaga to później przejścia się pieszo kawałek, jako że w bezpośrednim sąsiedztwie uczelni nie ma torowisk. Konieczne jest wysiadanie pod Teatrem Bagatela, ew. Cichy Kącik lub okolice Bronowic.
Kilka porad dla projektantów P&R od zwyczajnego użytkownika:
- Najlepiej, gdyby parkingi zlokalizowane były w pobliżu pętli, z automatami biletowymi. Podróżni mogą oczekiwać na wyjazd w tramwajach i autobusach, co jest dobrodziejstwem przy złej pogodzie.
- Musi istnieć dobry dojazd do samego parkingu, niewymagający kluczenia, stania w 10-ciu miejscach na światłach itd.
- Jeśli już parking nie jest przy pętli, koniecznie należy zadbać o sensowną lokalizację przystanków. Bywa na przykład, że przystanek dla drugiego kierunku jazdy oddalony jest o pół kilometra lub leży po drugiej stronie ruchliwej drogi, utrudniając dotarcie, a nawet stanowiąc zagrożenie dla bezpieczeństwa. Szczególnie zwróciłbym tu uwagę na linie tramwajowe z wydzielonymi torowiskami. Jeżeli przystanki leżą tuż przy przejeździe, zdarza się, że rozlokowane są one po dwóch stronach drogi i podróżni chcący jechać w drugim kierunku, muszą odstać swoje na światłach. Wczoraj właśnie w ten sposób spóźniłem się na tramwaj. Stał on sobie, ja też stałem. Na światłach. Gdy dostałem zielone, dostał i on, ruszając w siną dal.
- Parking musi być dobrze skomunikowany liniami komunikacyjnymi z miejscami największej liczby pielgrzymek (centrum, sąsiedztwa zakładów pracy, szkoły, uczelnie...).
Ciekawostki
Ciekawe perspektywy rozwoju P&R ma węgierski Budapeszt dzięki interesującej sieci linii tramwajowych, które właśnie z definicji zakładają przesiadki. Tramwaje kursują tam promieniście od centrum do poszczególnych dzielnic i prawie nie ma tam sytuacji, żeby jednym kursem dostać się z jednej do drugiej. Dobry system przesiadkowy jest również atutem, ale ja akurat nie rezygnowałbym z bezpośrednich kursów między dzielnicami.
Zakończenie
Są sytuacje, kiedy podróż autem do centrum jest niezbędna. Duży ładunek, przywiezienie rodziny lub znajomych z dworca, mega-zakupy... jednak na co dzień jest to droga donikąd. Centrum ma ograniczone rozmiary i bez względu na to, co będziemy robić, jego limity pojemnościowe są obecnie na wyczerpaniu. Jeżeli nie zmienimy bądź co bądź egoistycznych przyzwyczajeń opartych w dodatku na błędnych założeniach, czeka nas katastrofa. Organizacja P&R trwa trochę czasu, gdyż wymaga zgrania ze sobą i zmian w wielu elementach, ale uważam, że Kraków powinien podążać właśnie w tym kierunku.















Napisał Sabistik w wtorek, 1 kwietnia 2008 o 21:44
No to wszystko zależy gdzie się mieszka. Bo w moim przypadku (i w Twoim chyba tak samo ;p) to raczej marnie. Jak się mieszka w centrum to już tak bywa. Centrum w Krakowie jest całkiem spore :)