Moim zdaniem wybór papieża jest znakomity. Poza Ratzingerem na poważnie rozpatrzałem jeszcze jedynie Nigeryjczyka Francisa Arinze'a. Mamy pewność, że nie będzie on kombinować z jakimiś liberacyjami, które sprowadziłyby wiarę do kiczu. Ratzinger to nie tylko jednak nadzieja Kościoła jako całości, ale i Kościoła w Niemczech oraz... stosunków polsko-niemieckich. Dla nas, Polaków będzie to szczególny sprawdzian. Wiemy, co Niemcy zrobili nam 60 lat temu i mimo wszystkich znaków oraz czynów, wciąż nie darzymy ich szczególną sympatią. Widzę to doskonale w szkole, gdzie w nauce drugiego języka obcego jest podział na grupę "francuską" i "niemiecką" (do której należę), przezywaną.... no jak? Oczywiście, że "faszyści". Z drugiej strony Ratzinger był osobą bardzo bliską Janowi Pawłowi II. Pamiętamy, jak żegnał go na jego homilii pogrzebowej. Wciąż tkwią nam w uszach jego słowa już jako papieża, "Po pontyfikacie Jana Pawła II Wielkiego"... czy wreszcie będziemy w stanie prawdziwie przebaczyć? To będzie poważny sprawdzian. Poważny, ale potrzebny. Niezbędny. Pokażmy, że dorośliśmy i nie odrzucajmy go tylko dlatego, że jest Niemcem. Nie odrzucajmy nikogo tylko dlatego, że jest Niemcem. Nie odrzucajmy nikogo, kto jest innej narodowości. Kto wie? Może to kolejna, prowadzona już z zaświatów katecheza Jana Pawła II? Katecheza pojednania? Czemu nie? Ja nie mam nic przeciwko :).






Napisał slipkid w wtorek, 19 kwietnia 2005 o 19:26
troche zboczyles z toru zyx, ale w sumie to dobrze :P poczekamy i zobaczymy co bedzie xD