Północna część województwa podkarpackiego była w przeszłości najdalej wysuniętym na północ krańcem Austrowęgier oraz granicą z carską Rosją, co zaowocowało powstaniem dziwnego i nie do końca sprawdzającego się obecnie układu linii kolejowych. Przez Podkarpacie można świetnie podróżować w relacji wschód-zachód, natomiast połączenie północy z południem to mały, komunikacyjny koszmar. Ilustruje to poniższy schemat przedstawiający układ linii kolejowych w północnej części województwa. Kolorem niebieskim oznaczone są linie zelektryfikowane, grubsze kreski to linie dwutorowe.
Od głównej magistrali odchodzą trzy linie kolejowe na północ:
- Linia 68: Lublin - Przeworsk. Na odcinku od Stalowej Woli Rozwadów do Przeworska jest w całości zelektryfikowana i dwutorowa na prawie całej długości. Stan ogólny dobry.
- Linia 71: Ocice - Rzeszów. W ostatniej dekadzie przeżywała kryzys, jednak została gruntownie wyremontowana w ostatnich latach za sprawą chęci budowy szybkiego połączenia kolejowego Warszawy z Ukrainą. Jednotorowa, niezelektryfikowana.
- Linia 25: Łódź Kaliska - Dębica. Ostatni odcinek z Tarnobrzega do Dębicy jest w bardzo złym stanie technicznym. Na większości trasy obowiązuje ograniczenie prędkości do... 20 km/h.
Wszystkie łączą się w okolicach Tarnobrzega i Stalowej Woli, z której przy okazji linia 68 odbija w kierunku Lublina. Właśnie w tym miejscu pojawia się najwięcej kontrowersji. Stalowa Wola, obecnie drugie co do wielkości miasto w województwie, przed remontem linii 71 była praktycznie pozbawiona kolejowego połączenia z Rzeszowem, gdyż pociągi musiały jeździć naokoło przez Przeworsk. Jednak nawet teraz nie jest to w pełni optymalne, gdyż pociągi do leżącego niemal dokładnie na południe Rzeszowa wyruszają z miasta w kierunku północnym.
Wróćmy jednak do naszego pociągu Rzeszów - Lublin. Jest wielu ludzi twierdzących, że właśnie tą drogą powinny jeździć pociągi z Rzeszowa do Warszawy, zamiast przez województwo świętokrzyskie. Jedna z praktycznych przeszkód znajduje się w Lublinie, druga właśnie w Stalowej Woli. W obu przypadkach zarówno linia wjazdowa pociągu, jak i wyjazdowa, dochodzi do miast od zachodu, co wymaga zmiany czoła pociągu trwającej ok. 15-20 minut. Ten sam manewr czekałby pociąg łączący oba miasta wojewódzkie... chyba że spróbujemy pominąć Stalową Wolę. Technicznie jest to wykonalne. Tuż przed wjazdem do miasta ze stacji Stalowa Wola Rozwadów Towarowy odbija na północ krótki odcinek toru zwany szumnie linią 565 o oszałamiającej długości 0,9 km pozwalający na bezpośredni skręt do Lublina. W ostatnich latach nie był on wykorzystywany, dość mocno zarósł, a w niektórych miejscach szyny zostały rozkradzione i aby nowy pociąg mógł nim kursować, obecnie prowadzony jest jego remont.
Tu dochodzimy do sedna sprawy. W przypływie litości postanowiono jednak nie pozbawiać mieszkańców dużego miasta możliwości korzystania z pociągu, dlatego wyznaczono mu postój na "stacji" w wiosce Pilchów. Zamysł polega na tym, że zainteresowani mieszkańcy po prostu sobie do niej dojadą, a później wyruszą w dalszą podróż z pomocą PKP. Wszystko wygląda pięknie na papierze, tylko chyba nikt nie pofatygował się, aby obejrzeć sobie rzeczoną "stację" oraz jej okolicę. Stacyjność Pilchowa polega na tym, że znajduje się w nim zdewastowana ruina, która kiedyś była budynkiem stacyjnym z kasą oraz peron z dawno zdemontowaną wiatą. W pobliżu stoi kilka domków mieszkalnych, lecz poza tym mamy wokół piękne pola w dolinie Sanu i nic więcej. Do "stacji" nie prowadzi żadna większa droga dojazdowa, a przy budowie przebiegającej niedaleko obwodnicy odpowiednich zjazdów oczywiście nie zrobiono. Postanowiłem sprawdzić w Google Maps, jak tam można dotrzeć autem i przyznam się szczerze, że nawet amerykański wielki brat niezbyt pomógł; jako długoletni mieszkaniec okolic Stalowej Woli dalej nie wiem, jak można tam łatwo dojechać.
Pomny na fakt, że do Pilchowa kursuje linia autobusowa, napisałem zatem e-mail do ZMKS Stalowa Wola z pytaniem czy są planowane jakieś dodatkowe połączenia autobusowe zsynchronizowane z nowym pociągiem. Odpowiedź dyrektora nie pozostawia specjalnych złudzeń:
Panie Tomku
Odpowiadając na Pana zapytanie odnośnie obsługi przez komunikację miejską dojazdu do dworca PKP w Pilchowie informuję Pana, że wykracza to poza kompetencje ZMKS w Stalowej Woli. Zainteresowana instytucja winna wykupić usługę przewozowa w ZMKS, gdyż komunikacja miejska nie jest rentowna i musi być dofinansowywana przez zainteresowane jej usługami gminy. Pilchów należy do gminy Zaleszany, która to w tej sprawieie powinna podpisac stosowną umowę na świadczenie tych usług z Gmina Stalowa Wola (właściciel ZMKS). Informuję Pana, że w prowadzonych rozmowach z Gminą Zaleszany a dotyczących poszerzenia usług komunikacyjnych na terenie tej gminy, przedstawiony przez Pana problem nie był podnoszony.
Z poważaniem Antoni Sokołowski Dyrektor
Żadne miasto, gmina i wieś nie są zainteresowane wsparciem nowego pociągu na poziomie komunikacji lokalnej. A nam pozostaje pytanie: na co komu przystanek pociągów pospiesznych w szczerym polu, do którego nie ma jak się dostać? Skoro już postanowiono, że Stalowej Woli pociąg ten potrzebny nie jest, jaki jest sens utrzymywania tej fikcji z Pilchowem w roli głównej? Kto będzie chciał podróżować koleją, prędzej skorzysta z oferty stacji Stalowa Wola Rozwadów, gdzie dojazd jest o niebo lepszy...
Cały problem tego niewielkiego regionu polega na niedopasowanym do potrzeb układzie linii kolejowych, który sprawia, że nie da się pogodzić wszystkich. Stalowa Wola płaci za to kiepskim skomunikowaniem z Rzeszowem. Pociągi bezpośrednie oczywiście będą, ale nie w takiej ilości jak z sąsiedniego Tarnobrzega. Z kolei z Tarnobrzega ciężko jest dojechać pociągiem do Lublina, tymczasem mieszkańcy Stalowej Woli takiego problemu nie mają; powiedziałbym nawet, że oferta komunikacyjna jest w tym wypadku całkiem dobra, jak na PKP. Moim zdaniem pomogłaby tutaj nieco budowa odgałęzienia pozwalającego na wjazd pociągom z Rzeszowa od południa do Rozwadowa, dzięki czemu mogłyby one przejeżdżać przez główną stację bez konieczności zmiany czoła pociągu. Wtedy można by pokusić się o następujące połączenia:
- Rzeszów - Stalowa Wola - Lublin: komunikuje obie stolice oraz Stalową Wolę
- Rzeszów - Tarnobrzeg - Warszawa: komunikuje Tarnobrzeg ze stolicą województwa.
- Kraków - Tarnobrzeg - Lublin: komunikuje Lublin z Krakowem oraz Tarnobrzeg z oboma miastami.
- Kraków - Tarnobrzeg - Stalowa Wola - Zamość: identycznie z trasą zlikwidowanego p.posp. Hetman.
Niestety, prawdopodobnie upłynie jeszcze dużo czasu, zanim ktoś zacznie na poważnie rozważać taki pomysł... tymczasem pozostaje nam podziwiać pociągi zatrzymujące się w szczerym polu i pasażerów pytających, którędy do najbliższego miasta.






Napisał SpeX w czwartek, 19 listopada 2009 o 20:14
Albo przydał by się PR nowy tabor to takich połączeń, w którym nie będzie potrzebna zmiana czoła. Czyli chodzi mi o wszelkie EZT/SZT czy pociągi push&pull