Dziś jest sobota, 11 października 2008 roku (z kalendarza...)

Ostatnia podróż

Icon

29.07.2007, 11:41

Podróże

Komentarze (5)

Powrót

Dzisiejszy wpis bynajmniej nie porusza tematów okołocmentarnych, lecz poświęcony jest turystyce rowerowej. Poprzednio pisałem, że wakacje spędzam na wsi, natomiast nie dodałem, że pojechałem tam, a dziś również i wróciłem, rowerem. Trasa liczy sobie około 70 km w jedną stronę (z Niska przez Stalową Wolę i Sandomierz w okolice Opatowa) i częściowo prowadzi przez mocno pagórkowaty teren z paroma całkiem dużymi zjazdami i podjazdami.

Jazda w tamtą stronę zajęła mi 3h33m, nie licząc trwających łącznie 45 minut postojów (kolejka w sklepie, wizyta u koleżanki i parę krótkich na odpoczynek). Poniekąd ten kierunek był trudniejszy, ponieważ było więcej podjazdów pod górę, które dały o sobie znać. Dzisiejszy powrót był już przyjemniejszy. Czas bez postojów: 2h44m, a z nimi trzy godziny. Oprócz bardziej sprzyjających warunków terenowych pomogło wynalezienie nowego sposobu jazdy pozwalającego rozwijać większe prędkości przy mniejszym zużyciu energii. Sztuczka polega, by nie pedałować cały czas, tylko co chwilę robić krótkie przerwy, np. 2 sekundy pedałowania i 3 sekundy odpoczynku. Rower jedzie wtedy siłą rozpędu i prawie w ogóle przez te 3 sekundy nie traci prędkości, a chwila przerwy dla mięśni działa bardzo korzystnie. Średnia prędkość za Sandomierzem wyniosła 28 km/h, podczas gdy normalnie jeździłem dotąd na tego typu trasach 22-24, a szybciej to tylko mając wiatr w plecy. Aby było śmieszniej, stosuję się do wymogu jeżdżenia na światłach cały rok i dynamo jest obecnie cały czas na chodzie... tzn. było, ponieważ przed Gorzycami chyba je spaliłem :). W każdym razie czeka je naprawa.

Najprawdopodobniej była to ostatnia taka wyprawa na dotychczasowym góralu. U rodziny zrobiliśmy mu kolektywny przegląd, który ukazał pełen obraz nadgryzionego przez ząb czasu sprzętu. Lekko scentrowane oba koła, problemy z koronkami w łożysku tylnego, wytarte zębatki przerzutek, które w dodatku są już trochę rozregulowane + dziś doszło uszkodzone dynamo. Tak więc na tym kończę tegoroczny sezon rowerowy, a w przyszłym zacznę się już rozglądać za całkiem nowym pojazdem.

Powrót

Komentarze

Napisał Slavo w niedzielę, 29 lipca 2007 o 14:29

Niestety, na porządnym rowerze można dziesiątki km robić i jest to przyjemność. Gorzej, jak ma się 10-letniego trupa :) Zrobienie moim sprzętem 10km bez odpoczynku graniczy z cudem. Boję się nawet zaglądać do "wianków" czy nie są czasem zmielone na pył :)

Dynamo raczej przeżyło (wykluczając uszkodzenie mechaniczne), gorzej z żarówkami.

Napisał hrabia w niedzielę, 29 lipca 2007 o 23:57

Rowery są akurat wyłączone z wymogu jeżdżenia na światłach ;)

Napisał eRIZ w poniedziałek, 30 lipca 2007 o 13:28

Nawet w nocy? ;P

Napisał wallace w poniedziałek, 30 lipca 2007 o 17:43

Wydaje mi się, ze takie przerywane pedałowanie właśnie działa zabójczo na mięśnie nóg, na wydolność organizmu. Przerwy, owszem, ale od czasu do czasu. A tak to jednostajny, indywidualnie dobrany dla każdego, rytm pedałowania (utrzymywany niezależnie od nachylenia terenu).

Napisał Zyx w wtorek, 5 lutego 2008 o 22:17

Dynamo było nowe - gdzieś w kwietniu je zakładałem.

Strona 1 z 1 :: 1

Skomentuj

NickInformacja
E-mailTylko do użytku wewnętrznego.
WWWNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki
Internauto, pamiętaj! Wolność to nie samowola - dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2008 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia