W samiutkim rogu, na jakiejś przedpotopowej jednostce centralnej leżał szkielet horyzontalnej obudowy z zamontowanymi w środku podzespołami: płytą główną, procesorem, dyskiem twardym, sieciówką. Całość konstrukcji wieńczył leżący luzem napęd CD z tymczasowego serwera. Misterna konstrukcja nie kryła przed nikim swych wdzięków. Aż prosiła się o zaoranie i wgranie nań nieśmiertelnego Arch Linuksa. Zyx powiódł wzrokiem po stanowisku. Pod biurkiem stała kolejna, już znacznie estetyczniej opakowana jednostka, która (jak się szybko) domyślił, była kolejnym serwerem do zrobienia. Zaczynało się robić ciekawie. Wypadałoby jeszcze jakoś sprzęt ochrzcić, aby się nie myliło. Był już Loken, był Nowy loken; rozbebeszony pecet otrzymał nazwę Szkieletor, a ostatni - Biały od koloru obudowy.
Romana jeszcze nie było, a wraz z nim także płytki instalacyjnej. Zyx postanowił więc szybko rzucić okiem na nowy sprzęt. Profesor twierdził, że próbował na obu zainstalować Ubuntu. Nie ma sprawy. Po minutce Biały był podpięty do sieci. Uruchomienie, pokazuje się ekran startowy i klapa - na tym monitorze nic się nie zdziała, ponieważ system nie potrafi dla niego częstotliwości odświeżania dobrać, co powoduje jego bunt. Olać zatem. Do sieci został wpięty przeniesiony delikatnie na miejsce drukarki Szkieletor. Tam problemów z uruchomieniem nie było. Zyx bez trudności zalogował się do systemu i natychmiast wziął się za studiowanie konfiguracji. Celeron 2 gHz, dysk 160 GB na Serial ATA, 256 MB RAM... sprzęt prezentował się okazale, jak na maszynę, która ma obsługiwać w zasadzie tylko routing i Sambę :). Ale cóż, darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Chcą taki, to go dostaną. W międzyczasie zjawił się Roman. Zabrał się za oranie Szkieletora i instalację Archa, podczas gdy Zyx podpiął Białego na innym stanowisku i też go odpalił. Maszyna ta była jeszcze lepsza: dysk wprawdzie tylko 120 GB na IDE, ale procesor już 2,8 gHz i do tego 512 MB pamięci. Z braku płytek trzeba było z nim się chwilowo wstrzymać.
Tym razem niestrudzonym stawiaczom towarzyszył trzeci osobnik z klasy 3B, niejaki Podstaw. Specjalista od sprzętu oraz od torrentów, od Linuksa już niekoniecznie. Umilał czas poprzez zamulanie łącza i podtrzymywanie dobrej atmosfery.
- Kurde, co on robi? - rzekł do siebie Zyx, wpatrując się w monitor.
- No Podstaw, co robi? - zawtórował z drugiego końca pracowni Roman
- Śmiem przypuszczać, że kawałek kupy.
Taki właśnie był Podstaw, który dla ratio, transferu i dużych dysków potrafi zrobić wszystko.
Zyx przypomniał sobie, że przed świętami zaczął przenosić Binda do chrootowego więzienia, ale nie zostało to jeszcze z tajemniczych powodów zakończone. Roman próbował na szkieletorze bezskutecznie nawiązać połączenie z siecią, by móc zaktualizować pakiety, to w międzyczasie można się tym zająć. Nowy serwer poleciał w kolejny kąt pracowni i tam wpięty do zasilania obwieścił radośnie Uncompressing kernel....... booting Linux......., po czym nastała cisza. Wyglądało to nieciekawie. W zasadzie poza pocztą i ostatnio coś szwankującą Sambą był on już niemal gotowy i byłaby to potwarz, gdyby miał się w takim decydującym momencie rozsypać. W ciągu pięciu sekund Zyx wymyślił z 20 możliwych przyczyn awarii, począwszy od braku CD-ROM-u, na nieprawidłowo włożonych z innego kompa kościach pamięci. Podczas więc gdy Podstaw bawił się pamięcią, zakosił napęd ze Szkieletora i ulokował z powrotem na miejscu. Pomogło - komputer wstał elegancko.
Po drugiej stronie Roman prowadził bardzo nierówną walkę z uruchomieniem sieci lokalnej. Załadował już połowę istniejących sterowników, wpisał w konfigurację wszystkie permutacje ciągu "dhcp", restartował, a piekielne cholerstwo nadal nie było zbytnio zainteresowane rozpoczęciem bardziej owocnej współpracy. A od dłuższego czasu przyglądał mu się Zyx, który rzekł mu:
- Odejdź człowiecze od maszyny i pozwól mi jej dostąpić. Udasz się teraz do Białego z płytą Arch Linuksa i zainstalujesz na niej system, po czym wrócisz i pracę swą kontynuować będziesz.
Odstąpił tedy Roman od maszyny i dał Zyxowi dojście do klawiatury. Ten oto wystukał na klawiaturze pierwsze, co mu do głowy przyszło: reboot, a po jego wykonaniu wpisał ping i nawiązał połączenie z błogosławionym serwerem Wirtualnej Polski, który po wieki wieków służyć ku temu celowi będzie jako jeden z nielicznych, którego adres IP był im znany.
- Gotowe, tylko jeszcze trochę pakietów gubi - odezwał się w te słowa.
- Heeeeeeeee???!!! - Roman wielkie swe zdziwienie wyraził, słysząc je.
- Oj, Roman, jeszcze się wiele musisz nauczyć - podsumował wszystko z typową dla niego nutką ironii Podstaw.
Tak upływała godzina za godziną. Ustanowiwszy już trwałe i stabilne połączenie, rozpoczęto proces aktualizacji pakietów na Szkieletorze, po którym Zyx się za bardzo pospieszył z restartem i sprawił, że jutro trzeba będzie zaczynać od początku, niemniej owocnie uruchomił w ramach pokuty Binda w prywatnym więzieniu, a także instalację Arch Linuksa na białym z powodzeniem zakończył. Udali się tedy wszyscy o 13.12 na zasłużony odpoczynek, pozostawiając pracownię uśpioną i zabezpieczając do niej dostęp firewallem sprzętowym. Stawianie serwerów to fajna rzecz.






Napisał Cypherq w sobotę, 6 stycznia 2007 o 20:17
"z niejednego peceta krzem jedli" - Wymiatasz Zyx :D