Nic się dzisiaj ciekawego nie wydarzyło.
Rezultaty są naprawdę ciekawe:
- Mozilla Firefox 1.x - 16 informacji o dziurach
- Opera 8 - 0 informacji o dziurach
Jako że Opera 8 ukazała się trochę później, niż Firefox 1.0, sprawdziłem jeszcze wcześniejsze wersje, tj. O7.x oraz FF0.x. Po zsumowaniu otrzymałem takie rezultaty:
- Mozilla Firefox 1.x + Mozilla Firefox 0.x - 45 informacji o dziurach
- Opera 8 + Opera 7 - 35 informacji o dziurach
Opera 7 ukazała się tak dawno, że nawet najstarsi górale tego nie pamiętają. Przez ten czas zebrało się jej mniej informacji o dziurach, niż przez stosunkowo krótki czas istnienienia CAŁEGO projektu Firefox. O czym to świadczy? Albo ludziom nie chce się szukać błędów w jednej z przeglądarek, albo rzeczywiście jest ona bezpieczniejsza. Po prawdzie prawda leży jednak raczej gdzieś pośrodku; należy wziąć poprawkę na to, że FF ma większą popularność.
Jednak popularność to nie wszystko. Obejrzałem sobie kilka dyskusji w necie poświęconych właśnie tematowi "Firefox czy Opera". Zauważyłem następującą prawidłowość:
- Opera 8 - krytyka w zasadzie ze strony użytkowników Firefoxa. Jedyny sensowny argument to gorsza obsługa takich rzeczy, jak CSS i JavaScript. Zgadzam się z tym, choć akurat mi to za bardzo nie przeszkadza.
- Firefox 1.x - krytykują różni ludzie. Główne zarzuty: dużo błędów, problemy z działaniem na niektórych OS'ach (komuś nie chodziło na WinXP+sp2, ale to akurat może być odosobniony przypadek; mam identyczną konfigurację osową i wszystko działa), duże rozmiary, WYBRAKOWANIE.
To wybrakowanie to rzecz, która najbardziej dziwi mnie w tej przeglądarce. Zwyczajnie nie mieści mi się w głowie, jak wyposażona w pełen asortyment narzędzi Opera potrafi po instalacji zajmować mniej miejsca na dysku, niż Firefox, którego po tejże nie da się praktycznie używać z powodu braku wielu istotnych elementów? W dodatku przekłada to się na łatwość obsługi. Pełen asortyment wbudowanych narzędzi naprawdę ma swoje plusy. Operę dzięki temu mogę zacząć używać od razu po instalacji, a jako że wszystko robił jeden i ten sam zespół ludzi, trzyma toto w miarę równy poziom, optymalnie wykorzystując zasoby. Do Firefoxa większość rzeczy dostępna jest jedynie jako wtyczki (nawet głupiego Flasha się nie da bez takiej oglądać!), robione przez najprzeróżniejsze osoby, często zapaleńców. Niekoniecznie znają oni API przeglądarki na wylot, nie gwarantuje to także poprawności działania. Jednak najgorsze jest to, że po instalacji trzeba właśnie wędrować i szukać tych wtyczek po całej sieci. Teraz wczujmy się w sytuację typowego Kowalskiego, który tam nie zna się na niuansach działania sieci. Który wybór dla niego jest bardziej satysfakcjonujący, pokazywać nie trzeba. Nie twierdzę, że sam pomysł pluginów jest zły, ale jego wykonanie w FF jest ewidentnie do bani.
Ze swojej strony dorzucę także nieziemsko poroniony interfejs Firefoxa. Nie wiem, co twórcom odwaliło, by tak z nim kombinować. Niby są panele, a "target=_blank" otwiera zupełnie nowe okno przeglądarki. To po co w takim razie te panele? Żeby były i ładnie wyglądały w menu? Obłęd...
W powyższym opisie nie uwzględniłem szybkości, bowiem dla typowego człowieka zależy to raczej od jego fantazji. Co komentarz, to inaczej :). Profesjonalne testy wykazują ponad wszelką wątpliwość przewagę Opery, choć skłaniałbym się tu do stwierdzenia, że zależy to także od komputera, łącza, systemu operacyjnego itd. Czynników jest tak dużo, że chyba to tłumaczy takie rozbieżności.
Świadom jestem, że Opera nie jest bez wad, dlatego na koniec opiszę, jak według mnie powinna wyglądać przeglądarka marzeń:
- Obsługa CSS+JS z Firefoxa... no, to akurat nie jest takie ważne. Jak ktoś odwiedza jakieś ruskie strony pełne efektów, to może. Mi tam lekkie wybrakowanie Opery nie przeszkadza nic a nic.
- Panele z Opery (nawet mi proszę nie wciskać tego firefoxowego kitu).
- System wtyczek z Firefoxa
- Pakiet możliwości z Opery. Chodzi o to, aby przeglądarkę dało się od razu sensownie używać po instalacji.
- Rozmiary & szybkość Opery
- Wygląd interfejsu... hmmm... a tu proszę sobie wpisać własny wybór. Dla mnie oba są dobre.
- BEZPIECZEŃSTWO Opery. Naprawdę groza mi w oczy zagląda, gdy słyszę, że w FF znaleziono kolejną dziurę.
- Licencja Firefoxa
Niestety na stworzenie czegoś takiego jeszcze nikt nie wpadł :). Obie przeglądarki rozwijają się własnymi ścieżkami. Bez względu na wybór i tak będzie on 5x lepszy, niż zostanie przy IE. Firefox ma aspiracje, ale obecnie jego twórcy porządnie przeholowali z niektórymi rzeczami w niewłaściwą stronę. Ponadto ilość błędów jest niepodważalnym dowodem, że wymaga on dopracowania. Z kolei twórcy Opery trochę olewają sobie szlifowanie samego silnika, mają za to znakomite podejście do kwestii interfejsu i łatwości obsługi. Teraz niech każdy wybiera to, co mu się bardziej podoba. Ja zostaję przy Operze, gdyż wychodzę z założenia, że co mi z obsługi nowinek technicznych, skoro interfejs FF oraz jego nadmierna pluginowatość doprowadzają mnie niemal do szewskiej pasji.
Powrót
Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi
być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca
i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw
uważnie ją przeczytaj.
Napisał Michał Fikus w wtorek, 10 maja 2005 o 22:39
Starasz się być obiektywny... ale niezby Ci to wychodzi :) Mam na myśli Firefox'a i target="_blank". IMO jest to bardzo dobre rozwiązanie - tylko trzeba umieć korzystać. Zwykle target="_blank" jest przeznaczone dla odsyłaczy "wychodzących", więc są otwierane w nowym oknie. Jednakże jeśli chcesz mieć to w tym samym oknie, tylko że w nowym panelu, klikasz prawym i wybierasz "Otwórz w nowym panelu". I po bólu. Na mój gust jest to ciekawsza kontrola, dająca więcej możliwości. Tylko że trzeba chcieć ją zrozumieć i umiejętnie wykorzystywać. Też mnie denerwuje fakt, że FF zajmuje aż tyle w porównaniu z Operą, ale co jest pocieszające - w dobie dysków kilkudziesięciu+ dysków twardych jest to nieznaczny problem. Na szczęście szybko się odpala. No i wracając jeszcze do błędów - wypadałoby liczyć błędy od 1.0 - pierwszej w pełni "oficjalnej" (chyba złe słowo, ale mam nadzieję, że wszyscy wiedzą o co mi chodzi) wersji. Plusem jest fakt, że są one wyjątkowo szybko naprawiane - co przy tak (względnie oczywiście) małej liczbie błędów mnie w pełni satysfakcjonuje. Popularność popularnością... ale od tego naprawdę wiele zależy. Ile błędów FF zosało wykrytych po zdobyciu 5% rynku a ile przed? Z Operą najprawdopodobniej będzie podobnie, ale na szczęście oni też mają dobrą ekipę programistów szybko reagujących na alarmujące doniesienia. No i Opera 8.0 jako wydana później, napewno miała więcej czasu na zabezpieczenie się przed błędami - choćby tymi wykrytymi w FF.