Nowa wersja to przede wszystkim nowa domyślna skórka. W ostatnich miesiącach była ona poddawana recenzji wszystkich zainteresowanych użytkowników na blogu firmy, gdzie założony był stosowny wpis. Wg mnie ma taki trochę sterylno-chromowaty charakter. Poza tym udała się całkiem zgrabnie, a na laptopie wręcz idealnie wkomponowała się swoim wyglądem w resztę systemu :). Reszta to już kwestia przyzwyczajenia.
Standardy...
Programiści w dalszym ciągu usprawniają silnik renderujący, cały czas poprawiając zgodność przeglądarki ze standardami. Popatrzmy, co według ich zapewnień mamy:
- Obsługa całego XHTML 1.1 z jedynie pięcioma wyjątkami.
- Pełna obsługa XHTML+Voice
- Eksperymentalne wsparcie dla HTML 5 oraz Web Forms 2.0
- Obsługa XSLT i XPath z czterema wyjątkami.
- Pełna obsługa CSS1
- Obsługa CSS2 z sześcioma wyjątkami i CSS 2.1 z jednym wyjątkiem.
- Eksperymentalna implementacja znajdującego się w fazie rozwoju CSS3.
- Pełna obsługa standardu ECMAScript, czyli niczego innego, jak ustandaryzowanej wersji JavaScriptu.
- Rozbudowane wsparcie dla DOM (patrz: link poniżej).
- Eksperymentalna obsługa płótna (canvas).
- Częściowe wsparcie dla SVG.
- Opera 9.5 przechodzi w pełni test Acid2 oraz uzyskuje 83% w Acid3.
Samo zaś renderowanie oraz przetwarzanie strony zostało znacznie przyspieszone. Cóż, powiem tyle, że zaledwie dwie godziny to trochę za mało, by to wszystko przetestować. W każdym razie jeśli strona jest napisana zgodnie ze standardami i działała w Operze 9.2, tu też powinna. Gdy zaś były odstępstwa, jest spora szansa, że w nowej wersji one znikną. Z pełnym wykazem odstępstw można się zapoznać tutaj. Natomiast pod tym adresem można sobie pooglądać demonstrację paru nowych rzeczy.
Narzędzia
Już w poprzedniej wersji Opery twórcy stron WWW mogli pobrać ze strony producenta specjalny skrypt JS dodający tzw. konsolę developerską. Za jej pomocą można było dokładnie analizować drzewo DOM wyświetlanej strony, arkusze stylów oraz wyszukiwać błędy. W wersji 9.5, już pod nazwą Dragonfly, odpowiednie narzędzia są dostępne domyślnie. Tu także zmieniony został interfejs, który zajmuje teraz więcej miejsca i nie jest już aż tak bardzo upchnięty na ograniczonej przestrzeni. Jak się sprawuje faktycznie, wyjdzie w praniu. Aktualnie niestety mam sesję, to i stronek żadnych nie produkuję.
Opera i Linux
Dla użytkowników Linuksa mam same dobre wieści:
- Wydana została wersja 64-bitowa dla tego systemu.
- Wreszcie działa Java!
- Wreszcie działa Flash!
Sprawa z tymi dwoma wyglądała tak, że panowie z Adobe i Suna postanowili kompletnie olać bibliotekę Qt, zostawiając tym samym na lodzie m.in. korzystającą z niej Operę (kij im za to w oko). Jedynym wyjściem było korzystanie ze starych, sypiących się okropnie wersji beta, które co parę minut stroiły jakieś fanaberie. Programiści stanęli jednak na wysokości zadania i tak przykroili przeglądarkę, by potrafiła odpalać napisane dla Gtk wtyczki bezpośrednio w Qt. I faktycznie - to działa. Jedynie z Javą miałem początkowo problem, ale okazało się, że to wina najnowszej wersji tejże (lub osoby, która przygotowywała paczkę dla Arch Linuksa). Downgrade do 6u3 problem rozwiązał i wreszcie moja Opera ma wszystko, czego potrzeba do życia :).
Zakończenie
Jeśli wciąż korzystasz z Windows/Microsoft Internet Explorera, po raz kolejny zachęcam do zainteresowania się Operą oraz ewentualnie Firefoksem. Obie przeglądarki stoją na daleko wyższym poziomie rozwoju (i bezpieczeństwa), niż w dalszym ciągu zacofany produkt giganta z Redmond. Którą z nich ostatecznie wybierzesz, zależy już od Twoich gustów. U mnie przeglądarka to jedna z bardzo niewielu sytuacji, gdy przedkładam zamknięte oprogramowanie nad open-source. Opera zjednała moje serce paroma rzeczami:
- Znakomite wyświetlanie stron. Opera jest jedną z naprawdę nielicznych przeglądarek, w której trudno doszukać się bardzo szkodliwego dla Internetu zjawiska "pisania strony WWW pod konkretną przeglądarkę".
- Prostota użytkowania. Mimo, iż możliwości są ogromne, program nie przytłacza, a wręcz przeciwnie. Czasem mam wrażenie, że twórcy połowę rzeczy przede mną schowali, ponieważ piszą o mnóstwie cudów, a te menusy i okienka ustawień takie biedne... :)
- Możliwości - w zasadzie mam tu wszystko, czego potrzebuję, i to od razu. Gdy po wielu godzinach wreszcie kończę konfigurowanie systemów operacyjnych, mogę w końcu odpalić przeglądarkę ze świadomością, że nie zostanę na wejściu zaatakowany prośbami o zainstalowanie 1234 pluginów, by się tego w ogóle używać dało normalnie :). Mam tu klienta poczty do spraw technicznych, jak potrzeba, mogę pogadać na IRC-u oraz poprawiać stronę WWW, którą tworzę. Jest też czytnik RSS, jednak z tej technologii generalnie nie korzystam :).
- Brak jakichkolwiek uwag co do szybkości działania. Muszę tu jednak uczciwie dodać, że widziałem instalacje Opery zawalone tak, że samo włączenie się trwa co najmniej dwie minuty (pozdrowienia dla rodziny :)), ale cóż poradzić. Przy odpowiednio dużej liczbie danych można zajechać każdy komputer i program.
Mój screenshot:
PS1. "Dzisiaj" znaczy teraz "wczoraj", ale na usprawiedliwienie dodam, że wpis zacząłem pisać o 23.40 dnia 12 czerwca, czyli w czwartek :).
PS2. Komentarze odnośnie wczorajszego już meczu łaskawie pozwolę sobie powycinać, jeśli się pojawią. Przyjdzie na to czas po Euro.






Napisał Nowaker w piątek, 13 czerwca 2008 o 01:02
Właśnie przed chwilą zainstalowałem sobie nową Operę i jedno widzę, że popsuli - schemat "Naturalna Windows". Nie bardzo on naturalny z tymi cukierkowymi przyciskami, zamiast klasycznych. A ikony w menu są czarno-białe, a poprzednie były kolorowe.