Dziś jest piątek, 25 lipca 2008 roku (z kalendarza...)

O nauczaniu informatyki

Icon

12.03.2007, 19:26

Szkoła

Komentarze (15)

Powrót

Nikt nie ma wątpliwości, że informatyka jest obecnie jednym z najbardziej przyszłościowych kierunków, a każdy człowiek powinien umieć obsługiwać komputer i umieć wykonać na nim podstawowe czynności administracyjne. W teorii nabyciu takich umiejętności mają służyć lekcje informatyki w szkołach, w praktyce zarówno czas przeznaczony na te zajęcia, jak i przykładana do nich waga jest raczej nieduża.

Paradoksalnie, głównej winy nie ponoszą tutaj nauczyciele, bowiem oni nawet jeśli znają się na tym, co robią, są ograniczani przez "siły wyższe", czyli program nauczania oraz dyrekcje szkół, które bagatelizują sobie przedmiot. Popatrzmy dla przykładu na moje liceum. Wyposażone jest ono w dwie pracownie informatyczne, trwają starania o utworzenie trzeciej, natomiast ich wykorzystanie jest śmieszne dla kogoś, kto się przedmiotem bardziej interesuje. Typowa klasa ma jedynie dwie godziny tygodniowo zajęć z tzw. "technologii informacyjnej", na której wykładany jest Derive, Word i Excel. Klasa matematyczno-fizyczna ma (a przynajmniej miała) jeszcze dwie godziny informatyki w klasie drugiej, natomiast matematyczno-informatyczna, gdzie w teorii powinien być na to kładziony już naprawdę porządny nacisk, kontynuuje zajęcia do klasy trzeciej. Realizowany program zapewne został ułożony przez jakiegoś teoretyka edukacji, który skończył tam kilka kursów - na mój gust zupełnie nie przystaje on do specyfiki przedmiotu, nie wspominając już o fakcie, że do skądinąd wymagającej matury z tego przedmiotu absolutnie on ucznia nie przygotowuje.

Osobiście już dłuższy czas na planowe godziny informatyki w szkole nie uczęszczam. Zamiast tego profesor załatwia mi wraz z kolegą różne nienormowane zajęcia w stylu stawiania serwerów, prowadzenia strony internetowej itd. które już bardziej przystają do naszego poziomu i na których naprawdę nauczyliśmy się czegoś pożytecznego. Pytanie tylko, dlaczego jedynie prawdziwi zapaleńcy mają wynosić ze szkoły, jeśli chodzi o informatykę, coś ciekawego, a reszta jest zbywana głupotami. Obsługi Worda, a nawet Excela może się bez większych przeszkód każdy we własnym domu nauczyć i zazwyczaj tak się właśnie dzieje. Jaki jest sens wałkowania tego po raz kolejny? Fakt - wielu użytkowników tych programów nie za bardzo zdaje sobie sprawę z reguł komputerowego składania tekstów, ale to już problem natury zecerskiej, a nie informatycznej.

Dawno temu na Zyxist.com zastanawiałem się, co by było, gdybym nauczał informatyki. Teraz ponownie wrócę do zagadnienia, ale już bardziej poważnie w sensie "jak ja widzę nauczanie tego przedmiotu". Rzecz pierwsza to wymiar godzin w klasach informatycznych. W każdym roku musiałyby to być bezwzględnie cztery godziny, z czego jedna byłaby lekcją teoretyczną, z zeszytami i tablicą, a nie pecetami. Ich wykorzystanie byłoby następujące: w pierwszej klasie dwie godziny na technologię informacyjną, dwie na naukę programowania i algorytmikę (tu się przyda godzinka teoretyczna). W latach kolejnych pozostałaby już sama informatyka, lecz ubarwiana od czasu do czasu różnymi dodatkowymi kwestiami.

Program przygotowany przez MENiS pierwszego dnia szkoły na oczach wszystkich uczniów wyrzuciłbym do śmietnika lub spalił na środku sali. Następnie poleciłbym im rozpierniczyć system na swoich stanowiskach, dając na to godzinę czasu. Dozwolone są wszystkie chwyty, za wyjątkiem stosowania trojanów i wirusów. W ten sposób ci bardziej "stremowani" uczniowie nabraliby śmiałości w obsłudze, poznając, że system komputerowy nie jest aż tak łatwo zniszczyć. Druga godzina - cóż, części osób na pewno to się by udało, więc nie pozostaje nic innego, jak zlecenie sformatowania HDD i zainstalowania Windowsa. Analogicznie dobrałbym materiały na następne lekcje (podstawy sieci komputerowych, firewalle, antywirusy, trochę uświadamiania młodzieży, by wiedziała, że to niebieskie "e" na pulpicie to nie jest "internet", tylko jedna z wielu przeglądarek (w dodatku nienajlepsza) do przeglądania jednej z wielu usług światowej sieci). Acha, i od razu pierwszego dnia spytałbym się, kto chce wziąć w udział OI. Osoby z podniesionymi rękami od razu dostałyby pierwszą partię zadań przygotowawczych :P. Tak, oczywiste jest, że zadbałbym o to, by nie popełnili mojego błędu i zaczęli się przygotowywać do zawodów odpowiednio wcześnie :).

Informatyka właściwa, czyli programowanie i algorytmika, jak napisałem powyżej, składałaby się z części teoretycznej i praktycznej. Teoria byłaby normalną teorią, czyli wprowadzenie pojęcia złożoności obliczeniowej, podstawowych algorytmów, dowody poprawności... tyle że w nieco innej konwencji, niż przyzwyczajają nas do tego nauczyciele starej daty. Nie omieszkałbym pokazać szeregu ciekawostek w stylu udowodnienia, że banalna maszyna Turinga jest w stanie robić to samo, co potężny pecet za 5000 złotych, czy dlaczego nie da się napisać algorytmu sprawdzającego, czy inne algorytmy faktycznie nimi są. Ew. kazałbym się im w maszynę Turinga zabawić :D. W pierwszej klasie na ostatniej "wolnej" godzinie, przeprowadziłbym naukę programowania w moim stylu, czyli poprzez zwyczajną praktykę. W drugim roku teoria algorytmiki zostałaby porządnie połączona z praktyczną umiejętnością programowania. Analogicznie, zamiast dawać uczniom jakieś abstrakcyjne zadania z kosmosu, propagowałbym raczej pokazywanie zdobytej wiedzy w praktyce, czyli napisanie jakiejś prostej pseudo-bazy danych, próba stworzenia parodii jakiejś aplikacji itd. :). Nie zabrakłoby również minikonkursów. W każdym razie urozmaicenie, wyjście ze schematów i olanie programu nauczania to podstawa. Szczęśliwi, którym dane jest uczenie się informatyki właśnie w taki sposób.

Powrót

Komentarze

Napisał m_gol w poniedziałek, 12 marca 2007 o 20:33

Popieram, popieram, popieram :) Potem ludzie idą na studia informatyczne i muszą być wszystkiego uczeni od zera, a taki prof. Diks na UW nie martwi się tym, że egzaminy mogą być za trudne (w tym roku przedmiot oblało 77 osób, przy 60 zaliczonych). Warto przedtem obyć się przynajmniej z takim sposobem myślenia, jaki potem jest wymagany na studiach.

Napisał johnny w wtorek, 13 marca 2007 o 17:05

Na studiach i tak wychodzi sie z zalozenia, ze informatyki jako takiej studenci naucza sie od zera. Zdecydowanie wazniejsze sa podstawy zdobyte na typowo szkolnych przedmiotach - matmie czy fizyce. Mysle, ze wiecej pozytku dla przyszlych studentow daloby troche godzin analizy matematycznej (ktora jest podstawa na wszystkich chyba scislych kierunkach).

W moim LO mielismy w pierwszej klasie godzine informatyki teoretycznej, bez komputerow (plus 2h na pracowni). Mimo ze byla to klasa mat-inf, wiekszosc osob generalnie olewala informatyke i zbyt wiele sie nie nauczyli... Fakultetu informatycznego nie wybral prawie nikt - bo przy rekrutacji na informatyke na politechnice liczyly sie matma i fizyka.

Na mojej uczelni (UWr.) na pierwszym semestrze jest (nieobowiazkowy, choc przerabia go wiekszosc studentow) przedmiot "Wstęp do informatyki" - o ile sie orientuje, caly material z liceum i troche innych zagadnien. WdI jest uwazane za bardzo prosty przedmiot i w jego opanowaniu wieksza/mniejsza wiedza z liceum nie stanowi problemu. Naprawde, duzo wazniejsze na poczatku przedmioty to analiza i logika - de facto liczy sie nie wiedza, ale umiejetnosc sprawnego myslenia, precyzyjnego formulowania rozwiazan i szybkiego przyswajania duzych partii materiału. I umiejetnosc zmuszenia sie do nauki ;-)

Poza tym - nawet nie wiekszosc licealistow zostanie informatykami... nie sadze, zebys sie ucieszyl, gdybys musial miec 4h tygodniowo przez 3 lata np. biologii czy historii - bo czesc Twoich kolegów pojdzie na medycyne czy ekonomie ;-) wiec nie oczekuj ze innym sie Twoj pomysl spodoba :) im wystarczy Word i Excel. Jesli, tak jak piszesz, nauczyli sie tego sami w domu, to informatyka w szkole nie bedzie dla nich trudnoscia.

Ale na pewno dobrze, ze zapalency maja mozliwosci rozwoju. To powinna im dac szkola.

Ok, chyba wyszlo za powaznie, bo post chyba calkiem powazny nie byl :)

Napisał eRiZ w wtorek, 13 marca 2007 o 17:16

Chłopie, takie rzeczy, to chyba tylko w Erze...

Jestem teraz w liceum i mam wrażenie, że znowu jest dzień świstaka po gimnazjum... Programowanie? Pascal?! Może by ktoś w końcu jakiekolwiek podstawy C/C++ wprowadził (chyba, że mam nieaktualne informacje) i... logicznego myślenia? (metafora - choćby kodowanie czegoś -> aby stosować zoptymalizowane rozwiązania, a nie sieczkę, którą tak często widuję...) O Linuksie też mogę sobie pomarzyć - nie ma to jak SBS... :/

Napisał Termit w wtorek, 13 marca 2007 o 19:28

Tak długo, jak w instytucjach dominować będzie Windows, nauka tylko Linuksa będzie IMHO pomyłką. Pomysł? Cóż, chyba nie wypali... a jeśli, to jako swego rodzaju kółko dla chętnych. A i tak nie wypaliłoby np. u mnie, bo nie wiem, kto oprócz mnie by na coś takiego przyszedł. No i od 4 godzinach tygodniowo można pomarzyć.

Niestety, jak chce się coś umieć, to trzeba się uczyć samemu i tak jest w każdej szkole, jakąkolwiek by miała renomę.

Napisał Zyx w środę, 14 marca 2007 o 14:30

Johnny - w liceach są tzw. "rozszerzenia programowe". Jak ktoś chce iść na medycynę, idzie do klasy, gdzie mają 4 godziny biologii w tygodniu, zamiast jednej. Jak ktoś się wybiera do klasy informatycznej, "bo tak", niechaj nie narzeka na przerabiany tam materiał. Według mnie im wcześniej się zacznie zabawę z informatyką, tym lepiej, a na analizie i tworzeniu algorytmów można się równie dobrze nauczyć sprawnego myślenia, jak na matematyce czy fizyce.

Co do wymiaru godzin nauczania matematyki - tu się zgadzam, tej też jest w programie za mało. Klasy matematyczne powinny mieć wymiar "5-6-6", a nie "4-5-5", jak w moim przypadku. Pytanie tylko, kosztem czego. Skoro liceum jest ogólnokształcące, to siłą rzeczy musi nauczać każdego wszystkich przedmiotów w przynajmniej minimalnym zakresie.

Ad. powagi posta - ujmę to krótko: sam temat poruszyłem jak najbardziej poważnie, natomiast opis lekcji już trochę mniej, ale tylko trochę :).

Napisał Bob w środę, 14 marca 2007 o 18:02

W średniej chodziłem do klasy o jakimś profilu impove - były dodatkowe środki chyba z UE na komputery i z założenia miało być dużo informatyki. O ile komputery nowe kupili to tych dużo godzin znaczyło dwie - "normalne" klasy miały zero. Bzdura totalna. Same zajęcia to turbo pascal i wałkowanie ciągle tego samego. Szkoła nie jest niestety od uczenia a od wkuwania na pamięć. Naucz się, zapomnij, dalej i to jest podstawowy błąd jeżeli chce się mieć wykształconą młodzież. Na studiach informatycznych na całe szczęście było zdecydowanie lepiej. Po kilka/naście godzin zajęć praktycznych na tydzień z różnych dziedzin. Może też za bardzo ogólnie (z poprawką na ludzi którzy trafili przez przypadek albo poszli bo znajomy tak szedł) ale ogólnie nieźle.
E efektem tego jest przykładowo to że Polska awansuje na 6 miejsce pod względem wysyłania spamu bo człowiek nie ma pojęcia o zabezpieczeniu komputera i podstawach informatyki.

Napisał Albi w czwartek, 15 marca 2007 o 00:00

No i co ja mam powiedzieć? W tym roku do LO a wy mnie straszycie. Znalazłem szkołę w której podobno uczą C/C++/PHP. Przynajmniej tak twierdzili uczniowie na targach, więc może być ciekawie.

Zyx: Co z tego, że niektórzy z nauczycieli zna się na przedmiocie, skoro reszta już nie... Moja nauczycielka to typowy osobnik po studium informatycznym podczas którego ani razu linuksa nie widzieli. Na dodatek uczy techniki, o prostu masakra. I tak dobrze, że jakimś przypadkiem na OIG mnie zgłosiła (2 etap - 200/300). Oczywiście bez żadnegoprzygotowania... Razem z dwójką kolegów, którzy C++ w życiu na oczy nie widzieli xD.

Napisał Boreq w czwartek, 15 marca 2007 o 10:25

Zyx, w pełni się zgadzam z twoją koncepcją nauczania informatyki. Liceum kończyłem dobre 7 lat temu i do dziś opowiadamy sobie wśród znajomych jako anegdotki z czasów średniej, jak to Pani z infy kazała nam na informatykę przynieść... kalkulatory i uczyła nas posługiwania się pamięcią kalkulatora! Potem było dodawanie binarne po uprzednim zapoznaniu się z systemem dwójkowym oczywiści.
Zawsze dobrze oceniałem tę część zajęć, bo potem było już gorzej (Maci, Finder, Kid Pix:)
Niemniej jednak uważam, że dziś robi się z młodzieży debili. Program nauczania informatyki w liceum tak na moje oko może opanować ćwierć-inteligent w około 3 m-ce pracując na kompie w domu. Nie mam po prostu pytań, jak widzę, gdy osoba ~16 roku życia nie potrafi zsumować w Excellu kilku liczby! Nie wspominam już par escelance o choćby powierzchownej znajomości Linux (a co to jest? nowy Skyp?, sic!). Po prostu masakra! Niestety sytuacja wygląda podobnie z innymi przedmiotami, np. chemią. Po prostu dno. Za niedługo liczbę PI będą przybliżać do 3,0 a stałą Avogadro do 6,0 (normalnie 6,022 x 10^23). Eh, szkoda gadać - DZIAŁAĆ! Pozdrawiam!

Napisał Boreq w czwartek, 15 marca 2007 o 10:30

Zyx, popraw skrypt w miejscu obsługi zmiennej zawierającej info o Layout, bo jeśli wpiszesz np. "Dzienny" z dużej litery, to skrypt zgłosi błąd:)

Napisał buk_bitu w czwartek, 15 marca 2007 o 22:02

Zyx, "spłódź" coś nowego :]

Napisał Michał Środek w sobotę, 17 marca 2007 o 14:54

Huh, program nauczania... zgadzam się, że trzeba go spalić na środku klasy ;). Przede wszystkim więcej uniwersalności. Jeśli uczymy się edytora tekstu to nie tylko worda, jeśli arkusza kalkulacyjnego to nie tylko exela. Jesli pracujemy przy komputerze to nie tylko na Windowsie. Później ludzie mylą internet z IE. Aktualnie nie ma w programie żadnych alternatyw i mimo, że moja szkoła chętnie przeszłaby na linuksowe desktopy to program na to nie pozwala. Inna kwestia to programowanie. Zamiast uczyć pascala lepiej byłoby uczyć technik programistycznych, optymalizacji kodu, miedzyplatformowosci etc. A nie non stop pascal. Przeciez jest c/c++/c#/java. Nikt nie wie który mu się w życiu przyda.

U mnie na informatyce montuje z kolegami stronę szkoły, reszta uczy się podstaw html/php. Często też uczymy się quake'a :).

Napisał Guest w poniedziałek, 25 czerwca 2007 o 16:42

Zwiększenie ilości godzin matematyki i innych przedmiotów to lekka przesada. W ten sposób typowy dzień w szkole to 7-8-9 lekcji. Ograniczymy wtedy wolny czas na odpoczynek, rozwijanie zainteresowań oraz realizację własnych projektów.

Zgadzam się z tym, że w klasie informatycznej powinno być więcej godzin informatyki (np. 3 w tygodniu). Mam jednak wątpliwości, czy godzina teoretyczna jest potrzebna. Może tylko w 1 klasie, aby poznać podstawy (np. budowa sieci, zagrożenia - ataki XSS, (D)DoS, itd., podstawowe pojęcia - ale nie regułki). Graficzne ilustracje, praktyczne przykłady... W przypadku zastosowania starej metody nauki dla niektórych nauczycieli będzie to doskonała okazja do pytania i stawiania ocen (to, co najłatwiejsze w tym zawodzie :D), a efektywność mierna.

Programy Word i Excel przerabia się głównie gimnazjum. Pod koniec II kl. (w III nie było informatyki) zaczęliśmy podstawy HTML-a - chyba 1.0 - z użyciem atrybutów background, bgcolor, które są wycofywane, a także ramek (strona podzielona na 3 części). Pisaliśmy w Notatniku. Gdy trzeba było utworzyć stronę, do celów formatowania stosowałem głównie style. Zdarzyło się, że strona nie chciała się wyświetlić. Przytoczę słowa nauczyciela: "stylów wam się zachciało". Powodem była literówka w zamknięciu </title>. Dlatego zalecam edytor przynajmniej z kolorowaniem składni.

Przypomnę, że w szkole podstawowej do dyspozycji są 4 godziny informatyki (zazw. po 2 w tygodniu przez 2 klasy). O ile dobrze pamiętam, V kl. to:
- włączanie i wyłączanie komputera + granie w gry
- podstawy komputera (okno i jego składniki, itd.)
- program Kalkulator
- program Paint (gdy nawet trzeba było zrobić kartkę albo rysunek)
- program MS Word 97
- pod koniec - podstawy do Excela
Prowadziliśmy zeszyt, w którym pisaliśmy temat, a czasem notatki. Rysowaliśmy m. in. okno i podpisywaliśmy jego części. Zgadzam się - jak na tą klasę poziom był odpowiedni. :)

Kolejna (VI) klasa - informatyka z innym nauczycielem. Głównie Word. Brakowało jednak wprowadzenia do internetu, lekcji o zagrożeniach. Poziom niższy niż w poprzedniej klasie - przerabianie w kółko tego samego.

Wracając do gimnazum, w I kl. zaczęliśmy od Mistrza Klawiatury. Na temat przydatności tego programu w ciągu 2-3 lekcji można dyskutować. Dalej - Word (chyba do końca). Sam się też dużo nauczyłem z tych lekcji. :) W kolejnej klasie już Excel, a pod koniec - HTML (1.0?). Nie był to profil informatyczny, więc nie można żądać rozszerzonego programu. Na szczęście nie było Logo Komeniusza! Jeżeli w programie tego typu progam powinien się znajdować, to nienarzucony z góry (np. Logomocja jest zdecydowanie lepsza) i przeznaczyć nie więcej niż 2 godziny.

Mowa tu jednak programie nauczania informatyki w liceum. Jeżeli użytkownik twierdzi, że "E" jest symbolem internetu i nie wie, co to jest Firefox lub Opera - po prostu jest nieobeznany. I tu jest poważny błąd podczas przyjęć na poszczególne profile - należy najpierw zbadać, czy uczniowie posiadają odpowiednią wiedzę, znać ich plany i pociąg do komputerów, a następnie na tej podstawie dobrać program i kadrę. Problem? Myslę, że nie - podczas donoszenia świadectw uczniowie rozwiązują krótki test - np. 10 pytań.

Rozpisałem się. Chyba powinienem założyć bloga ;)

Napisał Tymoteusz w poniedziałek, 26 maja 2008 o 22:32

Szkoda że dopiero teraz trafiłem na tą szalenie ciekwą stronę i pewni enikt tego nie skomentuje ale trudno...

Jestem nauczycielem informatyki (i techniki) w podstawówce i gimnazjum. Więc mogę co nieco w temacie powiedzieć.

Więc tak - aby lekcje był ciekawe problemów do pokonania jest kilka:

1. Zróżnicowany poziom uczniów - nie każdego interesuje inf. więc nie można wchodzić na wyższy poziom bo osoby "nie w temacie" blokują tych lepszych (rozwiązanie ? - podział na grupy wg. zdolności zainteresowań itp... to nie przejdzie).

2. System Microsoft Windows 2003 - obecne sieci oparte na tym systemie mają tyle ograniczeń, że ciężko pracować normalnie na komputerach. Systemu zmienić nie można, bo pracownie komputerowe często są "darowizną" od ministerstwa i muszą działać właśnie na Windowsach.

3. Lekkie podejście do przedmiotu - a to na prawdę trudny przedmiot jeżeli chce się osiągnąc wysoki poziom. Rodzice, nauczyciele traktują ten przedmiot jako łatwy z którego są dobre oceny. To błąd.

4. No i oczywiście program nauczania - program jest dostosowany do przeciętnego użytkownika komputera, a nie dla kogoś ambitnego. Ale dopóki nie będzie zróżnicowania wg. zainteresowań to nic się nie zmieni (ja sam chodzilem do klasy mat-inf w LO, gdzie informatyką interesowało się niewiele osób - nie byłoby z kim zbytnio pracować).

Dużo by gadać...

Ja sam próbuje wprowadzać coś poza programowego (na lekcjach inf. i techniki), np. program do rysunków technicznych typu CAD, program do projektowania wnętrz, programy do tworzeni ai obróbki grafiki. Jednak musża być one stosunkowo proste (aby dało się pracować z CAŁĄ klasą, a nie z wybranymi) i być darmowy (bo szkoła nie będzie kupować wydawać kasy na takie rzeczy).

Temat jest skomplikowany - rozwiązania trudne do wprowadzenia.

Napisał KODON w sobotę, 31 maja 2008 o 22:20

Oczywiście, że ktoś skomentuje. ;)

Ad 1. Jeśli w klasie niektórzy uczniowie wykazują się większymi umiejętnościami lub pociągiem do przedmiotu, można dokonać takiego podziału, o ile jest możliwość. Każdego zaś trzeba motywować, aby wzrosło zainteresowanie informatyką - np. przez dodatkowe zadania na lepszą ocenę.

Ad 2. Rzeczywiście przydałaby się większa niezależność szkół od narzucanego oprogramowania.

Ad 3. Tak zawsze było. To raczej nie jest przeszkodą, aby wprowadzić czegoś trudniejszego, a co się w życiu przyda. W podstawówkach i gimnazjach trzeba uczyć zasad bezpiecznego i kulturalnego poruszania się po sieci. Nie w formie regułek. Potem dziwimy się, że szkodniki masowo infekują komputery (w Polsce ten wskaźnik i tak jest niski w porównaniu do USA), bo brakuje solidnych podstaw.

Ad 4. Rząd proponuje inny sposób informatyzacji kraju. Niestety, nikomu to na dobre nie wyjdzie, o czym można przeczytać tutaj. Jak tak dalej pójdzie, zamiast wykształconych informatyków będziemy mieli pokolenie fokemonów + dzieci neo.

Napisał Zyx w wtorek, 17 czerwca 2008 o 22:10

Po roku na studiach muszę przyznać, że faktycznie - uczenie programowania i algorytmów wyłącznie na kartce to głupi pomysł :). Teraz mam takich właśnie zajęć pod dostatkiem i wygląda to tak, że pójdę sobie na początku semestru raz czy dwa do tablicy dla świętego spokoju, a na kolejnych zajęciach obecny jestem już tylko ciałem...

Strona 1 z 1 :: 1

Skomentuj

NickInformacja
E-mailTylko do użytku wewnętrznego.
WWWNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki
Internauto, pamiętaj! Wolność to nie samowola - dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2008 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia