Jeszcze kilkadziesiąt lat temu ludzie nie mieli nic, a na przednówkach zdarzało się wciąż niektórym przymierać głodem. Przed wojną pięciotysięczne miasto Leżajsk nie miało prądu i kanalizacji (połowa Niska tego drugiego nie ma zresztą do dzisiaj :)). Ale czy ludzie siadali pod płotem, biadolili na prawo i lewo, by na końcu strzelić sobie w łeb? Z opowieści osoby, która żyła wtedy i widziała wszystko - nie. Po prostu nie byli wtedy tak chciwi i zazdrośni.
Dostrzegłem, że mój sposób patrzenia jest dość podobny: nie mam? Jeśli nie jest to towar pierwszej potrzeby, to mogę i nie mieć. Wyszedł nowy model? Po co mi on, skoro stary wciąż świetnie działa? Paradoksalnie takie zwolnienie sprawia, że mamy mniej zmartwień. Kiedy wchodzi moda, mnie to ani nie grzeje, ani nie ziębi. Trzeba będzie coś kupić, to się kupi, nie trzeba, świat się nie zawali. W myśl przysłowia "psy szczekają, karawana jedzie dalej" konsekwentnie robię swoje. I zdaje się, że wychodzę na tym znakomicie. Więcej takich, a Polska rzeczywiście będzie mogła stać się miłym i przytulnym miejscem do życia. Bo zamiast siedzieć i biadolić, wezmą się porządni ludzie wreszcie do roboty, którym naprawdę zależy na czymś więcej, niż tylko pieniądzach. Tyle mojego, życzę smacznego.















Napisał Quest-88 w wtorek, 18 kwietnia 2006 o 22:27
ojejku, rozmawiałeś z babcią... rozmawiałeś z osobą, która we krwi ma narzekanie (zupełnie jak mój dziadek) ale czy ja mówię, że Polacy jojczą?
a teraz to co niby robisz? nie narzekasz na narzekających? :>