W ostatniej chwili zauważyłem "Serwery linuxowe okiem hakera". Pobieżne przejrzenie, pospieszne przejście do kasy, zapłata i już jestem jej posiadaczem. Co to za pozycja, można zapytać? Nie jest to, wbrew pozorom, żaden felieton o zabezpieczeniach komputerów, żadna jednolita publikacja, ale porządnie zredagowany zbiór mnóstwa krótkich porad dotyczących różnych rzeczy związanych z administracją serwerem; ot, takie coś, jak Porady na Webcity, tyle że w wersji drukowanej i staranniej wykonane. Część z rad można stosować naturalnie nie tylko w serwerach, ale i ogólnie, co nie zmienia jednak faktu, że nie jest to docelowe ich przeznaczenie. Książkę już przeczytałem, lecz tymczasowo nie mogę sobie poeksperymentować, gdyż mój Linux From Scratch jest dopiero w powijakach i pewnie jeszcze długo tak zostanie. Po prostu kompilacja zżera tak niemiłosiernie dużo czasu, że musiałbym na cały tydzień chyba zostawić komputer i nic na nim nie robić, co w grę w ogóle nie wchodzi. Niby mógłbym na noc zostawiać sobie kompilację, lecz wtedy wszystko musiałby robić jakiś skrypt, bo potrzeba potrzebą, a człowiek spać i chodzić do szkoły musi. Ponadto wystarczy jeden błąd przy przepisywaniu poleceń i mam "po ptokach".














