Okazuje się, że nie. Przyłapał na braku biletu jakiegoś chłopaka, który zdaje się wsiadał razem ze mną. Na przednim siedzeniu dokonywał jego spisu, a siedzące ciut dalej dziewczyny w liczbie czterech, również wtedy wsiadłe, śmiały się z niego, że dał się tak głupio złapać. Kanar w sumie humor miał dobry, trochę się tam do nich uśmiechał, przygadywał itd. W końcu chłopaka puścił, odwrócił się do dziewcząt i mówi: "Dobrze, a teraz wy pokażcie bileciki i legitymacje". Bilety się znalazły, ale dwie z nich nie mogły znaleźć "dowodu uprawniającego do ulgi". Próbowały pokazać kanarowi, że wiozą zeszyty, więc chodzą do szkoły. On odpowiada: "To poszukajcie jeszcze tych legitymacji. Ja idę sprawdzać na tyły i zaraz wrócę." Tak też zrobił. Przeprowadził kontrolę w tylnej części autobusu, wszystko grało i wrócił. Wtedy zaczęło się najlepsze. Okazało się, że dwie z dziewczyn, które śmiały się z tego chłopaka, same nie miały żadnej legitymacji przy sobie, a właśnie zbliżaliśmy się do ich miejsca wysiadki. Kanar oczywiście je zatrzymał oraz zaczął spisywać ku ich rozpaczy (pewnie dojechały aż do przystanku końcowego i musiały wracać ze trzy kilometry pieszo w śniegu). Za to pozostała część autobusu z trudem powstrzymywała się od parsknięcia śmiechem z ich wpadki :).















Napisał hwao w środę, 23 listopada 2005 o 18:05
a ładne chociaz były te dziewczyny? :)