Zacząłem trochę pesymistycznie, ale nie mam zamiaru krytykować. Bo i po co? Wolę podać kilka rozwiązań problemów, które można napotkać.
- Klient ufający w intuicję programisty - kończy się to najczęściej przepisywaniem projektu praktycznie od zera, gdyż okazuje się, że zrobiliśmy zupełnie co innego, niż od nas wymagano. Cuda się nie zdarzają, na podstawie kilku(nastu) zdań i ew. jakichś dodatkowych danych praktycznie nie ma szans, aby utrafić w gusta klientów. Trzeba po prostu zwrócić uwagę, że chce się dokładną rozpiskę nawigacji, danych gromadzonych przez panel, formatów zdjęć, autoryzacji. Zawsze można powiedzieć, że jest nam to niezbędne do pracy. Gdyby się klient upierał, używamy mocniejszego argumentu, odwołując się do naszego doświadczenia z takimi ogólnikowymi projektami i podajemy parę przykładów, ile trwała ich realizacja (np. 7 miesięcy, z czego 2 miesiące to pisanie, a 5 - nanoszenie poprawek, nierzadko wymagających przeróbki połowy strony). Warto też zwrócić uwagę, że później zmiana wielu elementów będzie już absolutnie niemożliwa, więc lepiej, by klient je podał teraz, niż później rozpaczał, gdy coś wyjdzie źle.
- Chaos komunikacyjny - zachodzi zwykle, kiedy projekt musi być wykonany dosyć szybko. Nie starcza wtedy czasu na komunikację między grafikami, a programistami i w efekcie jedni wchodzą w kompetencje drugim. Sytuacja jest dość dziwna, bowiem trudno zgrać layouty grafików i programistów zmuszonych do tworzenia kodu HTML na bieżąco, niekoniecznie zgodnie z itencjami tych pierwszych. Lekarstwem mogłoby tu być małe "slow down" oraz odrobina wysiłku ze strony programisty, który wpierw myśli, co mu będzie w kwestii wyglądu potrzebne i opisuje, jak to ma wyglądać (i tu przydaje się też specyfikacja projektu, z którą wszyscy się zapoznali).
- Dziwne żądania klientów - niektóre ich prośby są praktycznie niemożliwe do spełnienia i trzeba im je jakoś wyperswadować. Podobnie, jak nadsyłanie setek poprawek po ukończeniu. Autentyczna sytuacja: klient zechciał mieć na liście produktów małe zdjęcia, więc je zrobiłem. Tydzień później kolejna poprawka: klient chce na tej samej liście mieć duże zdjęcia. Wprawdzie zmiana tego to kilkanaście sekund roboty koniecznych na dopisanie do ścieżki jeszcze jednego katalogu, ale wszystko ma swoje granice i odmówiłem wykonania akurat tej poprawki. Klient nasz pan, ale programista nie niewolnik i szacunek dla poświęconego przez niego czasu też się należy. A co by było, gdyby klient zażądał poprawki wymagającej przerobienia połowy bazy danych?
Powyższe wnioski nasunęły się z różnych źródeł. Część zebrałem, pracując dla Go3.pl, część jako freelancer (takie modne ostatnio słówko oznaczające swobodnego niczym elektron programistę :)). Uważam, że warto o takich niuansach technicznych napisać, gdyż dostałem już kilka maili z poradami od osób, które chciałyby mieć własną stronę, ale zupełnie się na tym nie znają. Tworzenie witryny nie jest sielanką i wymaga dużego zaangażowania obu stron, tymczasem ten aspekt jest nieco zbyt mało zaznaczany.
Wpis ten mogą przeczytać także osoby, które dopiero zaczną programować za pieniądze. Niechaj wiedzą, że to tak samo stresujące zajęcie, jak każde inne i czasem potrafi dać nieźle w kość :). Jeśli jednak mimo tego potrafisz wciąż powiedzieć, że lubisz programowanie, to wtedy możesz śmiało już dodawać, że jest to zawód dla Ciebie.
Na tym kończę ostatni zimowy wpis, od jutra Zyxist City porośnie się kwieciem i trawami, na które natychmiast jakiś #$%#$% wyleje cement i postawi kolejne wieżowce :).






Napisał Seiphel w poniedziałek, 20 marca 2006 o 22:45
Czyżby miała się zmienić oprawa graficzna? :D