Dziś jest piątek, 22 sierpnia 2008 roku (z kalendarza...)

Na drodze

Polskie drogi są niebezpieczne, o tym wie każdy. Nagminne i poważne łamanie ograniczeń prędkości, banda bezmyślnych siadających za kierownicą po alkoholu, wszechobecne TIR-y i olewanie spraw komunikacji przez (nie)miłosiernie nam panujące Prawo i Sprawiedliwość - tyle wystarczy, aby statystyka wypadków była wysoka. Przedstawiam kilka kwiatków zaobserwowanych w przeciągu ostatniego miesiąca na drogach Niska i Stalowej Woli.

  • Zaciemnieni - mając na wczesne godziny poranne do szkoły korzystam z podwózki samochodem. Jedyna, jednopasmowa droga łącząca Nisko i Stalową Wolę jest zatłoczona wtedy do granic możliwości. W dodatku zimą panują ciemności. I teraz powiedzcie, jak niewiele trzeba, by rozjechać rowerzystę, który w najlepsze pedałuje sobie obok pędzących pojazdów bez żadnych świateł? Teoretycznie asfaltowe pobocze składa się w istocie z dziur, dołów i piachu, więc siłą rzeczy nie da się po nim jechać przez więcej, niż kilka metrów - jedyna sensowna alternatywa to podróż pasem dla samochodów. Tylko czemu na nieoświetlonym rowerze? Życie tobie babko czy facecie niemiłe? To skocz sobie z mostu, a nie będziesz jeszcze przyprawiał o palpitację serca zwyczajnych ludzi, którzy chcą dojechać tylko do pracy.
  • Mój dom na skraju wsi, mnie wszystko wisi - jak przetłumaczyć jakiemuś rolnikowi, który w analogiczne poranne godziny szczytu wytacza się na główną drogę swoim ciągnikiem wyciągającym w porywach 30 kilometrów na godzinę, co się dzieje wtedy z jadącymi za takim pojazdem samochodami? Żeby chociaż trochę zjechał na fragmentach względnie dobrego asfaltowego pobocza - ale po co? Mnie wszystko wisi, jeżdżę se, jak chcę. Zwłaszcza, że w istocie jest jeszcze jedna, osiedlowa uliczka dojazdowa do Stalowej Woli, po której mógłby sobie taki przejechać, nikomu praktycznie nie wadząc.
  • Po co sygnalizować? - końcówka świąt Bożego Narodzenia, jedziemy do kolejnej rodziny. Najpierw, jeszcze w samym Nisku przed nami toczy się Maluch, który zaczyna powoli hamować i nagle na skrzyżowaniu, bez żadnego zasygnalizowania, skręca w boczną drogę. W Stalowej Woli skrzyżowanie dróg, jakiś facet w kilkunastoletnim wozie też skręca sobie w najlepsze bez kierunkowskazów. Tak się złożyło, że jeszcze kawałek jechaliśmy za nim. Kolejne skrzyżowanie - też nie włączył, bo po diabła w ogóle cokolwiek sygnalizować na drodze?
  • A bo mi się spieszy - sytuacja tuż sprzed mojego egzaminu, chyba największy przykład bezmyślności, jaki zaobserwowałem. Jest sobie w Stalowej dwujezdniowy wiadukt nad torami kolejowymi. Tuż za nim z obu stron odchodzą boczne dróżki, które następnie zawracają pod wiadukt - ot tak, by można było sobie zawrócić, tudzież przejechać na tę stronę, którą się akurat potrzebuje, bo jest też do nich i inny dojazd. Właśnie jadę sobie taką dróżką z instruktorem, dojeżdżamy do krzyżówki i chcemy na tę łącznikową uliczkę wjechać. Znak "ustąp pierwszeństwa", więc zatrzymanie, bo ktoś jedzie. Przepuściłem, jeszcze raz upewniłem się, że nikt nie nadciąga, zatem ruszam. Nagle - po hamulcach, instruktor wali z całej siły w klakson. Okazało się, że (powiedzmy szczerze) debil, którego przed chwilą przepuściłem, nagle zapragnął się z niewiadomych powodów cofnąć ze złamaniem wszystkich możliwych przepisów. Pełna para na wsteczny, pod prąd, co z tego, że inny samochód (ja) prawie już wjechał na skrzyżowanie?

Wszystkie te sytuacje miały miejsce w jednym miesiącu. Dlatego myślę, że do jazdy samochodem całkiem na luzie podejść nie można. Nigdy nie wiadomo, kto jedzie innym samochodem. Osobiście wolę dojechać kilka(naście) minut później do celu, ale w jednym kawałku...

Powrót

Komentarze

Napisał shw w środę, 3 stycznia 2007 o 22:49

dzis mialem okazje jechac sobie pierwszy raz dluga trasa (140-150km). wielka szkoda, ze na kursie uczy sie tak naprawde zdawac egzamin, a nie jezdzic.
pomija sie kwestie takie jak np. wyprzedzanie, ktorego w miescie nie uswiadczysz. mylnie twierdzi sie, ze na trasie to kazdy glupi usiadzie, noga na gaz i dojedzie oraz ze niektorych manewrow umiec nie trzeba, bo jak sie dluzej pojezdzi to sie nauczy, a newbiemu umiec ich nie musi (jak np. wlasnie wyprzedzanie).
od zdania prawka jezdzilem naprawde - kilka razy, do policzenia na palcach, wiec taka trasa to pewne przezycie. co czekalo mnie po drodze?
- predkosc - wiem, ze w pewnych momentach ograniczenia sa smieszne (poza miastem, znak do 40, bo wykopki na poboczu - tyle, ze nikt nie pracuje), ale tez nie przesadzajmy w druga strone
- tiry - nie zabraniam jezdzic po drogach - jakos te towary rozwozic trzeba. sek w tym jak sie jezdzi. jezeli jedzie sie za czyims zderzakiem, pojazdem wazacym kilkadziesiat ton, to ja dziekuje. jak to powiedzial kiedys kierowca takiej ciezarowki - jak trzeba w miare szybko zahamowac, to nie ma co hamowac - lepiej zamknac oczy, bo i tak sie nie zatrzymasz.
- dla niektorych jazda 75 przy ograniczeniu do 50, przy ostrym zakrecie to malo i po prostu trzeba wyprzedzic
- apropos wyprzedzania - przydatna umiejetnosc, to hamowanie awaryjne - niektrorzy uwazaja, ze wyprzedzic trzeba - bez wzgledu na wszystko - nawet jezeli jedzie sie na czolowke. to kierowca z naprzeciwka powinien zjechac do rowu z piskiem opon - wazne, zeby byc o 2.3sec wczesniej
- mniejsze zlo - bo przepisy przepisami, ale jak mozna jechac za ciungnikiem z przyczepka pomykajacym 20 km/h, tylko dlatego ze wlasnie wkroczylismy na odcinek o podwojnej ciaglej, na 2 zakretach? kwestia przeciecia linii i przejechania w 10 sec lub jechania z predkoscia szczytowa 20km/h przez 10 min, bo pan rolnik se gdzies jedzie glowna droga.
- rowezysci - zawsze mnie wkurzalo, kiedy slyszalem narzekanie na rowerzystow. sam przed prawkiem lubilem sobie pojezdzic i to po ulicy, a nie wqrwiac przechodniow i robic slalom na chodniku. jednak niektorzy chyba uwazaja, ze rower z supermarketu to juz prawie motor i moga sobie jechac nie tylko srodkiem drogi, ale i jego lewa czescia, przy linii, lekkim wezykiem. dodam, ze rowezysta nie skrecal w lewo, bo nie bylo nawet gdzie.
- a w miescie? bylo juz spokojniej. chociaz np. na tzn. bezpiecznym skrzyzowaniu, czyli rondzie, mniej myslacy moga dojsc do wniosku, ze to wjezdzajacy ma pierszenstwo.

co ciekawe - z obserwacji wynika, ze to nie mlodzi kierowcy maja skonnosc do ssania za kierownica i powodowania powazniejszego niebezpieczenstwa - ci to moja stuknac kogos z tylu z predkoscia 5km/h, bo nie ma wyczucia. to ci co juz sobie troche pojezdzili, uwazaja sie za kierowcow rajdowych i panow drogi.

Napisał Zyx w czwartek, 4 stycznia 2007 o 15:39

Hehe, ale wyprzedź sobie taki ciągnik w godzinach szczytu, kiedy z drugiej strony też ciągnie niekończąca się kolumna samochodów :).

Ad. ronda - domyślnie właśnie wjeżdżający ma pierwszeństwo, ale na 99,9% rond w Polsce ma ustawione odpowiednie znaki dające je tym, co już na tym rondzie są.

Napisał jaco w piątek, 5 stycznia 2007 o 05:14

A mnie wlasnie irytuja ronda w miescie, ruch na rondzie ma byc plynny. Na rondo wjezdzasz szybciej niz po nim jedziesz, nikomu krzywdy nie zrobisz jak zachowasz plynnosc, wiekszosc tego niepotrafi i robi korek bo moze facet, ktory wjechal z naprzeciwka skreca w lewo? Co z tego, ze jedzie 10km/h.

Drogi sa niebezpieczne z przez ich uzytkownikow, ciemno ubrani piesi na drodze bez pobocza, nietrzezwi rowerzysci i niedoswiadczeni kierowcy (za wolni kierowcy!).

A co do tego pierwszego to od dawna wiadomo - jak zdasz prawko bedziesz mogl sie uczyc jezdzic.

Napisał shw w piątek, 5 stycznia 2007 o 12:05

zyx: to jest wlasnie polskie prawo - niby w teorii wjezdzajacy ma pierszenstwo, ale i tak znaki wlasnie w 99% przypadkow pokazuja inaczej (bo to inaczej jest logiczne). dlatego polacy wola stawiac przy kazdym rondzie znaki niz zmienic prawo dostosowywujace ogolne przepisy do powalajacej wiekszosci przypadkow.
a co do rond jeszcze - kierowcy czasami ogolnie wala zdrowy rozsadek i logike i wjezdzaja na najbardziej prawy pas ronda, chociaz przejezdzaja je prawie cale. dlaczego? nie wiem - pewnie dlatego, ze boja sie, ze potem nie zjada na prawy pas. a jak sie jest na bardziej lewym pasie i skreca sie na prawy, to lubia sobie zahamowac ostro u trukac, ze sie droge im zajezdza..

Napisał Bob w piątek, 5 stycznia 2007 o 16:27

I tak najbardziej wkurzający są taksówkarze. Przepisy mają kompletnie gdzieś. Kierunkowskaz u takiego nie istnieje, zajeżdżają drogę, wymuszają pierwszeństwo. A jadący po klienta to koszmar na drodze. Nie cierpię gości.

Napisał m_gol w sobotę, 6 stycznia 2007 o 16:42

--> shw:

1) Polska nie może ot tak zmieniać sobie prawa, jesteśmy w UE i zasady kodeksu drogowego powinny być dopasowane do dyrektyw.

2) Pierwszeństwo wjeżdżającego ma sens, bo jedzie on z prawej strony samochodów będących już na rondzie, a obowiązuje zasada, że ruch jest prawostronny.

3)Zmiana kodeksu i usunięcie znaków spowodowałoby, że co niektórzy kierowcy pomyśleliby, że mają pierwszeństwo wjeżdżając, pomyśl, co by się dopiero działo.


--> Zyx:

Myślisz, że gdyby rządziła PO, byłoby lepiej? Ja nie.

Napisał Ja_Brzoza w sobotę, 6 stycznia 2007 o 19:27

A co do maluchow bez sygnalizacji, to musisz pamietac, ze w niektorych egzemplazach jak przekroczysz pewna predkosc albo masz przeciazona instalacje, to kierunkowskazy nie dzialaja albo dzialaja, ale z taka sila, ze ich nie widac.

Napisał shw w sobotę, 6 stycznia 2007 o 23:26

m_gol:
wielka brytania tez jest w UE i jakos jezdza odwrotnie od wszystkich, w jednym z hrabstw nie ma ograniczenia predkosci, wiec mysle, ze prawo drogowe jest praktycznie nieregulowalne odgornie przez UE.
wiem, ze pod wzgledem zasady prawej strony jest to logiczne, tylko jak wlasnie zauwazyles - gdyby wjezdzajacy mial pierszenstwo, to by sie dopiero dzialo. stalem raz w jednym miejscu w wawie, gdzie doszlo do sytuacji, gdzie wjezdzajacy mieli lub wymyslili sobie pierszenstwo - w pewnym momencie ruch na rondzie stanal, bo nikt nie mogl wyjechac - ciekawie to wygladalo :)

Napisał Zyx w niedzielę, 7 stycznia 2007 o 16:27

Jeśli chodzi o oznakowanie rond - słyszałem, że kiedyś faktycznie przepisy były takie, że nie trzeba było oznakowywać pierwszeństwa. Jednak wszystkie inne kraje stosowały odwrotną zasadę, więc Polska się dostosowała do nich, by zagraniczni kierowcy (których jest coraz więcej) nie utrudniali ruchu. Nie jestem w stanie jednak nigdzie tego zweryfikować - już trzeci dzień szukam czegokolwiek na temat chociażby przepisów w innych krajach UE i Google cały czas wyświetla jakieś głupoty (na jedno wyjątkowo precyzyjne zapytanie zaczął mi informacje o karpiach nawet zwracać :)).

m_gol - "Milczenie oznacza zgodę" - znasz takie powiedzenie? To, że dla kogoś Platforma nie byłaby lepsza, nie zwalnia nikogo od chowania głowy w piasek.

Napisał Boreq w poniedziałek, 22 stycznia 2007 o 14:29

Proponuję dodać do galerii głupców:
http://www.jan-pajak.com

Życzę miłego polewu!

Regards:
Boreq

Strona 1 z 1 :: 1

Skomentuj

NickInformacja
E-mailTylko do użytku wewnętrznego.
WWWNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki
Internauto, pamiętaj! Wolność to nie samowola - dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2008 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia