Mike Oldfield to nie jedyne muzyczne odkrycia, jakie ostatnio poczyniłem. Oprócz niego, w orbicie mych zainteresowań pojawiła się twórczość zespołu "Dire Straits" oraz grupy o prawie pięćdziesięcioletniej historii - "The Shadows". Ta może poszczycić się bardzo ładnymi i nastrojowymi rockowymi utworami instrumentalnymi z gitarą na pierwszym planie. Muszę jednak wytknąć im, a właściwie większości instrumentalnych kompozycji, pewną subiektywną "wadę" - po prostu ciężko tak już po kilku przesłuchaniach zapamiętać sobie ich tytuły :). Autorzy dobierają je naprawdę rozmaicie, a czasem caluteńki album składa się po prostu z utworów, które różnią się tylko numerkiem przy tytule, tak jak to ma miejsce u Jeana Michela Jarre'a. Ale taka wada ma charakter organizacyjny i raczej subiektywny - może akurat komuś innemu takie tytuły wchodzą, jak herbata? :) Kij wie, zresztą olać je; ważne, że muzyka jest w porządku.







Napisał Sap w poniedziałek, 4 grudnia 2006 o 22:32
Oldfield jak dla mnie należy do grupy kompozytorów, którzy potrafią tworzyć jak to określam muzykę z tzw. 'przestrzenią', która świetnie pomaga np. przy nauce ;-)
Po przeczytaniu Twojego arta, wykopałam gdzieś z moich zbiorów i znów zauściłam w odtwarrzacz płytę z albumem Tubullar Bells, na której znalazły się też dwie kompozycje Oldfielda - jedna z udziałem Enyii - Celtic Rain, a druga z udziałem Bonnie Tyler - Island
Ciekawe efekty 'przestrzenne' są jak się tego typu muzyki słucha w słuchawkach wieczorem, albo z rana :)
A co do tytułów - to trochę mogliby je jakoś urozmaicić, choćby dla ułatwienia życia słuchaczom z niezbyt dobrą pamięcią do tytułów, np Jarre - idzie się pogubić w ilości choćby Oxygenów, czy Randez-Vous'ów :)