Dziś jest środa, 19 listopada 2008 roku (z kalendarza...)

Miesiąc w Krakowie

Icon

19.10.2007, 16:35

Studia

Komentarze (10)

Powrót

Dziś minął miesiąc od przeprowadzenia się do Krakowa oraz trzy tygodnie od rozpoczęcia studiów. Aby było ciekawiej, dzień rozpoczął się od pierwszej na AGH kartkówki z przedmiotu zwanego dumnie "Wstępem do informatyki". Uczelniany rytm jest zupełnie inny od tego znanego z liceum, od ogromu kampusu do organizacji zajęć. Jednak aklimatyzacja przebiegła dość szybko i bez większych problemów, a to jest najważniejsze.

Do tej pory zdecydowana większość uczelni oferowała tzw. "jednolite studia magisterskie", które trwały pięć lat i kończyły się uzyskaniem tytułu magistra po obronie odpowiedniej pracy, jednak obecnie odchodzi się od tego systemu w naszym kraju. Mój rok będzie pierwszym, który ukończy na AGH informatykę w systemie bolońskim, gdzie studiowanie jest rozbite na dwa etapy: 3,5-letnie studia licencjackie oraz 2-letnie magisterskie, na które trzeba się osobno rekrutować. W związku z tym zmienione zostały programy nauczania i delikatnie mówiąc to, co widniało na stronach AGH w momencie rekrutacji, zupełnie nie pasowało do tego, co zastaliśmy. Informacje o programach zaktualizowano dopiero kilka dni temu.

Poszedłem na informatykę, by uczyć się tego, co jest moim hobby oraz - jakby nie patrzeć - zawodem. Jednak prawda jest taka, że na pierwszym semestrze informatyki w informatyce jest mało. Lista przedmiotów obejmuje:

  • Dwie matematyki: analizę i algebrę
  • Podstawy elektrotechniki - wycofane kilka lat temu, ale ponownie przywrócone, ponieważ wymaga tego minimum programowe dla uczelni wyższych.
  • Podstawy elektroniki
  • Komunikacja i techniki zarządzania
  • Wprowadzenie do systemu Unix
  • Wstęp do informatyki
  • Wychowanie fizyczne
  • Fizyka

Na matematykach realizacja materiału poszła z grubej rury. Pierwsze zajęcia to powtórka z połowy liceum, a później zaczęły się nowości: liczby zespolone, całki... boję się pomyśleć, co będzie w przyszłym roku w obliczu zmieniania matury w test pro forma dla debili. Podobne niedowierzanie w oczach mają wykładowcy i prowadzący ćwiczenia, gdy słyszą "rewelacje" o wycofaniu nawet pochodnych, granic ciągów, indukcji itd. z matury. Nie dziwię się wcale, że uczelnie muszą poświęcać pierwsze lata studiów na nauczenie nowych studentów elementarnych zagadnień, zamiast skupić się na kształceniu w konkretnym kierunku. To jest tak żenujące, że nawet się odechciewa najgłupszej kąśliwej uwagi w kierunku Giertycha wymyślać, a przy tym kolejny powód, by iść na wybory i wyprowadzić wszystkich populistów z sejmu tam, gdzie ich miejsce - na śmietnik historii.

To też powód do zastanowienia nad porównywalnością wyników z matury. Niektórzy na pewno będą powtarzać pierwszy rok, co oznacza ponowne uczestniczenie w rekrutacji. Ich wynik z tegorocznej matury był wysoki - dajmy na to, że 92% z matematyki i w teorii nie ma sensu go poprawiać. Jednak w jaki sposób mają być oni ponownie przyjęci, kiedy na 200 kandydatów z "uproszczoną maturą" połowa będzie mieć 100%? Okazuje się, że osoba z większą wiedzą i zdolnościami, która miała to nieszczęście urodzić się wcześniej oraz oblać rok, odpadnie pokonana przez szereg znacznie słabiej przygotowanych kandydatów. Jaki jest sens robienia egzaminu, który tyle osób zdaje na maksimum? Według mnie - żaden, tym bardziej że w teorii ma on dawać wstęp na studia wyższe.

OK, ale koniec o poronionej polityce (c) by Śfienta Koalidzja Sejmofa. Z innych przedmiotów bardzo lubię Uniksa, czyli w praktyce naukę systemu Linux. Aktualnie jest to w zasadzie jedyny przedmiot, przy którym korzystamy z komputerów na laboratoriach. Choć sporo rzeczy znam z doświadczenia, pojawiło się już kilka zagadnień, do których (niesłusznie) nie przywiązywałem większej wagi lub o których nie wiedziałem. Wstęp do informatyki to w zasadzie nauka programowania i algorytmiki. Niestety szkoły średnie bardzo słabo przygotowują uczniów do tego, a często na roku pojawiają się też osoby, których doświadczenie w programowaniu jest bardzo małe. Z kolei część osób programować umie, ale ma złe wyczucie lub zabiera się za wszystko od niewłaściwej strony. Mamy więc zatem do czynienia z przedmiotem wyrównującym poziom wiedzy studentów. Programujemy w Pascalu, co denerwuje mnóstwo osób znających C/C++ - te będą mogły się dopiero w kolejnym semestrze wykazać, gdy zacznie się przedmiot Języki programowania. Pascal był często wykorzystywany w wielu publikacjach do zapisu algorytmów, a ponadto moim zdaniem dla początkujących jest lepszym wyborem. Wykładowca powiedział nam, że gdy uczelnię odwiedził Niklaus Wirth, też pytał się, czemu uczą programować w Pascalu, a nie Oberona (jego nowszy język); odpowiedź to brak dobrych kompilatorów dla tego drugiego. Mniej entuzjastycznie podchodzę do pomysłu z ćwiczeń polegającego na uczeniu się programowania (właściwie implementowania algorytmów) na kartkach papieru. Ani nie da się tego przetestować, ani rozsądnie błędu znaleźć, ponadto jak się zacznie kreślić dużo, to lepiej już zacząć pisanie na nowym arkuszu. Śmiejemy się z tego okrutnie, mówiąc że na AGH trzeba używać papierowych kompilatorów :). Za to wykłady są nawet fajnie prowadzone - przykładowo, wczoraj było sporo o systemach kodowań, a na dobranoc dostaliśmy do przemyślenia zagadnienie pt. "jak napisać program, który generuje swój własny kod źródłowy", czyli krótko mówiąc quine :).

Elektrotechnika i elektronika to dwa przedmioty, które same w sobie lubię, ale sposób nauczania już mniej. Na pierwszym wykładowca próbuje przekazać cały rozdział książki w trakcie 1,5 godziny, na dokładkę pisząc tak drobnym i niewyraźnym maczkiem, że autentycznie rozważaliśmy zakup lornetek. Aktualnie jednak dostał jakieś zwolnienie i wykłady prowadzi kto inny. Wykłady z drugiego przedmiotu są natomiast modelowym przykładem zanudzania słuchaczy na śmierć. Podobną rzecz mogę powiedzieć o komunikacji. Cały wykład polega tam na... przepisywaniu prezentacji wyświetlanej na rzutniku, która nie może być nam udostępniona, ponieważ... zawiera rysunki objęte prawem autorskim (!). Efekt: reakcja obronna.

Trzeba uczciwie przyznać, że Internet odgrywa obecnie w studiowaniu dużą rolę. Treści większości wykładów dostępne są na stronach wykładowców lub w AGHowskim systemie e-learningu, a ponadto niektórzy podsyłają tędy również treści ćwiczeń (fizyka). Na forach dyskusyjnych i listach mailingowych trwa nieustanny ruch umożliwiający dobry kontakt z uczelnią z własnego fotela.

Z kolei na atmosferę panującą na AGH nie ma co narzekać, aczkolwiek na początku trochę przytłacza rozmiar kampusu. Jest gdzie zjeść, jest gdzie posiedzieć, a całość po prostu tętni życiem. Zdarzyło mi się być na miasteczku akademickim około godziny 20.00 i byłem zszokowany, ponieważ wszystko wskazywało na to, że o tej porze panują tam godziny szczytu. Trawniki i ławki pełne rozmawiających ludzi, słuchających muzyki, popijających to i owo :) oraz tłumy studentów zmierzające do swych kwater z reklamówkami browarów :D. Słuchając opowieści kolegów z roku, którzy mieszkają w akademikach, wynika że w zasadzie nie ma tam dnia bez mniejszej lub większej imprezy. Wypadałoby się wkręcić na jakąś, by zobaczyć to wszystko na własne oczy :).

Powrót

Komentarze

Napisał Ktos w piątek, 19 października 2007 o 20:23

Zapewniam Cię, że Turbo Kartka (jak my ochrzciliśmy papierowy kompilator) to najlepsze środowisko programistyczne, używane na wszystkich uczelniach :-)

Jeszcze pisać w Turbo Kartce w Pascalu pół biedy, ale jak musisz zapisywać schematy NS to robi się źle (całe szczęście mało kto używa schematów NS, chyba tylko Politechnika Lubelska moja).

Ale tworzenie stron w Turbo Kartka Web Developer Edition jest lepsze! ;-D

Napisał bela w piątek, 19 października 2007 o 21:35

1: nie myslales, zeby zamiast przepisywac slajdy robic im zdjecia cyfrowka? ja ta metode stosuje i sie sprawdza.

2: co do imprez to ich jest az za wiele, a zawsze za malo pieniedzy ;)

Napisał mempty w sobotę, 20 października 2007 o 15:05

Ja właśnie w tym roku szkolnym zdaję maturę z matematyki i jak już mówiłeś obkroili sporą część materiału :/ Nie wiem co to miało na celu ?? Ale my jako zwykłe szaraki możemy sobie tylko narzekać a tamci u góry robią co im się żywnie podoba.

Chciałbym się dostać na AGH :) Na wydział Elektrotechniki Automatyki Informatyki i Robotyki.. konkretnie na IS.
Zyxist, chodzisz na IS czy tą "niestosowaną" ??

Mógłbyś powiedzieć czy fizyka na AGH jest bardzo zakręcona bo trochę z niej kuleje :D
Albo inaczej:
Czy fizyka w liceum a ta na AGH to przepaść ??

Pozdrawiam

Napisał gam3r w sobotę, 20 października 2007 o 20:11

witam,
ja studiuję w Gliwicach na Politechnice Śląskiej i widzę wiele podobieństw w tym co piszesz:
- zmiana planu studiów już po rekrutacji (teraz w pt dostaliśmy nowy plan studiów)
- dr prowadząca Elektrotechnikę zdziwiona była na wieść że w LO nie ma całek, co dopiero będzie za jakiś czas, gdy młodsze roczniki zaczną rekrutować
- podstawy informatyki, matematyka oraz podstawy elektrotechniki można uznać za najciekawsze (w sensie prowadzenia wykładów) zajęcia, absolutnie nudne są wykłady z fizyki i podstaw programowania; u nas też Pascal, później C/C++ i z tych samych powodów :)
- to co fajne u nas jest to grupa .net, chociaż sam nie jestem zwolennikiem technologii microsoftu, to to co bardzo poprawia wizerunek tej firmy w moich oczach to przede wszystkim takie przedsięwzięcia jak IT Academic Days, MSDN AA, Imagine Cup, sama grupa sama w sobie ciekawa, ambitni ludzie z ambitnym pomysłami, możliwości rozwoju, udziału w tych wszystkich przedsięwzięciach i wiele innych rzeczy, więc polecam, jeśli u Ciebie coś takiego funkcjonuje

Pozdrawiam i powodzenia życzę.

Napisał m_gol w sobotę, 20 października 2007 o 22:22

Ech, zazdroszczę. Ja mam zajęcia na Kampusie Ochota, który składa się z wydziałów matematyki i informatyki/chemii/fizyki/biologii, wszystkie poprzedzielane ulicami, studenckiego ruchu tam nie widać - zaś kampus humanistyczny znajduje się w całkiem innym miejscu, co z kolei nie sprzyja integracji "ścisłowców" z humanistami. W praktyce prowadzi to do tego, że kontakt utrzymuję głównie z osobami z własnego wydziału, bo innych nie ma za bardzo gdzie spotkać. A że wydział matematyczno-informatyczny ma lambdę bardzo różną od jedynki (na co bardziej teoretycznych przedmiotach jest to widoczne jeszcze bardziej), to atmosfera studencka wybitnie się nie klei. :(

Wybitnie brakuje jednego wielkiego kampusu, gdzie uczyliby się wszyscy studenci. No ale można tylko pomarzyć...

Napisał Zyx w niedzielę, 21 października 2007 o 08:25

Ktos -> Turbo Kartka - LOL :D. Świetne :).

Bela -> na cyfrówkę póki co kasę zbieram. Ale nie ma pośpiechu - okazało się, że kto inny już robi zdjęcia i umieszcza je na forum :).

Mempty -> informatyka bezprzymiotnikowa. Z fizyką to zależy, kto Cię uczył, na jakim poziomie (podst/rozsz) i na kogo trafisz na studiach. Wykłady u mnie to generalnie fizyka teoretyczna i pokaz możliwości matematyki na zasadzie: tu jest najogólniejszy wzór, jaki można sobie wyobrazić i przez resztę zajęć jest on tłumaczony wraz z przykładem, do którego obliczenia potrzebna jest wyższa znajomość rachunku całkowego :). Za to ćwiczenia mają już bardzo ludzki poziom.

gam3r -> jest MSDN AA oraz grupa .NET. Przy okazji, to zwiedzałem sobie wczoraj Politechnikę Śląską przy okazji odwiedzin u znajomych :).

Napisał lewy w niedzielę, 21 października 2007 o 17:56

Okazuje się, że osoba z większą wiedzą i zdolnościami, która miała to nieszczęście urodzić się wcześniej oraz oblać rok, odpadnie pokonana przez szereg znacznie słabiej przygotowanych kandydatów.

Nie przesadzajmy, zmiany w maturze obowiazuja dopiero od przyszlego roku czyli przyszli maturzysci przez 3 lata nauki szli starym programem nauczania. Mieli np indukcje matematyczna to, ze nie beda musieli jej zaliczac na maturze nie znaczy, ze nie uczyli sie jej w szkole. To samo dotyczy nastepnego rocznika tak naprawde dopiero obecne 1lo beda szly na latwizne

Napisał Zyx w niedzielę, 21 października 2007 o 23:23

Ale już znacznie bardziej potrzebnych pochodnych raczej umieć nie będą, ponieważ one są pod koniec 3 klasy liceum brane - chyba że się jakiś nauczyciel poświęci i je wprowadzi. Jeśli tak, to chwała mu za to.

Napisał m_gol w środę, 7 listopada 2007 o 21:25

Zyx, a co z tych pochodnych było w LO? Parę algorytmów, nic więcej. Zresztą, wypowiadałem się już na ten temat. ;)

Napisał csh w poniedziałek, 26 listopada 2007 o 19:55

e tam nieprzesadzaj z tym LO ;)
Jestem teraz w 3 klasie i moja nauczycielka jak i z tego co sie orientuje wszyscy nauczyciele maty w moim LO, olewaja co sobie ubzdural minister Legutko... pochodne w moim przypadku byly pod koniec 2 klasy, podobnie zreszta jak granice :)
Co do wywalenia polowy materialu z maty na maturze, jestem podobnego zdania co ty... Nie moge sobie wogole wyobrazic z czego moga sie tam znalezc zadania i czym wogole sie bedzie roznic poziom podstawowy od rozszerzonego...

Strona 1 z 1 :: 1

Skomentuj

NickInformacja
E-mailTylko do użytku wewnętrznego.
WWWNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki
Internauto, pamiętaj! Wolność to nie samowola - dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2008 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia