Taki lekki szok to chyba najlepsza motywacja do zwiększenia tempa. Do właściwej matury pozostało pięć miesięcy i kilka dni, natomiast materiału zamiast ubywać, wręcz przybywa (geometria przestrzenna, za kilkanaście dni wstęp do analizy matematycznej). Ech, trzeba się bardziej przyłożyć... :)















Napisał Cudi w środę, 22 listopada 2006 o 23:06
Ja na próbnej rozszerzonej miałem 56%, też zupełnie bez przygotowania, a na właściwej było już 88%. Oprócz tego, że na maturę szedłem będąc "w formie", tzn. po kilku tygodniach codziennego rozwiązywania zadań, to zawsze dochodzi jeszcze presja, która pomaga się skoncentrować. Wynikiem z próbnej nie ma się co przejmować, może być tylko lepiej ;)