Bardzo łatwo natrafić w Internecie na opinie, że ten egzamin jest wybitnie trudny i w zasadzie mało kto potrafi go dobrze zdać. Na potwierdzenie tego faktu przytaczane są wyniki, których średnia w tym roku oscyluje w granicach 37%, a w latach poprzednich była jeszcze niższa. Tymczasem nie jest to prawda. Egzamin jest, jak każdy inny, natomiast problem leży we właściwym przygotowaniu. Informatyka jest na tyle specyficznym przedmiotem, że istnieje stosunkowo duża grupa osób, które po przyjściu do liceum w pewnych zagadnieniach wykraczają poza program (trudno nie odmówić im tytułu "osoby znającej się na kompach"), natomiast w wielu innych mają poważne braki. Tymczasem program nauczania, realizowany w dodatku przeważnie po łebkach, nie bardzo ma pomysł, w jaki sposób zachęcić takich uczniów nie tyle do pogłębienia, co do poszerzenia swej wiedzy na więcej kierunków. Zbyt fragmentaryczna lub specjalistyczna wiedza to przeszkoda na tym egzaminie.
Na początek należy zwrócić uwagę, że słowo "informatyka" w naszym języku w rzeczywistości ma dwa znaczenia. Pierwsze z nich określa naukę ścisłą badającą algorytmy, przetwarzanie informacji oraz zagadnienia związane z programowaniem oraz techniką obliczeniową. Drugie określa ogół dyscyplin związanych z użytkowaniem, projektowaniem i tworzeniem systemów informatycznych, czyli generalnie wszystko, co wiąże się z komputerami. Język angielski rozdziela to bardzo precyzyjnie dwoma osobnymi terminami: Computer science to nauka stricte o programowaniu i algorytmach, będąca podstawą studiów informatycznych oraz Informatics w tym drugim znaczeniu. Należy zauważyć, że Computer science jest częścią Informatics. W języku polskim prowadzić to może do szeregu nieporozumień i konieczne jest uważne patrzenie na kontekst, w jakim słowo "informatyka" się pojawia. Kiedyś rozmawiałem na ten temat z kumplem, który był generalnie niezadowolony, że studia informatyczne ukierunkowane są na programowanie i algorytmy, zapominając o całej reszcie. Teraz otrzymuje on bardzo precyzyjną odpowiedź, dlaczego tak jest - studia kształcą w kierunku Computer science, a nie Informatics.
Z drugiej strony Egzamin maturalny z informatyki jest ukierunkowany nieco bardziej na to ogólniejsze znaczenie, przez co zdający musi wykazać się szeregiem różnorodnych umiejętności mieszczących się w jednym wielkim worku zwanym "informatyka", przy czym programowanie jest tylko jedną (w wypadku niektórych AŻ jedną) z nich. Osoby lubiące i dobrze czujące się w każdej dziedzinie informatyki: algorytmice, programowaniu, bazach danych, projektowaniu aplikacji, sprzęcie, oprogramowaniu, serwerach itp. itd. mają większe szanse na lepszy wynik, niż Ci, których zakres umiejętności koncentruje się tylko na jednej, nawet jeśli przodują w niej. Oczywiście istotna jest też odpowiednia dawka praktyki. W przeciwnym razie podchodzenie do tego egzaminu można porównać do zdawania matematyki bez znajomości większej części teorii lub też nie mając zbyt wielkiego doświadczenia w radzeniu sobie z rzeczywistymi problemami. A wiadomo, jak na egzaminie z matematyki takie coś się kończy...
Szkoła obecnie ani nie pomaga w podniesieniu wiedzy informatycznej, ani często nie prostuje błędnych wyobrażeń o tym przedmiocie, zaś dużo uczniów ma zbyt małą motywację do wzięcia spraw w swoje ręce i za przygotowania zabiera się zbyt późno. Co ciekawe, podobna sytuacja zachodzi w innych przedmiotach (np. w matematyce), tyle że tam system podnoszenia motywacji u mniej zainteresowanych oraz odpowiedniego ukierunkowywania ich działa znacznie sprawniej. Ode mnie z klasy do matury z informatyki przystąpiło łącznie pięć osób. Od początku pierwszej klasy wiedziałem, że wyróżniam się spośród nich wszechstronnym doświadczeniem, co też znalazło odbicie w wyniku. Znajomość baz danych i języka SQL przydała mi się w zadaniu czwartym. Znajomość programowania oraz algorytmów w piątym. Znajomość baz danych, arkusza kalkulacyjnego i programowania naraz w szóstym. Reprezentacja typów danych w komputerze była pomocna na teście, podobnie jak orientacja w zagadnieniach związanych z sieciami komputerowymi. Egzamin nie narzuca konkretnej metody rozwiązania problemu. To ty o tym decydujesz - wybieraj zawsze takie, które pozwoli najszybciej i najsprawniej w twojej opinii dany problem rozwiązać. Wszechstronność pozwala zyskać dużo czasu, ponieważ za pomocą bazy danych rozwiązanie niektórych podpunktów to kwestia ułożenia banalnego, łatwego do weryfikacji zapytania, podczas gdy samodzielne pisanie programu do robienia identycznej analizy może odbić się czkawką w tak ograniczonym czasie. Skąd brać doświadczenie? Najlepiej z życia - ucz się nowych zagadnień zawsze, gdy są one pomocne przy rozwiązywaniu napotykanych problemów. PHP poznałem, by tworzyć dynamiczne strony WWW. DocBook oraz XSLT poznałem, ponieważ potrzebowałem elastycznego systemu sporządzania rozmaitych opisów, dokumentacji itd. Photoshopa poznałem, wykorzystując go do rysowania map. Zagadnienia związane ze stawianiem serwera poznałem, po prostu stawiając serwery :). Nawet o kodzie dopełnień do dwóch dowiedziałem się przy okazji pisania obsługi SARS do ezoterycznego języka programowania Revomer :D. Życie jest najlepszym nauczycielem, wystarczy tylko dać mu szansę i po prostu wziąć się do roboty.
Wnioski z lektury każdy zainteresowany wyciągnie sobie z pewnością sam. Szkoda, że podobnej analizy nie mieliśmy przed naszym własnym egzaminem, a dopiero ogłoszenie wyników pozwoliło dokładnie dopasować do siebie wszystkie elementy układanki. Na zakończenie podziękowania dla Mariusza Zająca, bez którego korespondencji i jasnego postawienia sprawy ten wpis najprawdopodobniej by nie powstał. Powodzenia i wysokich wyników dla wszystkich przyszłych maturzystów!






Napisał eRIZ w poniedziałek, 2 lipca 2007 o 10:28
Cóż, co na to poradzi?...
Zbiorowa petycja?
Z tego, co jest na lekcjach, to wynika, że IT jest bardziej taka "użytkowa"; jak już jest Pascal (i dziwi mnie, dlaczego tak niechętnie podchodzi się do C(++)), to są bardzo proste algorytmy. Jak przejrzałem zadania z tegorocznej matury, to się złapałem za głowę - "jak się tego mam tego na lekcjach nauczyć"?
Ale z drugiej strony - poziom zadań był naprawdę niezły; wszak niektóre firmy, podczas rozmów kwalifikacyjnych, dają delikwentom zadania właśnie tego typu.