Mimo, iż cieszę się z tego, że czeka mnie to dopiero za dwa lata, nie jest to jakiś szał radości. Jednak nie martwię się też na zapas. Dwa lata to, wbrew pozorom, szmat czasu. Może zmienić się wszystko, część, albo i nic. Nic to, na zapas się nie będę zamartwiał. PRzed samą maturą zresztą też nie. I po co? Postraszą, postraszą, a i tak będzie zupełnie inaczej. Więc czy warto brać to wszystko AŻ TAK na serio? Owszem, pewien poziom powagi powinien być zachowany. Odrobina umiaru i dystansu jednak jeszcze nikomu nie zaszkodziła.





