Dziś jest sobota, 31 lipca 2010 roku (z kalendarza...)

Kupiłem lustrzankę

Icon

30.10.2009, 00:36

Ogólna

Komentarze (2)

Powrót

Fotografią zainteresowałem się stosunkowo niedawno, bo w ubiegłym roku, głównie jako pochodna moich zainteresowań transportowych, które zresztą dominują w tematyce zdjęć. Stopniowo podnosząc swoje umiejętności, zastanawiałem się też dość długo nad nowym sprzętem, gdyż stary, porządny Olympus miał kilka irytujących na dłuższą metę wad.

Podnoszenie umiejętności

Kilkanaście dni temu porównałem sobie zdjęcia z ostatnich fotowypraw z ubiegłorocznymi sesjami i cieszy mnie rosnąca jakość ujęć. Dotąd robiłem je siedmioletnim kompaktem Olympus C-4000. Jak na swoją klasę, produkował dobre zdjęcia, co potwierdzali rodzinni miłośnicy fotografii (tej zawodowej, z wyższej półki), jednak jego wiek stopniowo zaczynał coraz bardziej doskwierać. Największym problemem były karty pamięci w formacie SmartMedia, który już w 2002 roku powoli wychodził z użycia, a dzisiaj są one w ogóle nieporozumieniem. Powolne, z maksymalną pojemnością 128 MB, za którą na dokładkę każą sobie płacić uwaga: ponad 100 złotych. Przed wyprawą do Czarnobyla jeździłem po całej rodzinie i zbierałem wszystkie możliwe karty tego typu, których wyszło mi sześć. Do dzisiaj działają już jedynie dwie. Druga poważna wada to powolność samego aparatu. Przeładowanie po zrobieniu zdjęcia trwa kilka sekund, co w zupełności wystarcza, by stracić dobre ujęcie jadącego tramwaju przez przypadkowe wciśnięcie spustu odrobinę zbyt mocno.

Mimo to sprzęt sobie całkiem chwalę - na początek był w sam raz. Wyszedłem z założenia, że nie sprzęt czyni fotografa, a umiejętności, dlatego nawet dobrze się stało, że pierwsze poważniejsze kroki stawiałem na sprzęcie, gdzie mogłem skupić się na fotografii, a nie na technicznych bajerkach. To samo zresztą podkreśla wielu ludzi, którzy już długo tym się zajmują. Jednak sprawa nowego aparatu ciągle chodziła mi po głowie.

Zakup

W ostatnich dniach zdecydowałem, że pora wydać ciężko zarobione pieniądze, a mój wybór padł na lustrzankę Olympus E-420 często opisywaną jako najlżejszy i najmniejszy aparat tej klasy. Wiem, że nie dorównuje on możliwościami i jakością zdjęć bardziej zaawansowanym i droższym konstrukcjom. Zapewne komentarze szybko zapełnią się radami i pytaniami, dlaczego nie zdecydowałem się na XXX. Odpowiedzi jest kilka, zacznę od tych merytorycznych. E-420 reklamowany jest jako najlżejsza i najmniejsza lustrzanka na rynku i faktycznie wymiary ma dość małe. Wnioskując z dotychczasowych doświadczeń, do fotowypraw w takim kształcie, w jakim je realizuję, jest to istotny parametr. Mi osobiście średnio widzi się latanie po mieście z jakąś gigantyczną kolubryną i torbą pełną obiektywów. Druga, niezwykle ważna dla mnie rzecz to opcja LiveView, czyli podgląd na żywo ujęcia na ekranie LCD. Wynika to z tego, że noszę okulary, w których praca z wizjerem jest bardzo nieprzyjemna. W okularach na dłuższą metę patrzeć się przez niego zwyczajnie nie da, natomiast po skorygowaniu dioptrii i tak je trzeba zdejmować, co w warunkach miejskich jest nieporozumieniem. I jestem w stanie to zaakceptować nawet za cenę nieco większych szumów wywołanych przez nagrzewanie się matrycy. Jedyne, co mnie trochę martwi, to mały i słabo wyprofilowany uchwyt dla prawej ręki, ale jak to mówią, pożyjemy - zobaczymy. Ostatecznie ten model produkowany był z myślą o fotoamatorach i w tej kategorii oceny miał niezłe. Ponadto, spełnia postawione mu przeze mnie wymagania, a dotąd przemyślane pod tym kątem zakupy były udane.

Pierwsze testy bojowe

Interesującym zbiegiem okoliczności okazja do sprawdzenia w warunkach bojowych nowego nabytku zjawiła się niemal od razu. 11 listopada w Krakowie odbędzie się impreza tramwajowo-fotograficzna Pożegnanie tramwajów GT6+B4 i oczywiście nie może mnie na niej zabraknąć. Później natomiast szykują się powoli kolejne fotowyprawy, a w styczniu zapewne Krakowska Nocka 2010, do której będę musiał kupić sobie jakiś przyzwoity statyw. Oby tylko pogoda dopisała; fotografowanie w deszczu lub mokrym śniegu jest średnio przyjemne...

Powrót

Komentarze

Napisał verm w piątek, 30 października 2009 o 08:51

Gratuluję zakupu lustrzanki.
Olympus jest dobrą marką.
W trybie LiveView autofocus dość mocno zwalnia (wynika to z ograniczeń technologicznych). Sam noszę okulary (wiesz o tym dobrze), a przy robieniu zdjęć nie przeszkadzają mi one. Korzystam z Nikona, a ich lustrzanki są wyposażone w wizjer, który umożliwia łatwą pracę w okularach (nie mówię tu o korygowaniu dioptrii). Zdaje się, że w amatorskich Olympusach tego nie ma.
Tak naprawdę nie ma większego znaczenia, jaki system wybierzesz (Nikona, Canona, Olympusa, Sigmę, Minoltę/Sony, Contaxa/Yashici- parę lat temu opuścił rynek, Pentaxa). Jakościowo wszystko jest na bardzo zbliżonym poziomie. Pozostają tylko kwestie tego, jaki sprzęt posiadają koledzy (można coś zawsze pożyczyć) oraz indywidualnych preferencji (np. potrzebuję gripa, czy pełnowymiarowej matrycy- bo robię dużo szerokim kątem).

Napisał Nowaker w piątek, 30 października 2009 o 14:51

Ja niedawno kupiłem sobie Canon EOS450d i robię zdjęcia w okularach. Korekcja dioptrii przydaje się dla osób, które mają niewielką wadę i nie noszą okularów. Dla nas okularników taka korekcja to więcej kłopotu, niż pożytku. :D

Pamiętaj, dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Skomentuj

NickInformacja
E-mailNa wypadek potrzeby kontaktu z autorem (niepublikowany)
BlogNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wikiKomentarze są moderowane - przeczytaj zasady!

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2010 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia