Dziś jest sobota, 10 stycznia 2009 roku (z kalendarza...)

Kultura drogowa

Icon

13.06.2007, 11:07

Ogólna

Komentarze (3)

Powrót

Wczoraj wybrałem się na małą przejażdżkę rowerową w wiejskie okolice, po dość długiej przerwie. Wyposażenie zdawałoby się tradycyjne: ubiór przewiewny, panzergóral, na bagażniku plecak i kask. Właśnie obecność tego ostatniego elementu sprawia, że uwaga wszystkich kieruje się na Bogu ducha winnego rowerzystę tak, jakby istotę z innej planety widzieli. W dużych miastach bez trudu da się ludzi podróżujących w kaskach zobaczyć - i tak zazwyczaj ubiera się coś na głowę, więc czemu nie ubrać czegoś, co chroni przed urazami?

Stalowa Wola tymczasem, lansująca hasło "Stalowa - miasto rowerów" to jedna wielka dzicz w tym względzie. Ciężko nie dojść do takiego wniosku, jak podczas tylu wizyt, przechadzek i przejazdów jej ulicami w przeciągu trzech lat nie udało mi się zobaczyć nikogo, kto miałby na głowie choć namiastkę kasku. W obszarach niezabudowanych jacyś zawodowi kolarze czasem się trafiali, ale żeby przeciętny Kowalski? Typowy kask rowerowy to wydatek kilkudziesięciu złotych, który pewnego dnia może się przydać. Przezorny zawsze strzeżony, szczególnie na polskich drogach, gdzie kierowcy samochodów i rowerzyści jakoś nie darzą siebie nawzajem specjalną sympatią. Przyczyna nie jest jednostronna, ani prosta. Składa się na to wiele czynników. Po pierwsze, zły stan dróg. Wiele z nich nie posiada nawet pobocza, którym rowerzyści mogliby podróżować, nie wadząc nikomu. Drogowcy, remontując nawierzchnie, też nie zawsze o tym pamiętają. Do Tarnobrzega ze Stalowej Woli prowadzi szeroka, równa droga wojewódzka, z elegancko wyasfaltowanymi poboczami. Ze Stalowej Woli do Sandomierza prowadzi też wyremontowana droga krajowa, na której ma się wrażenie lekkiej klaustrofobii. Pobocze jest piaszczyste, a pasy dla aut nienajszersze - nie ma szansy, by rowerzyści i auta nie wchodziły sobie w paradę. Analogiczna sytuacja jest na drodze z Niska do Leżajska. Asfaltowe pobocza o dużej szerokości (nawet za bardzo) posiada droga łącząca Lublin z Rzeszowem. Natomiast trasa łącząca Nisko ze Stalową Wolą w teorii ma pobocze asfaltowe, lecz w praktyce już się ono w wielu miejscach dawno rozsypało. Jeśli ktoś nie chce mieć odbitego siodełka, musi siłą rzeczy korzystać z pasa dla samochodów.

Osobna sprawa to ignorancja części rowerzystów, szczególnie tych nieco starszych. Jazda bez świateł po zmroku to zjawisko w zasadzie powszechne i nagminne. Gdyby policja ustawiła się o jakiejś wczesnonocnej porze, miałaby bardzo obfity łup. W zeszłym tygodniu musiałem o godzinie 23.00 pojechać do Stalowej Woli samochodem i miałem okazję o tym przekonać się na własne oczy. Tylko niektóre rowery były odpowiednio oświetlone, natomiast w pozostałych przypadkach albo było ono za słabe (np. jakaś migająca lampka pod siodełkiem, której prawie nie widać lub ciężko odróżnić od innych świateł), albo nie było ich wcale. Cóż... brak kasku, nieoświetlony rower - ci ludzie sami proszą się o kłopoty. Już pomijam fakt babek przechodzących po zmroku w niedozwolonych miejscach, które w blasku latarni z dalszej odległości idealnie zlewają się z tłem.

Drogi mają służyć każdemu, dlatego powinniśmy nie utrudniać sobie nawzajem życia. Wracając w niedzielę z Krakowa, uderzyła mnie jedna rzecz: podczas podróży wyremontowaną drogą średnia prędkość wynosiła zaledwie 80 km/h. Dobry asfalt się skończył, zaczęły się łaty i naraz się zrobiło luźniej, a obok nas zaczęły śmigać beemki czy inne, których prędkość mogła zbliżać się do limitów stosowanych... na autostradach. Skręcamy na drogę łączącą Świętokrzyskie z Rzeszowem: szerokie pasy, szerokie pobocza, równo, zero dziur i co? 70 km/h w terenie niezabudowanym. Jakieś porządne autko z hiszpańską bądź estońską rejestracją blokowało cały ruch, a kierowcy nawet nie przyszło do głowy, by zjechać trochę na pobocze i puścić innych. W końcu autu przed nami udało się wyprzedzić flegmatycznego obcokrajowca, a za nim to samo zrobiliśmy my. I co? Znowu klops. Jadący przed nami mieszkaniec Tarnobrzega wcale nie zamierzał być przesadnie lepszy i jechał 80 km/h. Później skręciliśmy na coś, co nazywam "autostradą tarnobrzeską", w rzeczywistości będące dwoma nierównymi pasami asfaltu położonymi wśród traw bez żadnych barierek, oświetlenia itd. mającymi imitować drogę szybkiego ruchu lub coś w tym rodzaju. Mieszkaniec Tarnobrzega przyspieszył do 100 km...

Powrót

Komentarze

Napisał Bob w środę, 13 czerwca 2007 o 16:48

W sumie ze wzajemnym respektowaniem się obu stron nie jest aż tak źle. Jeżeli jedziesz jako rowerzysta na drodze i przestrzegasz przepisów nie ma na ogół problemu. Gorzej jak się komuś spieszy. Rowerzyści zaczynają się wtedy wpychać np. przy światłach a kierowcy zmotoryzowani 4-kółkowi na siłę wyprzedzają jadącego wolniej rowerzystę.
2 razy zdarzyły mi się przypadki gdy serducho przyśpieszyło podczas prowadzenia samochodu. Raz stałem na światłach, widziałem w lusterkach że podjeżdza rowerzysta, w pewnej chwili straciłem go z oczu a w międzyczasie zapaliło się zielone. Ruszam, skręt w prawo i nagle widzę że rowerzysta jest na mojej wysokości. Prawie go w barierkę wbiłem.
A drugi, ok 19, ciemno, i tak beznadziejne światło padało że strasznie ciężko wyszukiwało się szczegóły. Ze względu na dziury trzymałem się środka. Pojawił się odcinek drogi gdzie kilka lamp ulicznych nie działało. No dobra, przejechał, patrzę w lusterko - rowerzysta. Autentycznie mi się wyrwało z ust " o k!@#a". Jechałem ok. 50. Gdyby nie stan nawierzchni po prostu bym go staranował.
W obu przypadkach totalna nieodpowiedzialność.
A jako rowerzysta na bardziej ruchliwych odcinkach jeżeli jest tylko możliwość wolę jechać poboczem. 4 litery bardziej cierpią zazwyczaj ale nie mam zamiaru niepotrzebnie ryzykować.

Napisał ZOMO w czwartek, 14 czerwca 2007 o 10:58

Pozdrowienia z wycieczki rowerowej przez most na ulicy Czarnieckiego do Jastkowic.

Napisał Michał Środek w poniedziałek, 18 czerwca 2007 o 23:58

U nas w Janowie Lubelskim jest identycznie ;). Odkąd żyję nie widziałem ani jednego rowerzysty w kasku. Sam zresztą też nie jeżdże - jak dla mnie niewygodnie. A kultura jazdy o czym pisze Bob to już inna kwestia. U mnie na osiedlu rowerzysci potrafią jeździc na rondzie pod prąd... bo szybciej i z górki =)

Strona 1 z 1 :: 1

Skomentuj

NickInformacja
E-mailTylko do użytku wewnętrznego.
WWWNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki
Internauto, pamiętaj! Wolność to nie samowola - dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2009 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia