Dziś jest piątek, 12 marca 2010 roku (z kalendarza...)

Krakowska Nocka 2010

Icon

17.01.2010, 16:46

Transport

Komentarze (0)

Powrót

W nocy z 16 na 17 stycznia można było ujrzeć kursujący po krakowskiej sieci tramwajowej skład zabytkowych wagonów 102N+102Na. Nie było to żadne przywrócenie nocnych linii tramwajowych, ale przejazd specjalny organizowany przez Krakowski Klub Modelarzy Kolejowych znany jako Krakowska Nocka. To już druga edycja tej imprezy, w której uczestniczyłem, a siódma w ogóle.

Idea stojąca za imprezą to nocne zwiedzanie sieci w towarzystwie miłośników komunikacji miejskiej z Krakowa oraz innych części Polski połączone z fotostopami, w trakcie których można sfotografować tramwaj w najciekawszych lokalizacjach. Rok temu podróżowaliśmy czterowagonowym składem wagonów Konstal 105Na o imponującej długości prawie 54 metrów. Takie potwory nie wyjechały na żadną linię nigdy w historii, chociaż w latach 80. prowadzono przymiarki do ich wprowadzenia. W roku 2010 przyszła pora na kolejne nietypowe połączenie dwóch przegubowych wagonów 102N oraz 102Na. W Krakowie ich liniowa eksploatacja zakończyła się odpowiednio w 1997 oraz 2001 roku, a ich ostatnie egzemplarze są obecnie tramwajami muzealnymi wyjeżdżającymi na linie jedynie przy specjalnych okazjach.

Konstal 102N oraz 102Na

Z technicznego punktu widzenia oba rodzaje tramwajów to praktycznie ta sama konstrukcja. Pierwsze wagony 102N zjechały z linii montażowych w 1967, a ich produkcja trwała do 1969 roku. Były to pierwsze polskie tramwaje przegubowe bazujące na wcześniejszym modelu 13N (produkcja 1959-1969), który wciąż eksploatowany jest liniowo w Warszawie. Dane techniczne wagonu:

  • Długość: 19,3 metra
  • Szerokość pudła: 2,4 metra
  • Masa: 25,9 t
  • Silniki: 4 x 41,5 kW

Wyprodukowano zaledwie 42 tramwaje Konstal 102N, z czego do Krakowa trafiło 7. Otrzymały one numery od 201 do 207. Do 1990 roku pozostał już tylko jeden, podczas gdy reszta została zezłomowana lub sprzedana do Wrocławia. Egzemplarz o numerze 203 został poddany w 1994 naprawie głównej, podczas której przywrócono mu normalne wnętrze i woził pasażerów do 1997 roku, gdy został przekwalifikowany na tramwaj muzealny.

Tramwaje 102N nie sprawdziły się w codziennej eksploatacji. Głównym problemem była przednia szyba nachylona pod ujemnym kątem, co powodowało oślepianie w nocy motorniczego oraz kierujących innymi pojazdami przez refleksy świetlne. Dlatego w 1970 przeprojektowano go, przywracając ścianę czołową z tramwajów 13N. Poza tym między obiema konstrukcjami nie ma zbyt wiele zmian. W szczególności obie posiadają kompatybilne układy elektryczne, dzięki czemu możliwe było połączenie ich razem w jeden skład. Nowa seria oznaczona numerem 102Na produkowana była do 1973 roku i szybko zdominowała wszystkie większe polskie miasta z siecią tramwajową. Do Krakowa trafiło 58 wozów tego typu, które kursowały zarówno pojedynczo, jak i w w składach dwuwagonowych. Zdobyły sobie uznanie pasażerów i motorniczych, a w latach 80. Kraków nawet sprowadzał je z innych miast, wysyłając w zamian nowsze, ale bardziej awaryjne stopiątki. W szczytowym okresie miasto posiadało ok. 106 wagonów tego typu. Były one powszechne jeszcze we wczesnych latach 90. lecz wraz z rozpoczęciem procesu sprowadzania używanych zachodnich wozów, ich historia dobiegła końca. Ostatnie egzemplarze doczekały XXI wieku oraz wprowadzenia do ruchu pierwszych Bombardierów. Kilka tygodni przed końcem eksploatacji dzięki staraniom miłośników oraz kierowników zajezdni Nowa Huta wagon o numerze 210 dostał nowe malowanie pudła oraz wnętrza, zbliżone do oryginalnego. Po raz ostatni wyruszył w liniowy kurs 30 listopada 2001 roku na linię 15. Pasażerowie mogli we wnętrzu oglądać zdjęcia przedstawiające historię eksploatacji tych wagonów. Obecnie jest to najstarszy zachowany wagon tego typu w kraju.

Impreza

W 8-godzinną podróż poprzez przykryty śniegiem Kraków wyruszyliśmy około 22.00 spod bram zajezdni w Nowej Hucie. Pierwszym fotostopem była ulica Mrozowa na trasie do Walcowni. Po zawróceniu na pętli przejechaliśmy przez okolice Wiaduktów, zatrzymując się na zdjęcia na Bieńczyckiej. Na Rondzie Czyżyńskim skręciliśmy w prawo i Aleją Jana Pawła II dotarliśmy do Ronda Mogilskiego. Tam urządzony został ponad 6-minutowy fotostop możliwy dzięki ustawieniu się na środkowym torze. Nie blokowaliśmy ruchu i mogliśmy spokojnie czekać, aż z tunelu wyjedzie 50-ka, którą musieliśmy przepuścić. Fotografowanie utrudniał jeden z uczestników, który ustawił się kilka metrów przed wagonem, szpalerem do wszystkich pozostałych. W szczególności, postanowił wleźć wszystkim w kadr, gdy z boku przejechała liniowa 15-ka, przez co np. moje zdjęcie przedstawiające dwa stojące obok siebie tramwaje zostało upiększone kształtem czyjejś dupy w świetle przedniego reflektora E1.

Minąwszy Rondo Grzegórzeckie, zatrzymaliśmy się pod wiaduktem kolejowym na Dietla. Tutaj mały problem sprawiał dość spory liniowy ruch tramwajowy. W trakcie krótkiego fotostopu obok przejechały aż trzy tramwaje liniowe, którym musieliśmy schodzić z drogi, aczkolwiek zdjęcia nawet się udały. Przy ładowaniu się z powrotem wystąpiła mała herezja. Otóż motorniczy czasem zapominał, że w drugim wagonie też podróżuje parę osób i nie odblokowywał jedynych czynnych przednich drzwi. Mimo krzyków i nawoływań wielu ludzi, na Dietla nie otwarto ich w ogóle, więc na wszelki wypadek wskoczyliśmy po prostu do pierwszego wagonu, aby przypadkiem nie zostać porzuconymi. Poszedłem na przód do organizatorów i powiedziałem im, by na przyszłość pamiętali o tym, a tymczasem tramwaj ruszył i po chwili się zatrzymał. Staliśmy tak dobre kilka minut, aż nagle otwarto drzwi w obu wagonach i każdy mógł powrócić do siebie. Okazało się, że w tylnym wagonie przebywał jeden z organizatorów. Zgłosił on brak paru ludzi, podczas gdy oni siedzieli w pierwszym wagonie, zwyczajnie nie mogąc wsiąść. Na szczęście sytuacja w końcu się wyjaśniła, ruszyliśmy dalej, a później już o drzwiach pamiętano :).

Niestety opóźnienie dało się nam we znaki przy dwóch kolejnych fotostopach na Dietla i Moście Grunwaldzkim. Ledwo rozłożyliśmy się do zdjęcia, za nami pojawiła się ostatnia liniowa 19-ka i musieliśmy się szybko ewakuować, aby jej nie blokować. Później był jeszcze żelazny fotostop na Podgórzu, po którym pomknęliśmy na odległy Bieżanów wzdłuż ulicy Wielickiej. Podróż powrotną spędziłem ze znajomym w kabinie motorniczego drugiego wagonu, podziwiając wyposażenie wnętrza, na które składał się m.in. pokaźny kamień brukowy.

Rozpoczęła się seria fotostopów na Starym Mieście. Z powodu opóźnienia olaliśmy Plac Wolnica i zatrzymaliśmy się dopiero na Stradomiu. Następnie zaliczyliśmy fotostop wysokiego ryzyka na Franciszkańskiej, gdzie non stop przeszkadzały nam taksówki oraz imprezowicze. Doszło tu do nieprzyjemnego incydentu, gdy jakiś zataczający się gość zaatakował i przwrócił jednego z uczestników. Towarzyszące mu dziewczyny oraz kilku imprezowiczów rozdzieliły strony bójki. Całość działa się prawieże na oczach policji, której radiowóz stał tuż za ścianą kamienicy na Grodzkiej... Do tego należy doliczyć puste laski włażące w kadr, z czego jedna popisała się wyjątkowo, ustawiając się centralnie na środku planu i głupiejąc, gdy ok. 30 ludzi zaczęło do niej krzyczeć, by łaskawie się ruszyła.

Pożegnawszy Franciszkańską zajechaliśmy na Salwator, gdzie największą popularnością cieszył się kibelek w punkcie kontroli ruchu. Porobiwszy zdjęcia, ruszyliśmy dalej. Z powodu opóźnienia odpadł nam Cichy Kącik, za to postanowiliśmy zaliczyć Dworzec Towarowy oraz ostatni krzyk mody, czyli fotostop pod Galerią Krakowską. Nasze plany zostały lekko pokrzyżowane przez ekpię ZUE naprawiającą zwrotnicę na Basztowej, przez co serię Barbakan-Galeria-Dworzec Towarowy musieliśmy zrobić w odwrotnej kolejności i wrócić z powrotem przez Franciszkańską. Pod oknem papieskim zrobiony został jeszcze jeden fotostop, który sobie darowałem z powodu zimna i konieczności lekkiego rozgrzania się.

Udaliśmy się na Aleję Pokoju, kierując się z powrotem ku Nowej Hucie. W połowie trasy urządziliśmy dodatkowy fotostop, by sfotografować skład na wydzielonym torowisku (oraz oczywiście się wysikać). W Nowej Hucie zaczęło się wielkie błądzenie. Do Mistrzejowic jechaliśmy przez Aleję Solidarności ze zdjęciami na stronym podjeździe pod Kombinat i ponownie przez Wiadukty, by zaliczyć nieużywany liniowo łuk na Rondzie Kocmyrzowskim. Zimno coraz bardziej dawało się ludziom we znaki. Kilka osób spało przy działających piecykach, inni odpuszczali niektóre fotostopy. Po Mistrzejowicach czekała nas druga jazda Aleją Solidarności pod Walcownię, gdzie zaplanowany został grill (początkowo miał być na Pleszowie). Na pętli okazało się, że kiełbaski są jeszcze niegotowe, dlatego organizatorzy zebrali wszystkich w pierwszym wagonie, rozdali plastikowe kubki i zarządzili kurs na Kopiec Wandy. Okazało się, że naczelna krakowska galeria komunikacyjna, Fotozajezdnia.pl znana wcześniej jako Galeria Funthomasa obchodzi pięciolecie istnienia. Polał się szampan oraz śpiewanie "Sto lat", po czym już po raz trzeci wróciliśmy na Walcownię, gdzie czekały na nas gorące kiełbaski. Niestety zanim doniosłem swoją do tramwaju, zdążyła już lekko ostygnąć z powodu mrozu (podobnie jak moje palce), lecz nawet mimo tego smakowała wybornie. Powoli zbliżała się godzina 6.00 rano. Na linie wyjechały już pierwsze tramwaje, dlatego ludzie stopniowo zaczęli przygotowywać się do opuszczenia imprezy. Spakowałem swoje rzeczy, zrobiłem ostatnie, pożegnalne zdjęcia imprezowego składu i wsiadłem razem z kilkoma osobami do porannego kursu 16-ki, który miał nas podwieźć pod Kombinat. Stamtąd każdy wyruszył już w swoją stronę rannymi autobusami.

Wrażenia

Mimo nieprzyjemnego incydentu oraz małej wpadki z drzwiami, imprezę należy zaliczyć do udanych. Organizatorzy naprawdę trzymali rękę na pulsie, nie dopuszczając do takich wydarzeń, jak na Śląsku, gdzie do tramwaju w trakcie fotostopu wsiadł sobie jakiś nadmiarowy pasażer, zupełnie niezauważony przez VIP-ów. Uczestnicy też generalnie dopisali, chociaż była mała grupa notorycznie ładująca się innym w kadr. Wiadomo, że czasami zasłoni się komuś widok zupełnie przypadkiem, o co nietrudno w takim tłumie, ale ustawianie się 5 metrów przed tramwajem, gdy wszyscy inni fotografują z odległości 30 metrów? Może warto byłoby na początku takich imprez przypominać nowym uczestnikom na głos o podstawowych zasadach? Poza tym jednak atmosfera była naprawdę wesoła i imprezowa. Wielkie brawa, i dla organizatorów, i dla uczestników.

Zakończenie

Z powodu zamknięcia galerii oraz braku czasu do zajęcia się tym, zdjęcia z imprezy pojawią się później. W sumie nie ma tego aż tak dużo. Przy kilkunastosekundowych czasach naświetlania oraz konieczności pracy ze statywem nie ma aż tylu okazji do poeksperymentowania z kadrem. Ostatecznie szacuję, że jest tam ok. 20-30 przyzwoitych fotografii, chociaż dalej nie ma wśród nich godnego następcy "otwarcia tunelu w blasku sztucznych ogni". Być może po prostu to było jedno z tych zdjęć, które robi się raz na sto lat? :)

Powrót

Skomentuj

NickInformacja
E-mailNa wypadek potrzeby kontaktu z autorem (niepublikowany)
BlogNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2010 | Wykonanych zapytań: 1 | Serwer wirtualny zapewnia