Pierwsze dni w Krakowie to ekscesy z komunikacją miejską. Ponieważ biletu miesięcznego kupować mi się na razie nie opłaca, przerzuciłem się na zwykłe i od razu zaczęły się problemy. Zmęczony kilkugodzinnym wożeniem rzeczy autem, po router postanowiłem pojechać autobusem. Wyszedłem na przystanek, autobus podjechał po niecałej minucie. Świetnie, nowiutki Solaris, a w środku automat biletowy, zatem kupię od razu dwa bilety sobie, żeby na powrót też mieć. Podchodzę, wybieram Ulgowy ustawowy, wrzucam dwa złote i nic. Automat coś zaczął mielić, zamiast biletu wyświetlił mi "Automat nieczynny. Proszę powiadomić kierowcę", ale dwóch złotych już nie oddał. Poszedłem do kierowcy, powiedziałem mu, że automat mi właśnie zeżarł dwa złote, a chciałem kupić studencki za 1,25 zł. Z racji istnienia tegoż automatu kierowca oczywiście biletów nie miał, kazał mi więc po prostu jechać obok siebie, ale reszty też nie wydał. Trudno.
Kłopoty zaczęły się w drodze powrotnej. Kiosku żadnego nie ma, nadjechała starsza Scania, która nie miała automatu. Ja za to przez takowe urządzenie nie miałem ani biletu, ani odliczonej kwoty.
- Dzień dobry, poproszę ulgowy studencki.
- Ale tylko odliczone przyjmuję.
- Proszę pana, piętnaście minut temu zepsuty automat w poprzednim kursie uniemożliwił mi zakup dodatkowego biletu i jeszcze na dokładkę okradł mnie z należnej mi reszty.
- A to trudno się mówi (chamski śmiech)
- To poproszę ulgowy studencki, ale bez reszty.
- Nie mogę tak sprzedać.
- To jakikolwiek bilet za okrągłe 2 złote.
- Jak "za 2 złote"?
- Normalnie, bilet, który kosztuje równe 2 złote, bym go mógł za 2 złote kupić...
- Nie ma takiego.
Kierowca się w końcu chyba zorientował, że tak łatwo się mnie nie pozbędzie i w sumie miał rację. Rozmaite kombinacje matematyczno-finansowe mógłbym aż do mojego przystanku wymyślać. Bilet mi sprzedał, nawet resztę wydał, ale za mało, ponieważ brakowało 20 groszy. Dzisiaj z kolei chciałem wrócić z zakupów z miasta i kolejna zabawa z automatem. Tym razem odliczoną kwotę miałem, ale urządzenie nie chciało mi przyjąć pięciogroszówki. Wkurzyłem się, wrzuciłem pełne 2 złote i otrzymałem Przepraszamy, tylko odliczona gotówka. Automat po drugiej stronie torowiska był łaskawszy...
Inne
Analiza matematyczna wzywa, jednak w swoim patologiczno-agiehowskim wydaniu nawet po wakacjach powoduje niestrawność oraz wrzody żołądka i dwunastnicy. Tymczasem przede mną egzamin, na którym teoretycznie muszę wykazać się całościową wiedzą o niej, a praktycznie to wiadomo, jak jest:
extern char *mem; /* ... */ memdump(mem, "bufor.zyx"); free(mem); mem = malloc(10000000000000); FILE *f = fopen("anal.agh", "r"); very long int i = 0; while(!feof(f)) { mem[i++] = fgetc(f); } fclose(f); napisz_egzamin(mem); free(mem); free(mem); /* tak dla pewnosci :) */ free_with_beer(mem); /* trzeba byc 100% pewnym :D */ memrestore(mem, "bufor.zyx");
W ramach lekarstwa i odskoczni chcę przeczytać jakieś książki. Na dwudzieste urodziny dostałem Piknik na skraju drogi braci Strugackich, a teraz zacząłem lekturę Trudno być bogiem tych samych autorów. Minęły już miesiące od ostatniej lektury prozy i świetnie jest powrócić do krainy prozy... na tym kończę ten różnobarwny wpis o wszystkim i o niczym z nowootwartego studia.






Napisał eXtreme w piątek, 5 września 2008 o 15:55
nc ;)))